Don Lincoln, „Kwantowa granica”
Magią nazywamy technologię, której nie rozumiemy. Jeszcze do niedawna przewidywanie zaćmień słońca lub księżyca należało właśnie do umiejętności magicznych. Prawda jest taka, że ówcześni magowie, szamani i im podobni posiadali wiedzę, którą dziś nazwalibyśmy naukową, lecz oni, dla własnej korzyści, woleli nazywać ją czarodziejską i wmawiać wszystkim, że otrzymali ją od istot nadprzyrodzonych. Ciemny lud bał się potężnych czarnoksiężników, którzy potrafili zasłonić księżyc czy nawet zgasić słońce. I o to chodziło – bo na lęku można oprzeć władzę.
Dziś wiemy już sporo o świecie. Obecna nauka każdego dnia wydziera naturze kolejne tajemnice. Niestety, wraz z poszerzaniem wiedzy pojawiają się kolejne pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi. Jak to mówią, im większa wyspa wiedzy, tym większe wybrzeże zwątpienia. A apetyt rośnie w miarę jedzenia – mógłbym dodać od siebie.
I tak, gdy odkryto atomy, zdawało się, że oto poznaliśmy najmniejsze cegiełki budujące wszechświat. Wkrótce okazało się jednak, że i one są podzielne na elektrony, protony i neutrony. Ich triumf, jako ostatecznych cząstek elementarnych, także nie trwał jednak długo, gdyż odkryto kwarki. Ale i te nie są ostatecznym tworzywem. By jednak sięgnąć głębiej w mikrostrukturę świata, nie wystarcza już szkiełko i oko. Potrzebne są narzędzia takie, jak LHC – Wielki Zderzacz Hadronów, wokół którego było niedawno tyle zamieszania i obaw, że jest on machiną szatana zbudowaną, by zniszczyć świat.
Tymczasem LHC jest po prostu największym na świecie akceleratorem cząstek. Tylko i aż. Sam tunel, gdzie zderzają się cząstki elementarne, ma 27 kilometrów długości. Koszt budowy kompleksu wyniósł około 9 miliardów franków szwajcarskich. A wszystko po to, by przekroczyć kolejne granice, by niemal cofnąć się w czasie i podejrzeć procesy, które miały miejsce kilka chwil po Wielkim Wybuchu. Kto wie, może dzięki tej wiedzy będziemy w stanie zbudować kiedyś statki kosmiczne jak ze Star Treka, przemierzające galaktyki z ponadświetlnymi prędkościami. Wiem, wiem, rozmarzyłem się, wracam do recenzji.
Książka Dona Lincolna na początku mnie przeraziła. Zajrzałem do niej kilkukrotnie, losowo wybierając strony. Natrafiłem na jakieś wykresy i terminologię, której nie znałem. I to był mój błąd, nie powinienem tak robić. Gdy w końcu zacząłem czytać pierwszy rozdział, nagle zrozumiałem cały misterny plan autora.
Lincoln prowadzi czytelnika przez krainę fizyki niemal „za rękę”. Opowiada o początkach tej dziedziny nauki, jej sukcesach i porażkach. Wszelkie teorie objaśnia bardzo obrazowym językiem, używając metafor i świetnych przykładów z życia codziennego. Nie śpieszy się, czasem powtarza pewne kwestie. To wszystko powoduje, że wiedza dosłownie wsiąka w głowę czytelnika, a całość wciąga jak najlepszy kryminał. Tak właśnie powinno się pisać o nauce.
Książka zbudowana jest z dwóch części. W pierwszej zapoznajemy się z obecnym stanem wiedzy o świecie. W drugim dowiadujemy się, jak brzmią pytania, na które mają odpowiedzieć eksperymenty przeprowadzane w LHC. I to właśnie ta druga część urzekła mnie najbardziej, gdyż zawiera nie tylko zagadki, ale także śmiałe hipotezy – jak żywcem wyjęte z filmów SF. Nadchodzące lata pokażą, czy były one trafne. A może dowiemy się czegoś zupełnie niespodziewanego?
„Kwantowa granica” po prostu mnie oczarowała. Autor umie opowiadać o swojej pasji, w prosty sposób objaśniać bardzo złożone teorie. Gdyby tak pisano podręczniki szkolne, nauka byłaby o wiele przyjemniejsza.
Polecam tę książkę każdemu, kto jest ciekawy świata i jego tajemnic. Dzieło Lincolna stanowi doskonałą zachętę do samodzielnych rozmyślań i wywołuje zachwyt nad misterną precyzją natury. Posiedliśmy umiejętności magiczne, lecz nasze współczesne czary są o wiele potężniejsze od tych dawnych. Wiedza naukowa oraz stworzone dzięki niej technologie pozwalają nam sięgać znacznie dalej i robić rzeczy, o których nie śniło się dawnym magom.
Korekta: Natalia Bieniaszewska
Autor:Don Lincoln
Tytuł:Kwantowa granica
Data wydania:25 maj 2010
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
ISBN: 978-83-7648-398-6
Format: 142mm x 202mm
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka
Tłumaczenie: Ewa L. Łokas, Bogumił Bieniok
Cena detaliczna: 34,00 zł






