Adam Przechrzta "Chorągiew Michała Archanioła"
Autor: Olga Sienkiewicz
Bez najmniejszych wątpliwości mogę powiedzieć, że Adam Przechrzta należy do najbardziej obiecujących, a wciąż niedocenianych, autorów spod sztandaru Fabryki Słów. Jego książkowy debiut, „Pierwszy krok” z 2008 roku, był jedną z najbardziej wciągających i przemyślanych powieści ostatnich lat. Może właśnie dlatego, oczarowana Adamem de Sarnac i resztą bohaterów, z niecierpliwością czekałam na „Chorągiew Michała Archanioła”, wydaną w ubiegłym roku. I wierzcie mi: warto było czekać.
Zdobyć zainteresowanie czytelnika już od pierwszych stron powieści – to sztuka niełatwa. Przechrzta robi to natychmiast, nie bawiąc się w ozdobniki i długie wstępy. O Januszu Korpackim wiemy z początku tylko tyle, że jest on historykiem o dość awanturniczym usposobieniu, współpracuje z dziwnym profesorem i ma rozwikłać zagadkę śmierci chłopaka, który zajmował się działalnością polskiego kontrwywiadu w okresie międzywojennym oraz sprawą tajemniczego Alchemika. Potem pojawia się rosyjski specnaz, piękna Anna, mistyczna (i zaginiona…) Chorągiew Archistratega Michała, alchemiczna wódka, znakomicie opisane sceny walk, jeszcze więcej wódki, a także studenci (ale tylko epizodycznie i bez powiązań z wódką).
Tak jak w „Pierwszym kroku”, także i w tej książce brak wyraźnie zarysowanego głównego wątku, co uważam za cechę bardzo pozytywną. Dzięki temu akcja nie jest szablonowa, a na każdej stronie pojawiają się jakieś niespodzianki, choć mniej uważny i cierpliwy czytelnik szybko może zgubić się w gąszczu fabuły. Trzeba jednak autorowi przyznać, że świetnie i oryginalnie skonstruował postacie – wszystkie są bardzo wyraziste, realistyczne i wiarygodne. Wręcz nie sposób nie polubić Janusza, członków rosyjskiego specnazu czy przeuroczego profesora Davidoffa!
Język powieści jest bez zarzutu, choć nie wiem, czy to bardziej kwestia pedantyczności autora, czy może korekty. Książka, choć długa, nie nuży, czyta się bardzo przyjemnie i bez potknięć. Brakowało mi jedynie tłumaczeń rosyjskich wtrętów, co może nie przeszkadzało w ogarnięciu fabuły, lecz miło by było zrozumieć wszystko, co mówią bohaterowie. Nie każdemu pewnie przypadną do gustu ilustracje Jarosława Musiała, gdyż ich kreska do złudzenia przypomina komiks.
Natomiast niewątpliwą zaletą prozy Przechrzty jest jego niebywały humor, nawet ten czarny. Dowcipy robią piorunujące wrażenie tym bardziej, że pisarz ten potrafi umiejętnie przeplatać scenki zabawne z głęboko poruszającymi. Mam wrażenie, że w bohaterach „Chorągwi...” jest sporo z autora, ponieważ rzadko któremu pisarzowi wychodzą tak naturalne dialogi połączone, w dodatku, z niewymuszonym poczuciem humoru.
Podoba mi się, że autor wykorzystał w powieści swoją specjalistyczną wiedzę. Jest to tekst bardzo fachowy, znajdziemy w nim wątki związane nie tylko z bronią i sztukami walk, ale i z historią polskiego kontrwywiadu. Specjalistyczne terminy wcale nie przytłaczają języka i fabuły, wręcz przeciwnie, autor dzieli się wiedzą z tej dziedziny w sposób niezwykle przystępny.
Nie mam pewności, czy to książka stricte fantastyczna. Owszem, pojawiają się pewne wątki mistyczne, a nawet nadnaturalne, lecz próżno szukać tu magii, smoków czy innych potworów. Chcę, żeby było jasne – to nie jest książka superambitna, która wymagałaby od czytelnika zaangażowania wszystkich szarych komórek, jednak myślenie przy niej jest mile widziane. Powieść zadowoli z pewnością wielu różnych odbiorców, jednak ci spodziewający się dzieła na miarę literackiej nagrody Nike, mogą się trochę rozczarować.
Korekta: Natalia Bieniaszewska
Autor:Adam Przechrzta
Tytuł:Chorągiew Michała Archanioła
Data wydania:styczeń 2009
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Pozostałe dane:Liczba stron: 400
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-089-9
Wydanie: I






