Christie Golden, „World of Warcraft: Zbrodnie wojenne”
Recenzował: Kamil Dolik
„For the Horde!” – krzyczałem złowieszczo, gdy moja potężna armia, złożona z orków, trolli, dwugłowych ogrów i plączących się między ich nogami goblinów, wdzierała się do serca stolicy Przymierza, burząc, paląc i mordując. Naprzeciw niej galopowała grupa paladynów w lśniących zbrojach, lecz rychło wpadła w runiczną zasadzkę założoną przez ogrzych magów i została dobita tornadami zsyłanymi przez przyczajonych na wzgórzach rycerzy śmierci. Nad okolicą uniósł się zapach śmierci i rozkładu, słodkawa woń kolejnego zwycięstwa. Ach – piękne to były czasy, kiedy człowiek miał mniej zmartwień i mógł beztrosko oddać się wojennemu rzemiosłu. Warcraft II na dysku i zabawa do białego rana. Część trzecia wciągała już nieco mniej, natomiast opromieniony sławą World of Warcraft w ogóle mnie nie poruszył. Zapewne dlatego, że zupełnie nie trawię MMO. Tym niemniej informacje dotyczące dalszej ewolucji świata ludzi i orków śledziłem w miarę na bieżąco, co zaowocowało tym, że siadając do czytania „Zbrodni wojennych”, uniknąłem pogubienia w gąszczu dziwnych nazw oraz postaci i mogłem w pełni skupić się na naprawdę zgrabnie skrojonej fabule.
Słyszeliście o Garroshu Hellscreamie, przywódcy Hordy i następcy legendarnego Thralla? Jegomość ów zasłynął w warcraftowym uniwersum z wyjątkowo okrutnych praktyk, którymi przysporzył sobie wrogów również we własnym obozie. Jak to mówią, nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka – ostatecznie Garrosh ląduje zakuty w kajdany gdzieś w pandareńskim lochu (swoją drogą, kto – paląc, burząc i plądrując w Warcraft II – spodziewał się, że w przyszłości do tego uniwersum zawitają wojownicze pandy?). Rozwiązanie jego kwestii wydaje się proste – ot, topór tudzież inny tasak w łeb i po problemie. Okazuje się jednak, że Niebianie bywają nieprzewidywalni i ubzdurali sobie konieczność przeprowadzenia sprawiedliwego procesu. Na dodatek takiego, w którym będą brać udział członkowie zarówno Przymierza, jak i Hordy. Do Pandarii przybywają zatem wszyscy najważniejsi przedstawiciele obu stronnictw, wszyscy zwarci i gotowi, by pogrążyć znienawidzonego orka w otchłaniach zapomnienia. Nie spodziewają się jednak, że zostaną wplątani w intrygującą grę, w której otrzymają sposobność ponownego przemyślenia własnych, nierzadko równie bolesnych, czynów.
Pomysł na fabułę „Zbrodni wojennych” jest absolutnie rewelacyjny, a do samego poprowadzenia historii nie można mieć zarzutów. Wszystko trybi jak należy, akcja gna do przodu, stopniowo jesteśmy wciągani w niezwykłe bogactwo warcraftowego świata, jego burzliwych dziejów i nietuzinkowych bohaterów. Niezwykła, specyficzna atmosfera (także dzięki udanemu, polskiemu przekładowi) wyziewa z każdej strony – przejawia się ona zarówno w opisach miejsc czy wydarzeń, jak i w dialogach pomiędzy bohaterami, czy knowaniach między oboma stronnictwami – dosłownie czytasz i czujesz, że to Warcraft. Miłośnicy gier Blizzarda będą wniebowzięci. Co zaś z pozostałymi czytelnikami? Myślę, że i oni – o ile tylko lubią literaturę fantasy – powinni dać „Zbrodniom wojennym” szansę. Uważam, że poziom i polot, z jakim napisano tę powieść, zaskoczy ich, i to in plus. Co prawda, dobrze by było przed zabraniem się za dzieło Christie Golden rozeznać się nieco, kim są np. Sylvana Windrunner czy Thrall, ale przy odrobinie samozaparcia obejdzie się i bez tego.
Christie Golden stworzyła udaną opowieść o zaskakująco pomysłowej fabule. Czytelnik, który się na nią skusi, na kolejnych stronach znajdzie barwne opisy niezwykłych krain i wydarzeń, fantastycznie zróżnicowane postacie i – co najważniejsze – emocje. Warto!
- Autor: Christie Golden
- Tytuł: Zbrodnie wojenne
- Seria: World of Warcraft
- Tłumaczenie: Przemysław Bieliński
- Data wydania polskiego: 18
- zerwca 2014
- Wydawnictwo: Insignis
- ISBN: 978-83-63944-50-6
- Wydanie: I
- Ilość stron: 432
- Format: 140 x 209
- Oprawa: miękka






