Wokół Kinga i nie tylko – Pomysły niekoniecznie dobre
Autor: Kinga Król
W pracy każdego pisarza zdarzają się momenty tzw. niemocy twórczej, braku weny. Długo utrzymujący się stan pustki umysłowej z pewnością bywa frustrujący i nie kojarzy się z niczym pozytywnym. Istnieje jednak przeciwstawne zjawisko związane z natrętnym natłokiem pomysłów, które narastają w gwałtownym tempie, nie dając o sobie zapomnieć. Bywa tak, że pozornie genialna idea, w konsekwencji okazuje się kompletnym niewypałem, lub też nawet obraca się przeciwko swojemu twórcy…
Pomysł, że aż strach…
„Mam Pomysł na Historię” – tak Stephen King nazywa chwilę, podczas której zaczyna postrzegać najbardziej banalną rzecz w zupełnie innym świetle. Choć autor nie potrafi tego dokładnie wytłumaczyć, gdy wpada na ciekawą koncepcję, czuje się tak, jakby ktoś strzelił mu z pistoletu prosto w głowę (przyznam, dość obrazowe porównanie). A zastanawialiście się kiedyś, czy King wpadł kiedykolwiek na pomysł zbyt straszny, by ośmielił się go podjąć? Może niektórzy się zdziwią, ale owszem, przynajmniej raz zdarzyło mu się to w jego karierze.

Ta myśl tak zelektryzowała Kinga, że natychmiast popędził do hotelu, by zabrać się za pisanie. W drodze obmyślał całą masę detali, a w głowie słyszał niemalże zduszony krzyk snów uwięzionych w poduszce i gwar koszmarów Lovecrafta. Plany pokrzyżował mu jakiś mężczyzna, który wciskając mu puszkę piwa w dłoń, zaciągnął do grona pisarzy gawędziarzy. Ciągnące się w nieskończoność dyskusje przeplatane posiłkami i sporymi ilościami napojów wysokoprocentowych sprawiły, że Stephen bardzo późno powrócił do swojego hotelowego pokoju. Dopiero leżąc w łóżku, ponownie sięgnął myślami do swojego pomysłu, lecz to co wydawało mu się niezwykłe za dnia, okazało się zbyt przerażające w ciemnościach. I tak koniec końców, King nigdy nie napisał tej historii…
Gdy fikcja staje się rzeczywistością
W życiu każdego z nas zdarzają się takie momenty, których z perspektywy czasu żałujemy. Nazywamy je często „błędami młodości”, o których z chęcią byśmy zapomnieli. Takiej „wpadki” nie uniknął również Stephen King. Jako nastolatek napisał tekst, który otrzymał dożywotni zakaz publikowania. Mowa tu o powieści „Rage” z 1977 roku opowiadającej o chłopcu, który zabrał broń do szkoły i zaczął strzelać do swoich kolegów. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby podobne incydenty nie wydarzyły się w rzeczywistości. Gdy w jednej ze szkół w Kansas doszło do takiego zdarzenia, a w pokoju jednego ze sprawców znaleziono właśnie książkę Kinga, autor powziął natychmiastową decyzję o wycofaniu jej ze sprzedaży. Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, czy inspiracją do popełnienia zbrodni była książka, gdyż młodzi przestępcy mogli zainspirować się jakimkolwiek filmem, czy Internetem, a dostęp do broni palnej na szeroką skalę jedynie ułatwił im zadanie. Sam autor wierzy jednak, że powieść mogła (choć niekoniecznie w tym konkretnym przypadku) podziałać jako katalizator. Zawsze lepiej dmuchać na zimne… King w wywiadach niejednokrotnie podkreślał, że żałuje napisania tej książki. Jak widać, to, co rodzi się w naszych głowach bywa czasem niebezpiecznym orężem…
Strzeż się fana!

Bywało również bardziej niebezpiecznie. Pewnej nocy, gdy Stephen był z synem na meczu, jego żona Thabita usłyszała dźwięk tłuczonego szkła i natknęła się w kuchni na faceta, który oskarżał jej męża o kradzież powieści „Misery”. Jak twierdził, trzymał również w rękach bombę. Mając na tyle zimnej krwi Thabita obróciła się, wyszła z domu i od sąsiadów zadzwoniła po policję. Jak się okazało w pudełku nie było żadnego materiału wybuchowego, lecz sterta gumek od ołówków złączonych metalowymi spinaczami. Ale i tak można było się najeść niezłego strachu…
Jeszcze inna kobieta skrupulatnie wyjaśniła w liście królowi horroru, jak to przeleciał nad jej domem w samolocie U2 i ukradł jej pomysł na powieść „Lśnienie”. A takie sytuacje autor przerabiał niejednokrotnie – zawsze bowiem znajdzie się jakaś osoba, która będzie przekonana o kradzieży jej dzieła.
No cóż, jak widać, każda praca wiąże się z jakimś ryzykiem zawodowym…
Długich dni i przyjemnych nocy.
P.S. Zmiana mojego nazwiska nie jest przypadkowa. Dla jasności, nie uczyniłam tego z miłości do Stephena Kinga, lecz… mojego Męża. Choć przyznaję, że to ciekawy zbieg okoliczności :
1Stephen King, Poduszka Lovecrafta [w:] Michael Houellebecq, H.P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012, s. 11
Źródła:
www. stephenking.pl
George Beahm, Stephen King from A to Z: An Encyclopedia of His Life and Work, 1998.
* Zdjęcia pochodzą ze stron:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Howard_Phillips_Lovecraft





