sobota, 03 grudnia 2011 14:33

„Złota Księga Bajek. Baśnie ze wszystkich stron świata.”

Nieubłagalnie nadchodzi okres przedświąteczny, kiedy to każdy wydawca, producent i sprzedawca będzie próbował namówić Was do kupna swojego produktu. W związku z tym, nie mam absolutnie żadnych wyrzutów sumienia wpisując się w ten trend i zamieniając recenzję w wielką reklamę. Nie macie pomysłu, co kupić dziecku na święta? Proszę bardzo, oto coś stworzonego specjalnie dla Was i Waszych pociech. Książka z bajkami. Ale jaka!

Zacznijmy od początku, czyli od lat 90-tych. Wtedy to Polska Oficyna Wydawnicza „BGW” wydała cykl książek pod wspólnym szyldem „Złota Encyklopedia Baśni”. Nazwa mówi sama za siebie, także jeśli chodzi o jakość: książki zdecydowanie zasłużyły na złoty medal. Twardo oprawione, o wielkich, barwnych ilustracjach, pomimo wytrwałej eksploatacji wytrzymywały próbę czasu zarówno fizycznie, jak i „duchowo”. Moje mają już ponad 20 lat, a wciąż do nich wracam.

Możecie więc wyobrazić sobie moje szczęście, a także, jak przypuszczam, radość setek polskich dzieci, gdy wydawnictwo Wilga zdecydowało się połączyć „Złotą Księgę…” w jedno imponujące dzieło. W Wasze ręce trafia – „Złota Księga Bajek. Opowieści ze wszystkich stron świata”.

Ta książka to czempion literatury dziecięcej. Znajdziecie tu niemal wszystko: od klasycznych baśni, jak „Złotowłosa i trzy niedźwiedzie”, poprzez opowieści konkretnych autorów („Brzydkie kaczątko” Andersena) i adaptacje („Pinokio” Collodiego), aż po egzotyczne baśnie wschodnie i rosyjskie. Żeby nie pogubić się w tej różnorodności, na początku umieszczono przejrzysty spis treści z tekstami przyporządkowanymi do odpowiednich rozdziałów. Do tego przed każdą częścią zamieszczono krótkie notki biograficzne o autorach i realiach historycznych, z których pochodzi opowieść. Ponieważ pisane są raczej poważnym językiem, przypuszczam, że skierowano je raczej do dorosłych, przeglądających książkę wraz z pociechami. Za to obrazki im towarzyszące nadają się do poszerzania wiedzy małych czytelników, gdyż przedstawiają detale z epok, różnorodne stroje i zwyczaje. To bardzo miły dodatek.

Wydając „Księgę…”, wydawnictwo nie mogło zrezygnować z jej największego atutu, którym są ilustracje. To dzięki nim książki z serii długo nie schodziły z półek księgarni. Czterej rysownicy dali z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej, by ubarwić dzieciom podróż przez krainę baśni. Piero Cattaneo, Libico Maraja, Severino Baraldi i (najbardziej chyba znany) Tony Wolf stworzyli dzieło monumentalne. Zajmujące całą stronę ilustracje czwórki artystów przyciągają wzrok i wręcz hipnotyzują. Urocze, często zabawne rysunki Wolfa, zachwycające, pastelowe ilustracje Baraldiego, wreszcie (moje ulubione!) nieco metaliczne, przykuwające oko szczegółami dzieła – Cattaneo. Nawet, jeśli ktoś znudzi się powtarzanymi od dzieciństwa opowieściami, nie ma chyba szans, by „odkochał się” z szaty graficznej.

Może parę słów o samych bajkach. Niektóre są nieco okrojone z treści, przyznaję, ale to zauważalne jest dopiero przy znajomości oryginalnej serii. Osobom, które pierwszy raz zetknęły się z „Księgą…”, nic nie zakłóci lektury. Znajdą tu słodkie opowieści na dobranoc, nieco mrożące krew w żyłach (jak ta o mechanicznej księżniczce), a także coś do wzruszenia się. Jak to w bajkach bywa, wszystko kończy się dobrze, więc nie ma co obawiać się o delikatną budowę dziecięcej psychiki. Zresztą, to sama przyjemność patrzeć, jak księżniczka uchodzi z rąk okrutnego smoka, a biedny złodziejaszek przechytrza złego czarownika i zdobywa niezmierzone bogactwa.

Wcześniej wspomniałam o „powtarzanych od dzieciństwa opowieściach”, ale muszę przyznać, że nieco naciągnęłam prawdę. Książka wydana przez Wilgę przypomina trochę „Tysiąc i jedną noc”: nie da się poznać wszystkich jej baśni, przynajmniej nie za pierwszym razem. Nawet, jeśli ktoś do znudzenia zna historie Andersena czy braci Grimm, na pewno znajdzie coś dla siebie w dalszej części tomu. Bajki Ezopa są wszak na tyle różnorodne, że nie da się zapamiętać wszystkich. W części poświęconej baśniom Wschodu znajdziemy niejedną nieznaną perełkę. Wydaje mi się także, że polska publiczność nie jest zbyt dobrze zaznajomiona z baśniami rosyjskimi, dlatego spotkanie z tekstami Kryłowa i Afanasjewa będzie podwójną przyjemnością. Czy może nawet potrójną, dzięki pobudzającym wyobraźnię, magicznym ilustracjom (tak, nie mogę o nich zapomnieć!).

No dobrze, słówko krytyki. Jak na „opowieści z całego świata” brakuje tu bajek lapońskich czy amerykańskich. Boję się jednak myśleć, jakie wymiary miałby wtedy zbiór. Trzeba by go chyba wwozić do domu na dźwigu. Może to więc lepiej, że nie uwzględniono ich w zbiorze? W końcu dzięki temu jest też szansa na drugi tom.

Podsumowując: „Złota Księga Bajek” to fantastyczne dzieło, na które zasługuje każde dziecko. Kosztuje więcej niż przeciętna książka z bajkami, ale przecież jest czymś więcej niż zwykłe antologie bajeczek dla najmłodszych. To dzieło sztuki i legenda, a poza tym inwestycja na lata. Jeśli jakimś cudem znudzi się Waszym maluchom, na pewno wytrzyma do przybycia wnuków. Mam jednak nadzieję, że ten niezwykły tom zafascynuje zarówno Wasze dzieci, jak i Was samych. Stanowczo wart jest uwagi i uwielbienia. Gorąco polecam!

P.S. Minister zdrowia radzi: książkę postawcie na najniższej półce. Gdyby spadła, obędzie się bez ofiar w ludziach. Tomiszcze waży dwa kilo i jest imponujących rozmiarów.

 

Korekta: Paulina Koźbiał

Książki można kupić m. in. TUTAJ

Dodatkowe informacje

  • Autor: Praca zbiorowa
  • Tytuł: Złota Księga Bajek. Opowieści z całego świata.
  • Data wydania: 2011
  • Wydawnictwo: Wilga
  • Pozostałe dane: Tekst: Peter Holeinone
    Tłumaczenie: M. Godyń, Z Wójcik, K. Zawadzka, J. Jonatowska
    Ilustracje: T. Wolf, P. Cattaneo, S. Baraldi, L. Maraja
    ISBN: 978-83-259-0276-6
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 384

Dodaj komentarz