Do wioski wracają ci, których wojenna zawierucha zagnała w dalekie strony – nastaje czas powrotów, czas przykrych cudów i zupełnie niepotrzebnych zmartwychwstań. Po pięciu latach nieobecności w Wilżyńskiej Dolinie zjawia się Wronisz i zastaje we własnej chałupie nowego gospodarza, drugiego męża swojej żony („Powrót kmiecia”). Czy można wybrnąć z tej sytuacji, nikogo nie krzywdząc, i nie narażając się na społeczny ostracyzm? Wronisz nie jest już tym samym człowiekiem, co kiedyś, wojna odmieniła go całkowicie – podobnie jak władykę, który zamiast rządzić, dziewki obłapiać i polować na smoka, zapija smutki dużą ilością gorzałki („Wiosna władyki”). „Można się jeszcze szastać – tłumaczy Babuni Jagódce. – Tańczyć, podrygiwać do skrzypek. Ale to wszystko na darmo, bo człowieka już nie ma”.
W Wilżyńskiej Dolinie każde szczęście przyprawione jest smutkiem, każde piękno – brzydotą. Pani Nilejka przeżywa piękne chwile w ramionach ukochanego, ale przez cały czas zdaje sobie sprawę, że kostucha tylko czyha, by popsuć jej plany („Babie lato”). Leśna panienka, pozbawiona przez gospodarskiego syna rodzimego drzewa, musi zadać gwałt własnej naturze i upodobnić się do wiejskiej dziouchy, sprytnej i swarliwej, która żadnej pracy się nie boi („Rusałka”). Natomiast Kordelia, najbogatsza niegdyś gospodyni we wsi, gnębiona przez byłego grasanta Waligórę, sięga po magiczne sposoby, by zemścić się na oprawcy – sama siebie doprowadzając do zguby („Powrót władyki”).
W jaki sposób tworzą się legendy? Ile prawdy tkwi w opowieściach? Jak wyglądałyby bajki, gdyby je „urealnić” i pozbawić dobrego zakończenia? W świecie Anny Brzezińskiej, wiejska dziewczyna, wydana za księcia, wcale nie żyje długo i szczęśliwie, smok nie pożera dziewic, bo musi bronić własnego życia, a syn kasztelanki, skazany przez matkę na poniewierkę i zepchnięty do roli świniarczyka, nigdy nie doczeka się ocalenia. Opowiadania z zbioru „Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny”, podobnie jak te z „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny”, nie są utworami stricte humorystycznymi – mamy do czynienia z tragikomedią, ze śmiechem przez łzy, dowcipem, przez który niemal bez przerwy przebija się egzystencjalny smutek. Mimo fantastycznego sztafażu, w prozie Brzezińskiej wyczuwa się przede wszystkim prawdę; problemy bohaterów wcale nie wydają się abstrakcyjne i wydumane, pozwalają za to z nieco innej perspektywy przyjrzeć się naszej historii, obfitującej w kozły ofiarne, kmieciów Wroniszów i wywrotowców, usiłujących zburzyć dotychczasowy porządek, żeby zaprowadzić swój własny, niekoniecznie lepszy.
Historycznych aluzji znajdziemy tu bez liku – nie bez powodu autorka powtarza, że jednym z jej ulubionych autorów jest ojciec historical fantasy, Guy Gavriel Kay – i dotyczą one zarówno bohaterów (na przykład nawiązanie do historii Barbary Radziwiłłówny w „Babim lecie”), jak i wydarzeń politycznych czy sfery obyczajowej. Opowiadania Brzezińskiej obfitują także w nawiązania innego typu – odwołujące się, chociażby, do czytelniczej wiedzy na temat popularnych wątków baśniowych czy legendarnych. Pisarka zaprasza czytelnika do wspólnej zabawy, wciąga go w intertekstualną grę – im więcej zagadek rozwiązanych, tym większa radość z lektury! – zmuszając jednocześnie do zadumy nad ironią losu, mechanizmami historii i kruchością ludzkiego życia. Paradoksalnie, bohaterowie Brzezińskiej, choć nieustannie doświadczani przez fatum, odznaczają się niebywałą żywotnością i potrafią poradzić sobie w najtrudniejszych sytuacjach. Napadnięci przez wrogów – uciekają, ale potem wracają i po raz kolejny odbudowują wioskę. Mężowie giną, kobiety ich opłakują a potem wychodzą za mąż po raz drugi; rodzą się dzieci, krowy się cielą, nowe pokolenia owiec wychodzą na łąki pod opieką kolejnych pasterzy. Natura nigdy nie stoi w miejscu, nie można jej unicestwić, upływającego czasu nie da się zatrzymać.
Zawsze znajdzie się smok, którego trzeba pokonać i ci, którym przeznaczona jest rola zabójcy.
Korekta: Natalia Bieniaszewska
Książkę można kupić m.in. TUTAJ.




















