Miesięcznik literacki. Maj
Izabela Grzelak-Barczewska
Największym wydarzeniem okołoliterackim maja była dla wielu premiera kolejnej ekranizacji Wielkiego Gatsby’ego, kultowej powieści Scotta Fitzgeralda. By wywołać medialne zamieszanie wystarczyło tylko / aż kilka nazwisk: Baz Luhrmann (reżyser Romea i Julii, Moulin Rouge czy Australii), Tobey Maguire (Spider-Man), a nade wszystko Leonardo DiCaprio (którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać…). Biżuterię zaprojektował Tiffany[1], a kostiumy Prada[2]. Z pewnością jest na co popatrzeć. Jeśli jeszcze wahacie się, czy wybrać się do kina, być może przekona Was zapowiedź filmu: https://www.youtube.com/watch?v=sLTSvnsidXE .
Przy okazji najnowszej roli Leo, głośno zrobiło się o pierwszej ekranizacji Wielkiego Gatsby’ego. I bynajmniej nie chodzi o obraz z Mią Farrow i Robertem Redfordem (1974 r., w reżyserii Francisa Forda Coppoli)! Okazuje się, że premierowa adaptacja powieści została nakręcona tak dawno, że obejrzał ją nawet autor książki. „Wielki Gatsby” z 1926 roku był filmem niemym. (…) Obraz trwał 80 minut i miał być lekką i przyjemną rozrywką ze szczególnym wyeksponowaniem scen z przyjęć organizowanych w rezydencji Gatsby’ego. W tytułową rolę wcielił się jeden z najlepiej opłacanych aktorów epoki, Warner Baxter. (…) Fitzgeraldowie ekranizację uznali za „wstrętną i okropną” – wyszli z kina w trakcie pokazu[3]. Niestety, jedyne co ocalało z filmu to minutowy trailer[4].
Gdyby, dla przykładu, nie zachował się list Rudyarda Kiplinga, w którym przyznaje się on do plagiatów, nikt by nie odważył się choćby zwątpić w geniusz pisarza. Niedawno wystawiono na sprzedaż list pisarza pochodzący z 1895 roku, w którym, jak donosi „The Telegraph”, autor przyznaje się do plagiatu. Za 2,5 tysiąca funtów można nabyć list, którego treść brzmi: „I have been absent from home for some days. Hence the delay in answering yours of no date, in regard to my account of the Law of the Jungle. I am afraid that all that code in its outlines has been manufactured to meet‚ the necessities of the case’: though a little of it is bodily taken from (Southern) Esquimaux rules for the division of spoils. In fact, it is extremely possible that I have helped myself promiscuously but at present cannot remember from whose stories I have stolen. Very sincerely, Rudyard Kipling”[5].
Pytanie, czy Anglik, pisząc o kradzieży, rzeczywiście miał na myśli plagiat, czy może inspirację? Z pewnością znajdą się tłumy wielbicieli twórczości laureata Literackiej Nagrody Nobla próbujących na nie odpowiedzieć.
Prawo do zwątpienia w swoich czytelników ma za to Charlaine Harris, autorka serii książek o przygodach Sookie Stackhouse, na podstawie których kręcony jest serial Czysta krew. W zeszłym tygodniu ukazała się ostatnia część cyklu, Dead ever after. Dowiadujemy się z niej, jaką decyzję podjęła Sookie odnośnie konkurujących o jej względy wampirów Billa i Erica oraz zmiennokształtnego Sama. Przed premierą jedna z niemieckich fanek serii umieściła w sieci szczegóły zakończenia powieści, napędzając tym samym fale rozgoryczenia. Harris zaczęła otrzymywać mejle i komentarze, w których kobiety (bo to głównie one czytają książki o Sookie Stackhouse) groziły samobójstwem bądź też śmiercią samej autorce, jeśli powieść nie skończy się po ich myśli. (…) „Napisałam najlepszą książkę, jaką mogłam i jestem pewna, że pozostałam wierna bohaterom, których opisywałam przez tyle lat. To rozczarowujące, że ludzie atakują moją osobę w tak personalny sposób” – wyznała autorka na swoim fanpage’u na Facebooku[6].
Harris pozostaje życzyć nieco bardziej łaskawych fanek, a czytelniczkom… dystansu i luzu. Przyda się w sam raz na nadchodzące wakacje.
[2] http://fashion.telegraph.co.uk/videos/TMG10053372/The-Great-Gatsby-Prada-costume-preview.html.
[3] http://kultura.onet.pl/wiadomosci/zaginiona-ekranizacja-wielkiego-gatsbyego-z-1926-r,1,5513277,artykul.html.
[4] Dostępny tu: https://www.youtube.com/watch?v=wmRGvjAJtuA&feature=player_embedded.
[5] http://kochamksiazki.pl/2013/05/30/rudyard-kipling-plagatorem/.





