sobota, 07 stycznia 2012 17:07

Nalini Singh, „W niewoli zmysłów”

Koncepcja świata, w którym emocje stanowią największą zbrodnię, nie należy do nowych. Dodajmy do tego cywilizację superinteligentnych, odczłowieczonych kukieł obdarzonych parapsychicznymi zdolnościami, a skojarzenia z „Mrocznym Miastem”, „Equilibrium” czy „Powrotem z Gwiazd” nasuną się same. Nie oznacza to jednak, że powieść złożona z tych elementów musi zostać z góry skazana na porażkę w myśl zasady „wszystko już było”. Zwłaszcza gdy równolegle pojawią się zmiennokształtni i nieskrępowany erotyzm ukazujący tytułową niewolę zmysłów.

Sascha Duncan jest przedstawicielką rasy Psi, wywodzącej się od zwykłych ludzi, lecz w odróżnieniu od nich władającej mocami telepatii, telekinezy i im podobnymi. Co więcej, urodzenie Saschy zapewnia jej rangę „kardynalnej” – swoistej arystokracji Psi o największej sile i wpływach. Mimo to jej talenty nie rozwinęły się tak, jak wymagałby tego ich potencjał. Najgorsze, że przez cały czas Sascha ukrywa swą skłonność do odczuwania i emocjonalnego myślenia, karanych w „rehabilitacją” równającą się umysłowej śmierci. W obliczu spotkania z Lucasem Hunterem, przywódcą jednego z plemion zmiennokształtnych, jej maska zimnej, normalnej Psi zacznie rozpadać się niebezpiecznie szybko.

Trzeba przyznać, że bohaterka książki Nalini Singh to postać bardzo dynamiczna. Wraz z nasilaniem się jej wewnętrznych rozterek wzrasta intensywność przemian, które zachodzą w jej psychice, oraz zdolności i gotowości do odczuwania, co pośrednio przekłada się na zwiększenie tempa akcji. Z jednej strony Sascha musi lawirować między zagrożeniami ze strony potężnych Psi, realizując interesy matki zasiadającej w Radzie, z drugiej jako szpieg angażować się w kontakty z plemieniem ludzi-lampartów, którzy przepełnieni są wszystkim tym, czego nie wolno jej widzieć, czuć i doświadczać. Równoważną postacią jest właśnie Lucas, alfa plemienia DarkRiver, które poszukuje seryjnego mordercy kobiet zmiennokształtnych. By do niego dotrzeć, zamierza wykorzystać kardynalną Psi, nie wiedząc, że ma ona takie same plany względem niego. Ta dość prosta w konstrukcji sytuacja zmienia się gwałtownie, gdy między dwójką bohaterów, wbrew ich zupełnie różnym zasadom i interesom, zaczyna rozwijać się pożądanie, a także bardzo specyficzna, emocjonalna i psychiczna więź.

Niestety, choć „W niewoli zmysłów” czyta się szybko, równie szybko odgadujemy główny schemat wydarzeń i zależność między Saschą a Lucasem. Zwłaszcza ona, jako odszczepieniec bezwzględnej, pozbawionej serc i sumienia rasy, okazuje się przewidywalna tak w swych działaniach, jak i zamiarach. W pewnym stopniu rekompensują to mechanizmy decydujące o życiu i hierarchii DarkRiver, które poznajemy wraz z wnikaniem Saschy w ich struktury. Ich kodeks, zasady, sposób myślenia mocno kontrastuje z opozycyjnymi Psi, ożywiając historię i przedstawiony w niej świat.

Ten jednak pozostawia sporo do życzenia, a to ze względu na drastyczne okrojenie do podstawowych informacji o jego strukturze. Akcja rozgrywa się naprzemiennie w wielkim mieście Psi oraz w lasach rządzonych przez plemiona zmiennych. Wiemy, że istnieje też trzecia rasa – ludzie, lecz żadnego z nich nie spotykamy, w opowieści stanowią jedynie punkt odniesienia, zupełnie nie wpływając na tok wydarzeń. Choć autorka bardzo ciekawie opisała funkcjonowanie sieci Psi, łączącej mentalną więzią każdego z członków, zdecydowanie poskąpiła jakichkolwiek innych detali, które pozwoliłyby zrozumieć ich funkcjonowanie czy pochodzenie. Cały czas czytamy o intryganckiej naturze tejże rasy, lecz samych intryg, choćby w wykonaniu matki Saschy, Nikity, nie zobaczymy prawie wcale. Przez to wszystko odnosimy wrażenie, że oglądamy historię rozgrywającą się w wielkim, złożonym świecie, podglądając jego niewielki fragment przez dziurkę od klucza.

Bardzo istotną dla rozwoju fabuły i bohaterów rolę pełnią wątki erotyczne. Jest ich sporo, a do opisów przeżyć, wyobrażeń i doznań postaci autorka przyłożyła się bardzo starannie, mocno akcentując ich znaczenie. I choć wszystkie wykonano estetycznie i sprawnie, to często jedna scena rozciąga się na dziesięć stron, co może zmęczyć jednych izniechęcić innych. Kolejny atut i wada powieści zarazem to kreacja postaci pobocznych – dość wyrazistych i ważnych, by zainteresować i zaangażować czytelnika, jednocześnie niewystarczająco dobrze opisanych i rozwiniętych, by mogły ukazać się w pełnej krasie swych charakterów i możliwości. Można by wymieniać jeszcze inne przykłady dziwnej dychotomii, która cechuje książkę Nalini Singh, a jednocześnie czyni ją bardzo nieprzyjemną dla recenzenta. Jest zdecydowanie zbyt dobra, bym chciał odradzić ją potencjalnym czytelnikom, a zarazem nie dość dobra, bym mógł z czystym sumieniem polecić komukolwiek wydanie na nią trzydziestu czterech złotych. Zabrakło rozwinięcia ledwie naszkicowanego świata, przedstawienia wydarzeń z punktów widzenia innych bohaterów oprócz wspomnianej dwójki, zabrakło też przynajmniej kolejnych 432 stron, które na pewno nie uczyniłyby powieści zbyt długą, a pozwoliły postaciom i ich twórczyni rozwinąć pełny potencjał, wyraźnie widoczny nawet w tej niedoskonałej formie. Ja sam zaś utwierdzam się w przekonaniu, że im więcej superlatyw w stylu „Bestsellerowa seria New York Timesa” pokrywa okładkę, tym ostrożniej powinniśmy podchodzić do zawartości.

Korekta: Iga Pączek

Książkę można kupić m.in. TUTAJ

Dodatkowe informacje

  • Autor: Nalini Sigh
  • Tytuł: W niewoli zmysłów
  • Data wydania: 22.11.2011
  • Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
  • Pozostałe dane: Pozostałe dane:
    Tłumaczenie: Ewa Siarkiewicz
    Tytuł oryginału: Slave to sensation
    ISBN: 978-83-7648-991-9
    Liczba stron: 432
    Cena: 34 zł

Dodaj komentarz