Tomasz Kopecki, „Mediapolis”
Korekta: Anna Rzepecka
Nieodłącznym elementem każdej antyutopii jest wizja zniewolenia społeczeństwa, za pomocą dyktatury elit, które to twierdzą, iż o wiele lepiej wiedza co jest dobre, a co złe. Dla tej idei są gotowe zabijać i torturować tych, którym obiecali zapewnić raj. Sami jednak przeważnie nie przestrzegają zasad narzucanych innym.
Nie inaczej wygląda sytuacja w powieści Tomasza Kopeckiego „Mediapolis”, szumnie porównywanej do „Roku 1984” George’a Orwella, czy „Łowcy Androidów” Dicka i Scotta. Republiką Smoka rządzi Pierwszy Kapłan, wspomagając się rozległym aparatem biurokratyczno-policyjnym i oddziałami zbrojnych Zakonników. Republika ma, co prawda, parlament, lecz jest on w istocie teatrzykiem, podległym całkowicie dyktatorowi.
W takim właśnie świecie przyszło żyć Ablowi, głównemu bohaterowi „Mediapolis”. Wychowanie, które otrzymał od stryja, pozwala mu przetrwać. Wie, że prawo do szczęścia musi sobie wyszarpać przemocą i jest gotowy zabijać w jego obronie. I w tym Abel jest całkiem niezły- zabijaniu - lecz nie sprawia mu to przyjemności.
Czy starczy mu jednak odwagi i umiejętności by wygrać wojnę z Systemem?
Pierwsze rozdziały mile zaskakują. Mroczny klimat miasta, intrygująca fabuła, barwne opisy, tak statyczne, jak i te wypełnione gwizdem kul, oraz ciekawe postacie, które nie krepują się wyciągnąć spluwy by udowodnić swoje racje. Tomasz Kopecki nie boi się mocnych słów i brutalnych scen, ale nimi nie epatuje. To duża zaleta książki.
Główny zarzut, który stawiam powieści Kopeckiego to schematyczność i liniowość fabuły. Prawie od samego początku dostajemy na tacy rozwiązanie większości zagadek. W rezultacie pozostaje nam tylko śledzenie dążeń Abla by odnaleźć to czego pragnie, a i rozwiązanie tej zagadki okazuje się banalne.
Książce brakuje głębi „Roku 1984”, czy „Łowcy Androidów”, miast tego zapożycza garściami rozwiązania sensacyjno-technologiczne, kreując się na barwną książkę akcji. Główna ideą powieści, nie zdradzę czym ona jest, choć zapewne niejeden czytelnik zorientuje się już po okładce, jest bliźniaczo podobna do tego z hollywoodzkiej komedii ze znanym aktorem w roli głównej. Widać to szczególnie w zakończeniu książki, które swoją droga, urywa fabułę zbyt gwałtownie, pozostawiając niedosyt.
Szkoda, że autor nie wykorzystał potencjału pisarskiego jaki niewątpliwie posiada i poszedł w miksowanie uznanych dzieł gatunku. To dobra powieść akcji dziejąca się w zniewolonym świecie, która zapewniła mi kilka godzin rozrywki. Ale moje oczekiwania były o wiele większe.
Autor:Tomasz Kopecki
Tytuł:Mediapolis
Data wydania:2 czerwca 2009
Wydawnictwo:Zysk i S-ka
Pozostałe dane:Liczba stron: 280
ISBN-13: 978-83-7506-281-6
Oprawa: miękka
Wymiary: 205 x 135 mm
Cena: 29,90 zł





