Tom Knox, „Rytuał babiloński”

Tom Knox, „Rytuał babiloński”


Recenzował: Kamil Dolik

Kaplica Rosslyn to niezwykła, piękna i tajemnicza budowla wznosząca się w odległości około 11 km od Edynburga. Bogactwo zdobień w jej wnętrzu oszałamia, a zarazem sprawia, że człowiek zadaje sobie pytanie: w jakim celu to wszystko stworzono? Czy ten przepych jest po prostu pokazem umiejętności budowniczych, czy też kryje się za nim coś głębszego – misternie skonstruowana zagadka? Wspominam o niej nieprzypadkowo, kaplica ta stanowi bowiem jeden z fragmentów skomplikowanej układanki, jaką zaserwował nam Tom Knox w najnowszej powieści „Rytuał babiloński”. To właśnie w jej przestronnych, upstrzonych anielskimi rzeźbami i zagadkowymi malowidłami trzewiach ma miejsce jeden z pierwszych aktów wysnutej przez Autora historii. Adam Blackwood, zbierając materiały do swojego ostatniego artykułu, spotyka pewnego profesora, pogromcę mitów narosłych wokół Zakonu Templariuszy. W chwilę po intrygującym wywiadzie ze starcem dziennikarz staje się świadkiem jego efektownego samobójstwa. W tym samym czasie, gdzieś w sercu Peru, antropolog Jessica Silverton bada szokujące pozostałości kultury Mochica. Wkrótce i ona wciągnięta zostaje w morderczą grę, w której stawką jest... przeżycie.

Fabuła „Rytuału babilońskiego” jest kręta jak labirynt Minotaura. Mamy w niej do czynienia z mieszanką sensacji, przygody i rasowego kryminału, a wszystko to owiane jest mglistą otoczką starodawnych tajemnic. Z jednej strony – nic odkrywczego (Templariusze? Znowu?), z drugiej – nie da się ukryć, że historia opowiedziana na kartach powieści wciąga, frapuje i sprawia, że Czytelnik nieustannie się zastanawia, co wydarzy się w kolejnym rozdziale. A dzieje się sporo, na nudę zdecydowanie nie można narzekać. Jedyny zgrzytem (ale nie dla każdego) może być nadmierne poszatkowanie akcji – rozdziały w „Rytuale babilońskim” są krótkie, nagminnie zdarza się, że kolejny odrywa nas od jakiegoś istotnego wydarzenia i rzuca w zupełnie inne miejsce. W praktyce wygląda to tak, że raz z Adamem odkrywamy tajemnice wspomnianej kaplicy, kilka stron później u boku Jessiki schodzimy do świeżo odkrytego grobowca ludu Mochica, gdy zaś akcja nabiera w nim tempa, natrafiamy na cliffhanger i zostajemy brutalnie przeniesieni do rezydencji, w której ktoś właśnie popełnił morderstwo. Tego typu zabiegi to oczywiście nic złego, odpowiednio zaimplementowane skutecznie podtrzymują w Czytelniku napięcie, ale co za dużo, to niezdrowo – odniosłem wrażenie, że w przypadku recenzowanej pozycji ich nadmiar negatywnie oddziałuje na dynamikę wydarzeń. Oprócz intrygującej fabuły „Rytuał babiloński” posiada również galerię ciekawych bohaterów. Każdy z nich obdarzony został własną osobowością, z niektórymi łatwo się zżyć, inni mogą Czytelnika odstręczać.

„Rytuał babiloński” to dobra propozycja dla osób poszukujących akcji z dreszczykiem. Pomimo wykorzystania dość już wyświechtanego motywu Autorowi udało się stworzyć wciągającą i intrygującą fabułę. Myślę, że nikomu czas spędzony nad jej zgłębianiem nie wyda się czasem straconym.

 

Korekta: Iga Pączekrytual-babilonski_qfant

  • Autor: Tom Knox
  • Tytuł oryginału: The Babylon Rite
  • Tłumaczenie: Maciej Szymański
  • Data wydania polskiego: 2013
  • Wydawnictwo: Rebis
  • ISBN: 978-83-7818-432-4
  • Wydanie: I
  • Strony: 390
  • Oprawa: miękka, ze skrzydełkami
%d bloggers like this: