„Stroiciel ciszy” to zbiór dziesięciu opowiadań, których bohaterowie, realizując swoje przeznaczenie, dokonując wyborów etycznych i podejmując jednostkowe decyzje, wpisują się w większą, kosmiczną opowieść, niczym postacie ze starożytnych mitów. Próby odpowiedzi na jedno z najważniejszych pytań literatury fantastycznej: „co by było, gdyby?”, dzięki pomysłowości autora uzyskują zupełnie nieoczekiwany wymiar. Co by było, gdybyśmy mogli żyć w wielu wersjach jednocześnie? Co by było, gdybyśmy potrafili sklonować Jezusa Chrystusa? Co by było, gdyby prawa rządzące łańcuchem pokarmowym działały w świecie duchowym, a „drabina bytów” św. Augustyna była prawdą w świecie materialnym? W takich realiach umiejscawia Wojciech Szyda swoich bohaterów i każe im podejmować brzemienne w skutki decyzje.
Czasem chodzi o śledztwo („Po’sen. Plaga cudów”, „Drabina i łańcuch”), czasem o misję („Raport łotrów”, „Stroiciel ciszy”, „Fałszerze”), czasem o zwyczajny, ludzki los („Plany na przeszłość”, „Ciało i krew”) – zawsze jednak są to poszukiwania duszy. Przypominają one nieco poszukiwania Lema, szczególnie te z „Podróży dwudziestej pierwszej” opisanej w „Dziennikach gwiazdowych”.
W „Stroicielu ciszy” znajdziemy zresztą o wiele więcej interesujących nawiązań do literatury światowej, nie tylko fantastycznej, ale także, na przykład, do „Zbrodni i kary” („Plany na przeszłość”) czy „Boskiej komedii” („Osobodante”), legend arturiańskich („Ciało i krew”) oraz oczywiście do Biblii. Naprawdę warto uważnie przeczytać niezwykle inteligentnie napisany, choć często krytykowany przez recenzentów (moim zdaniem niesłusznie) – „Jeden dzień”.
Bogactwo obrazów i myśli to niewątpliwie największa zaleta tego zbioru, są jednak także wady – niektórym utworom (szczególnie „Drabinie i łańcuchowi”) brakuje przejrzystości, chwilami mamy wrażenie, że autor nie dał rady udźwignąć własnego pomysłu i zgubił się w opowiadanej historii, a my – razem z nim. Nie wychodzą Szydzie także zakończenia, czasem są banalne („Jeden dzień”), czasem nie do końca zrozumiałe (dlaczego bohater tytułowego „Stroiciela ciszy” podejmuje akurat taką decyzję?), niemniej książka z pewnością warta jest przeczytania. Zachęcam do podjęcia wyzwania – przyjmijmy założenia autora, jego konstrukcje światów, jego zasady gry, ale nie ufajmy bohaterom. Właściwych odpowiedzi poszukajmy sami.
Korekta: Paulina Koźbiał
Książkę można kupić m.in. TUTAJ
























































