Aronofsky, Handel, Henrichon, „Noe. Za niegodziwość ludzi”

Aronofsky, Handel, Henrichon, „Noe. Za niegodziwość ludzi”


Recenzowała: Jagoda Wochlik

            Któż z nas nie słyszał historii o Noem, któremu Bóg objawił, iż ma zamiar zesłać potop i zatopić gnuśną ziemię, unicestwiając ludzi, ponieważ ci odwrócili się od Niego? Noemu, ostatniemu sprawiedliwemu i prawemu człowiekowi, polecił zbudować arkę i zgromadzić na niej po jednej parze zwierząt każdego gatunku by, gdy wody opadną, wszystko mogło ponownie się odrodzić. Tak w zasadzie można streścić tę biblijną opowieść. Opowieść, która przekazywana będzie jeszcze wielokrotnie przy pomocy słów, na obrazach wielkich mistrzów malarstwa, za pomocą taśmy filmowej. Ale świat się zmienia. A w raz z nim zmienia się także kultura przekazu. Okazuje się, że biblijne historie bardzo dobrze udaje się przenieść także na karty powieści graficznej. Na tym jednak nie koniec. Autorzy komiksu „Noe. Za niegodziwość ludzi” posunęli się o krok dalej. Zaadaptowali biblijną historię na potrzeby bliżej nieokreślonego posapokaliptycznego świata.

            Noe i jego rodzina żyją w świecie, który sam siebie wyniszczył. Próżno tu szukać jakiejkolwiek roślinności czy zwierząt. Cały świat jest już tylko skarłowaciałą pustynią. A ludzie? Ludzie bardziej przypominają potwory, skupione na zaspokajaniu swych rządz. Noe jednak otrzymuje wizję od Pana. Bóg chce zatopić świat. Wojownik wyrusza więc w swą podróż, by dowiedzieć się, czego oczekuje Pan i wypełnić Jego wolę. Na swojej drodze spotyka zamieszkujących wielkie aglomeracje zdeprawowanych ludzi i pradawne istoty, tytanów.

            Noe w zasadzie opowiada doskonale znaną już historię. Wiemy, jak się zaczyna, wiemy, jak się kończy. A jednak w tej nowej interpretacji jest coś, co mnie urzekło. Coś hipnotyzującego. Z jednej strony to dowód na to, że nawet tak archetypiczna historia może iść z duchem czasu, zostać przełożona na zupełnie inne medium, a jednak nie utracić nic ze swojego przesłania. Z drugiej strony, urzekły mnie komiksowe plansze. Noe narysowany jest w sposób bardzo współczesny, ocierający się o grafikę komputerową. Ja natomiast takie właśnie komiksy zdecydowanie wolę. Jednocześnie, są to plansze bardzo dopracowane, oddające uczucia malujące się na twarzach bohaterów, skupiające się na mimice i zbliżeniach. Bo taki jest właśnie „Noe. Za niegodziwość ludzkości” – to komis bardzo oszczędny w dialogach, skupiony raczej na rysunkach. Najdłuższymi partiami tekstu są tu w zasadzie cytaty z Biblii.

Zachwyca także niesamowita jakoś polskiego wydania. Ten album dosłownie aż chce się trzymać w dłoniach i mieć na swojej półce. A przy tym ma zadowalającą cenę, wcale niewygórowaną, jak to ma miejsce w przypadku sporej większości wydawanych w Polsce zeszytów komiksowych.

            Jeśli coś w „Noem. Za niegodziwość ludzkości” rozczarowuje, to jedynie fakt, że jest to pierwszy z czterech zeszytów, który jedynie nakreśla historię, pozostawiając czytelnika z uczuciem niedosytu. Kiedy dotarłam do ostatniej strony, pojawiło się zdziwienie i nieznośne pytanie z tyłu głowy: „I co? I już, a gdzie reszta? Chcę więcej, więcej, więcej!”. Skoro komiks jest tak fenomenalny, pozostaje jedynie oczekiwanie na ciąg dalszy i na film z Russellem Crowem, który jest jego adaptacją.

 

Korekta: Paulina Koźbiałnoe

 

  • Autor: Aronofsky, Handel, Henrichon
  • Tytuł: „Noe. Za niegodziwość ludzi”
  • Tłumaczenie: Marta Duda-Gryc
  • Wydawnictwo: Sine Qua Non
  • Data wydania: 2 października 2013
  • ISBN: 9788379240807
  • Liczba stron: 72
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: