Laurell K. Hamilton, „Obsydianowi motyl”

Laurell K. Hamilton, „Obsydianowi motyl”


Recenzowała: Jagoda Wochlik

Anita Blake, egzekutorka wampirów i nekromantka, to już ikona. Jest bohaterką cyklu ponad dwudziestu powieści, w których skład wchodzą między innymi „Grzeszne rozkosze”, „Uśmiechnięty nieboszczyk”, „Cyrk potępieńców” czy „Kafejka u Lunatyków” Niedawno nakładem wydawnictwa Zysk i Spółka ukazała się najnowsza, szósta już część cyklu – „Obsydianowy motyl”. Bohaterka cyklu jest w Stanach na tyle znana i lubiana, iż otrzymała nawet własny komiks. W Polsce nekromantka z Saint Louis nie jest tak popularna, jak, moim zdaniem, powinna być, choć do czerpania inspiracji z prozy Hamilton przyznaje się pewna rodzima twórczyni fantasy.

W „Obsydianowym motylu” Anita opuszcza rodzinne miasto, by w Nowym Meksyku dołączyć do swojego rywala, a zarazem przyjaciela Edwarda, socjopaty i bezwzględnego zabójcy. Poproszona przez niego o przysługę, stara się pomóc w rozwiązaniu zagadki makabrycznych mordów. By tego dokonać, musi zadrzeć nie tylko z lokalną Mistrzynią Miasta, nazywaną Obsydianowym Motylem, której wydaje się, że jest azteckim bóstwem, ale i z wilkołaczym klanem motocyklistów oraz z niechętną wobec jej uczestnictwa w śledztwie policją. Na domiar złego Anita nie jest jedyną osobą, którą Edward prosi o pomoc – pomagają mu także Indianin Bernardo, który cały czas próbuje ją podrywać, a także Olaf. Ten z kolei, dla odmiany, chętnie widziałby ją martwą, gdyż jest seryjnym mordercą i gwałcicielem, a Blake doskonale pasuje do profilu jego ofiar.

W pewien sposób podziwiam prozę Laurell Hamilton. Nie znam nikogo, kto tak zręcznie i zarazem ciekawie mieszałby dawne wierzenia, mitologię, legendy i współczesny świat. Uniwersum wykreowanym przez Hamilton rządzą zasady, których ona sama przestrzega, za co bardzo ją cenię, gdyż wielu pisarzy stara się naginać stworzone przez siebie reguły. Co więcej, charakteryzuje się ono sporą złożonością, za co również lubię tę prozę. Skonstruowana przez Hamilton zagadka kryminalna stoi na przyzwoitym poziomie.

Jak to w książkach Laurell K. Hamilton bywa, jest krwawo. Makabrycznie krwawo. Rozpoczynając od wizyt na miejscach zbrodni pełnych rozczłonkowanych ciał, poprzez potwory grasujące na oddziałach noworodków, po śmierć bohaterów, których już zdążycie polubić. Niestety, stwierdzić również należy, iż „Obsydianowi motyl” jest nieco przegadany. O ile początkowe powieści z cyklu miały po trzysta, czterysta stron, dokładnie tyle, ile powinny, aby nasycić, ale nie znużyć, to ponad 900-stronicowy „Obsydianowi motyl” jest przydługawy. Za dużo tam bezcelowego gadania o niczym i powtarzania tych samych informacji.

W swoim kompendium wiedzy fantastycznej „Rękopis znaleziony w smoczej jaskini” Andrzej Sapkowski podał listę książek, które jego zdaniem powinna znać każda osoba uznająca się za fana tego gatunku. Gdybym miała tworzyć własną, prywatną listę pozycji, które powinni znać miłośnicy prozy o wampirach, cykl o Anicie Blake znalazłby się na jednym z pierwszych miejsc. Dla miłośników krwiopijców pozycja obowiązkowa.

 

Korekta: Aleksandra Żurek

obsydianowy-motyl

  • autor: Laurell K. Hamilton
  • tytuł: „Obsydianowi motyl”
  • tłumaczenie: Robert P. Lipski
  • wydawnictwo: Zysk i S-ka
  • data wydania: 16 czerwca 2014
  • liczba stron: 926
  • ISBN: 9780515134506
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: