poniedziałek, 14 lutego 2011 18:05

Konrad Staszewski, „Śmierć na śniegu”

Któż mógłby przypuszczać, że wydawnictwo FOX Publishing znów zaskoczy czytelników? Po rewelacyjnym „Ymar” Magdaleny Kałużyńskiej ukazał się kolejny świetny tytuł, tym razem nowego, obiecującego autora – Konrada Staszewskiego. Choć to jego pierwsza powieść, która ukazała się drukiem, pisarz pokazał, że ma nieliche doświadczenie w kreowaniu wiarygodnego i przejmującego świata, pełnego barwnych bohaterów i mrożących krew w żyłach wydarzeń. Do powieści kryminalnej „Śmierć na śniegu” podchodziłem sceptycznie i z typową rezerwą znudzonego marnymi, przewidywalnymi tytułami czytelnika. Mój opór jednak szybko został pokonany – już pierwsze strony wrzucają w wir wydarzeń i nie pozwalają uciec od wartkiej, intrygującej opowieści.

Ucieczka przed niesłusznymi (najprawdopodobniej!) oskarżeniami obciążającymi głównego bohatera, Krystiana Rokickiego, jego taktyczne manewry policyjne, współpraca z nowym przyjacielem, prywatnym detektywem Mierzejskim, szukanie śladów, dowodów czy chociażby poszlak obciążających Zło to tylko niektóre z elementów, które sprawiają, że „Śmierć na śniegu” obfituje w akcję i nieźle daje popalić czytelnikowi. Wraz z policjantem Rokickim przemierzamy świat brutalny i niesprawiedliwy. Poznajemy „zwyczaje” panujące na komendach policji, odwiedzamy Łódź, Kraków i Katowice, bierzemy udział w strzelaninach i zasadzkach – wszystko po to, by oczyścić podejrzanego Rokickiego z oskarżeń o zamordowanie czarnoskórego osobnika i posadzić przed obliczem sprawiedliwości prawdziwego przestępcę i zabójcę, a może też… tajemniczego podpalacza z przeszłości.

Pewnie spytacie, czy aby nie przesadzam – jak ten początkujący autor w swojej krótkiej (zaledwie 200 stron) książce zdołał zawrzeć wszystko to, czego potrzebuje rasowa powieść kryminalna? Wyraźnie widać, że Konrad Staszewski odrobił lekcje, skutkiem czego stworzony przez niego świat nie jest ani trochę wydumany i przesadzony. W powieści znajdziemy przemoc, niesprawiedliwość, walkę z Większym i Silniejszym Złem oraz mnóstwo akcji. Ba, autorowi udało się wcisnąć nawet szeroko zakrojony wątek romansowo-erotyczny! Cóż, kto jak kto, ale bohater „Śmierci na śniegu” ma naprawdę barwne i dynamiczne życie…

Ale, ale! Skłamałbym, gdybym powiedział, że książka nie ma wad. Jedyną zauważalną rysą na tym niemalże doskonałym brylancie jest… długość, a właściwie – krótkość! O bogowie, czymże sobie czytelnik zasłużył, by cierpieć katusze po tej zacnej lekturze?! Toć to grzech jest, Sodoma i Gomora! Nienasycenie, nienasycenie, po trzykroć nienasycenie! Oto co mię spotkało po przewróceniu ostatnich stronic tejże księgi! Nie, nawet ktoś taki jak Konrad Staszewski nie zdoła opisać fascynujących wątków pobocznych (a nielichy potencjał jest, a jakże!) jedynie na dwustu stronicach, ba, sam Arthur Conan Doyle, wraz ze swoim zwartym stylem nie dorównałby Konradowi w ilości rozgałęzień fabuły, zagadek i rewelacyjnych, potencjalnych historii drugoplanowych, a i tak nie dałby rady opisać tego lepiej. Cóż, nie chcę już więcej marudzić, ale… Panie Konradzie… niczym niedźwiedź na zimę, tak i ja czekam na Pańską kolejną genialną powieść!

Korekta: Aleksandra Żurek

Książkę kupić można o: tutaj

Dodatkowe informacje

  • Autor: Konrad Staszewski
  • Tytuł: „Śmierć na śniegu”
  • Data wydania: 4 luty 2011
  • Wydawnictwo: Fox Publishing
  • Pozostałe dane: Oprawa: miękka
    ISBN: 978-83-930452-1-1
    Stron: 208
    Wymiary: 130x200
    Promocja: 22.88 PLN

Jacek Orlicz

Lubię marchew.

Strona www: niekoder.wordpress.com E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz