Kate Morton, „Strażnik tajemnic”

Kate Morton, „Strażnik tajemnic”


Recenzowała: Jagoda Wochlik

Nawet matki miały kiedyś własne imię

            Przyznam szczerze, że do tej pory tylko raz miałam styczność z prozą Kate Morton. Mowa tu o Milczącym zamku, który zachwycił mnie całkowicie. Książka ta sprawiła, że twórczości australijskiej pisarki powiesiłam wysoką poprzeczkę. Czy Strażnik tajemnic spełnił moje oczekiwania? I tak, i nie.

            Najnowsza książka Kate Morton to opowieść o losach słynnej angielskiej aktorki i jej rodziny. Jeszcze jako nastolatka Laurel przez przypadek była świadkiem przerażającego incydentu. Zobaczyła, jak  matka zabija mężczyznę, który włamał się do rodzinnej posesji. To, co początkowo dziewczyna wzięła za akt samoobrony, okazało się jedynie wierzchołkiem góry lodowej rodzinnej tajemnicy. Gdy matka znalazła się na łożu śmierci, Laurel postanowiła odkryć jej sekrety.

            Strażnik tajemnic to nie tylko historia o rodzinnych zagadkach. To przede wszystkim książka, która stawia pytanie: kim byli nasi rodzice, zanim nimi się stali? Czy zastanawiacie się czasami, jakimi osobami są wasi rodzice? Może w przeszłości byli zmuszeni porzucić własne plany? Czy wiecie, co pragnęli osiągnąć w życiu, z kim zawierali przyjaźnie, jakie mieli marzenia, w kim nieszczęśliwie zakochiwali się oraz jak wyobrażali sobie własne życie, gdy mieli siedemnaście lat? Traktując ich jak rodziców właśnie, paradoksalnie często zapominamy, że oni także mają świat, który nie kręci się tylko wokół nas. Tego właśnie doświadcza bohaterka książki Kate Morton. Laurel odkrywa postać matki nie jako rodzicielki, która będąc przykładną  żoną piekła placki oraz z oddaniem opiekowała się dziećmi, lecz jako dziewczyny o wybujałej fantazji, zakochanej w Jimmy’m (a trzeba wam wiedzieć, że nie takie imię nosił ojciec głównej bohaterki) oraz wierzącej, że została stworzona do wielkich rzeczy.

            Najnowsza powieść Kate Morton łączy w sobie wszystkie najlepsze i najgorsze cechy pisarstwa Australijki. Odnajdziemy tu tajemnicę, której chęć rozwiązania napędza nas do brnięcia przez następne strony. Odnajdziemy również doskonale odmalowane sylwetki postaci. oraz  tak typowy dla Morton podział fabuły na dwie części – pierwszą, przynależną Laurel, dziejącą się współcześnie w 2011 roku i drugą, poświęconą jej matce, Dorothy, z czasów gdy jeszcze była młodą kobietą. Akcja tej części rozgrywa się w czasie II wojny światowej, a także krótko przed i po niej. Narrator swobodnie porusza się między obydwoma światami, przeskakuje z jednej akcji w drugą, urywa wątki, dezorientuje czytelnika. Ten zabieg perfekcyjnie wykorzystany w Milczącym zamku, w Strażniku tajemnic nieco mnie irytował, a chwilami nawet nużył. Książka wydaje mi się być nieco rozwlekła, przegadana.

            Kate Morton daje nam kolejną powieść, na której odciska swoją markę. Wiemy, czego po niej oczekiwać – przeskoków czasowych, wątków urwanych w najciekawszych momentach, gawędziarskiego, nieco zbyt rozwlekłego stylu. Miłośnicy pisarki będą zachwyceni. Ci, którzy jeszcze nie znają jej twórczości, cóż, będą zachwyceni albo nie dotrwają do końca. Ryzyko zawsze istnieje. Uważam jednak, że ze Strażnikiem tajemnic warto się zapoznać, choćby po to, by uświadomić sobie, że kobieta, którą zwiemy „matką”, miała kiedyś własne imię.

 

Korekta: Urszula PituraStrażnik tajemnic

 

  • autor: Kate Morton
  • tytuł: „Strażnik tajemnic”
  • tłumaczenie: Magdalena Koziej
  • tytuł oryginału: „The Secret Keeper”
  • wydawnictwo: Albatros
  • data wydania: 28 sierpnia 2013
  • ISBN: 9788378857228
  • liczba stron: 560
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: