Jeśli pisanie idzie za łatwo, prawdopodobnie coś jest nie tak – wywiad z Peterem V. Brettem

Jeśli pisanie idzie za łatwo, prawdopodobnie coś jest nie tak - wywiad z Peterem V. Brettem


Autor: Dawid Bastek

Tłumaczenie: Maryla Kowalska

Peter V. Brett (ur. 8 lutego 1973) – amerykański pisarz fantasy. Autor cyklu demonicznego, który rozpoczął wydanym w 2008 roku tomem Malowany człowiek (ang. The Painted Man)

 

Pewnie często spotyka się Pan z tym pytaniem, szczególnie przy spotkaniach autorskich z fanami, ale pozwolę sobie zadać je jeszcze raz – skąd wziął się pomysł na „Malowanego Człowieka”? Czy był jakiś konkretny czynnik, który miał na to wpływ?
 

„Malowanego Człowieka” zacząłem pisać jako ćwiczenie w czasie zajęć na New York University w 1998 roku. Trzeba było napisać pierwszy rozdział dłuższej powieści fantasy, według własnego, oryginalnego pomysłu. Napisałem krótki rozdział o chłopcu imieniem Arlen. Miał ogromne zamiłowanie do włóczęgi, ale nie mógł oddalać się od domu, chronionego przez magiczne kręgi, bo w nocy na świat wychodziły demony.

Od tego momentu pracowałem nad całą historią, ale czegoś mi w niej brakowało. Stworzyłem świat demonów i magii ochronnej, ale to nie wystarczało. Musiałem zrozumieć jego mieszkańców, jak zachowywali się pod ciągłą presją strachu.

Wiele lat później, po atakach z 11 września 2001 roku, zacząłem rozumieć ten rodzaj strachu. Byłem w Nowym Yorku, gdy samoloty uderzyły w budynki i pamiętam, że ludzie naokoło mnie byli przerażeni, ale zachowywali się różnie. Niektórzy uciekali. Inni biegli w stronę rumowiska, żeby patrzeć albo pomagać. Inni stali jak słupy soli, niezdolni do podjęcia decyzji. Jeszcze inni wręcz przeciwnie, podejmowali pochopne decyzje. Te obserwacje dały mi materiał do rozmyślań na wiele miesięcy, potem lat. Miały ogromny wpływ na pisaną przeze mnie historię. Nie zmieniły jej w jakiś polityczny czy kulturowy komentarz, ale pozwoliły mi stworzyć studium strachu i jego wpływu na ludzi.

Co sprawiło Panu największą trudność w jego tworzeniu? Czy od samego początku kierowało Panem przekonanie, że historia będzie opisana w kilku tomach? Czy może raczej to miała być zamknięta, jednotomowa powieść, która jednak rozrosła się do wielkości cyklu?

Najtrudniejszą częścią „Wojny w blasku dnia” było napisanie słów do „Bitwy o Zakątek Drwali” i „Pieśni o Nowiu”. wojna-w-blasku-dnia-2_qfantWyszedłem z wprawy w pisaniu poezji i słów do pieśni, więc odwlekałem napisanie tych dwóch fragmentów do samego końca. Mimo wszystko, wyszły mi całkiem nieźle.

Oryginalnie, seria miała składać się z pięciu części i zawsze planowałem rozłożyć fabułę właśnie na pięć książek. Jednak gdy składałem pierwszą część, byłem nowym, nieznanym autorem i mój wydawca, Del Rey Books, zakontraktował mnie tylko na trzy książki. Wydawnictwa w innych krajach, na przykład polska Fabryka Słów, poszły w ich ślady. Dlatego wiele osób ma mylne przekonanie o tym, że pisałem z myślą o trylogii. Wciąż walczę z tym nieporozumieniem.

Mój drugi kontrakt także opiewa na trzy książki, którymi planuję zakończyć serię i zabrać się za coś nowego. Szósta książka będzie osobnym tomem. Akcja rozgrywa się w tym samym świecie co seria i pojawi się wielu znanych już bohaterów, ale do jej zrozumienia nie trzeba znać pozostałych pięciu książek. Podobnie, jej znajomość nie wpłynie na zrozumienie pozostałych części.

Mimo to muszę przyznać, że opowieść rozrosła się w trakcie pisania. Nie chciałem dodawać kolejnych tomów do zaplanowanej serii, więc w międzyczasie spisywałem opowiadania, które pokazują epizody nie wchodzące w skład głównej powieści. Podobnie jak szósty tom, mogą być czytane niezależnie od całości albo jako część „Demonicznego cyklu”.

Wielu pisarzy kreując bohaterów swoich książek, wykorzystuje do tego ludzi ze swojego otoczenia. Czy bohaterowie cyklu mają również swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, a może to tylko szczegółowo przygotowane wymysły pisarza? Czy gdzieś tam pośród nas krąży pierwowzór Arlena lub Inever?

 Postacie w książkach są wyłącznie moim wytworem. Wzorowałem bohaterów na prawdziwych ludziach, gdy byłem początkującym pisarzem, ale teraz myślę, że to mało profesjonalna taktyka. Chyba większość pisarzy rezygnuje z niej po wydaniu pierwszej powieści.

Czy będzie nam dane bliżej poznać królestwo demonów, jako oddzielną krainę? Właściwie to jak Pan wyobraża sobie ten mroczny świat, pełen potworów, bo jeżeli dobrze pamiętam, to jeszcze nie został opisany w żadnej z książek?

Królestwo demonów jest opisywane po trochu w każdej z książek. Wprowadzam nowe gatunki demonów i uchylam rąbek tajemnicy co do hierarchii panującej w ich świecie i ich planów wobec ludzkości. W ostatniej książce serii, „The Core”, będzie występował pełnowymiarowy demoniczny bohater. Akcja powieści przeniesie się na dół, do samego centrum świata i siedziby demonów. Ludzie, którzy się tam znaleźli, są traktowani niewiele lepiej niż bydło.

Dużo się mówi o tym, że autorzy mają ogromny wpływ na twórczość swoich fanów, ale czy fani w jakiś sposób wpływają na twórczość autora? Może jest jakiś tego typu przykład w Pańskiej karierze?

Na mojej stronie internetowej regularnie ukazują się konkursy dla fanów. Cieszę się, gdy mogę zaoferować coś ludziom, dzięki którym moje książki stały się bestsellerami. Zgłoszenia konkursowe wciąż zaskakują mnie kreatywnością, talentem autorów i ciężką pracą, której są efektem. Mam najlepszych czytelników na świecie i to prawdziwe błogosławieństwo. Niektóre z ich niesamowitych prac możecie przeczytać na stronie:  http://www.petervbrett.com/creations/#fan-art

Zawsze wierzyłem, że każdy człowiek jest kreatywny, ale tę kreatywność trzeba wyćwiczyć i pracować nad nią regularnie. Gdy byłem młodszy, moja kreatywność przejawiała się na wiele sposobów: pisałem powieści, wiersze i słowa do piosenek, rysowałem, malowałem, rzeźbiłem. Często moją kreatywność inspirowały prace innych autorów i artystów, więc świadomość, że sam mogę być dla kogoś inspiracją, uważam za wielki honor. Jestem pewien, że ci ludzie także będą inspirować innych.

Jeśli chodzi o moją serię, zawsze była dokładnie zaplanowana i nigdy nie zmieniałem jej pod wpływem moich fanów lub ich twórczości. Oddzielam swoją twórczość od ich, podobnie jak każdy profesjonalista. Pozwolenie czytelnikom na kierowanie powieścią, nieuchronnie prowadzi do stracenia z oczu artystycznego celu powieści.

Kolejne pytanie, którym na pewno jest Pan dzień w dzień zadręczany, ale muszę je zadać w imieniu wszystkich polskich fanów - na jakim etapie pisania jest czwarty tom i na kiedy został przewidziany przybliżony termin jego ukazania? Czy mógłby Pan uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć czego możemy się po nim spodziewać?

Napisałem 113 stron szkicu czwartego tomu, „The Skull Throne” i przedłożyłem go wydawcy w kwietniu. Teraz pracuję nad samą powieścią, co pewnie zajmie mi jakieś 12 do 18 miesięcy. Potem rozpocznie się proces produkcji, czyli kolejne 6 do 9 miesięcy, po których książka trafi na półki księgarń.

 „The Skull Throne” rozpoczyna się w miejscu, gdzie kończy się „Wojna w blasku dnia”, opisując reakcje bohaterów na jej ekscytujące zakończenie. Pokazuje, jak starają się poukładać świat na nowo. W książce pociągnę temat dziennej wojny pomiędzy frakcjami ludbrett2_qfantzi i ich nocnej walki z demonami. Podobnie jak moje poprzednie książki, „The Skull Throne” będzie inna od poprzednich tomów, zarówno pod względem motywu przewodniego, jak i struktury powieści. Nie lubię, gdy autorzy serii piszą tę samą książkę w monotonnym stylu przez wiele tomów.

Czy mógłby Pan zdradzić, jak wygląda dzień z życia słynnego pisarza Petera Bretta? Czy nadal Pańskim ulubionym miejscem pracy jest nowojorskie metro?

Coraz trudniej mi znaleźć czas na pisanie. W swoim niedawnym przemówieniu Neil Gaiman powiedział, że z osoby zarabiającej pisaniem książek, zmienia się w osobę odpowiadającą na maile. Dokładnie tak zacząłem się czuć, szczególnie, gdy muszę pracować w swoim biurze. Kiedyś było moim sanktuarium, gdzie mogłem ignorować rozpraszający mnie świat zewnętrzny i skupić się na pisaniu. Z czasem zaczęło mi przypominać o niekończącej się papierkowej robocie, którą miałem do wykonania. „Tylko odpowiem na parę maili i sprawdzę konto na twitterze, zanim zacznę pisać” szybko zmieniło się w „już prawie wieczór i nic jeszcze nie napisałem”.

Bardzo łatwo jest znaleźć pretekst, by unikać pisania, bo pisanie to trudna rzecz. Jeśli pisanie idzie za łatwo, prawdopodobnie coś jest nie tak. Praca w metrze pobudza umysł, bo wszystkie rozpraszające drobiazgi są wyeliminowane. W nowojorskim metrze prawie nie ma dostępu do Internetu. To ostatni bastion, w którym można odłączyć się od świata zewnętrznego. Spora część moich tekstów powstaje właśnie w metrze.

Pewnie wielu fanów zastanawia się, co Peter Brett będzie robił po zakończeniu swojego wielkiego dzieła jakim jest „Demoniczny cykl”? Czy w planach są jakieś inne historie z tego świata? A może nastąpi zmiana gatunku na zupełnie inny?

Jest zbyt wcześnie, żeby o tym myśleć. Wciąż mam do napisania trzy tomy powieści i kilka mniejszych tekstów zaplanowanych dla „Demonicznego cyklu”. Będę miał zajęcie na pięć, osiem lat. Nie chcę robić bardziej dalekosiężnych planów, bo może się zdarzyć, że nowy pomysł odbierze mi koncentrację nad aktualnymi projektami, które przecież są już zakontraktowane.

Moje dwa następne projekty to czwarta księga serii, „The Skull Throne”, i opowiadanie „Mudboy”. Mam nadzieję, że Brett_PustynnaWlocznia_qfantskończenie „The Skull Throne” zajmie mi półtora roku, a „Mudboy” powinien być dopracowany pod koniec 2013 roku.

Poza powieściami piszę komiks „Czerwona Sonja” dla Dynamite Comics. Sprawia mi to ogromną radość. Moja seria rozpoczyna się od „Red Sonja: Blue”, którą można kupić w Internecie na stronie http://www.comixology.com/Red-Sonja-Blue/digital-comic/APR110977. Właśnie ukazał się też drugi tom drugiej części, „Red Sonja: Unchained”: http://www.comixology.com/Red-Sonja-Unchained/comics-series/9651.

Dodatkowo mam kilka pobocznych projektów, które zajmują mój czas, na przykład organizowane przeze mnie corocznie Author D&D, gdzie można znaleźć nazwiska największych gwiazd literatury fantasy. Filmy z pierwszych dwóch edycji są dostępne na serwisie YouTube: http://www.youtube.com/playlist?list=PLjCp-ufdGByuzeMlOKDClWEdCywyWGjRi.

Pozostaje mi jeszcze zadać pytanie, jak Pan wspomina swoją ostatnią wizytę w Polsce? Może coś szczególnego zapadało Panu w pamięci? Czy w niedalekiej przyszłości będzie znów dane nam spotkać twórcę „Malowanego człowieka” na którymś z polskich konwentów?

Fantastycznie bawiłem się w Polsce. Jeździłem po całym świecie, promując swoje książki, ale reakcja fanów w Polsce była naprawdę nieporównywalna do żadnej innej. Ilość osób przybyłych na wywiady i podpisywanie powieści na wrocławskim Polconie oszołomiła mnie. Samo miasto ogromnie przypadło mi do gustu. Moja dziewczyna i rodzice, którzy towarzyszyli mi w Polsce, również byli zachwyceni. W sobotni wieczór konwentu spotkałem w barze grupę swoich fanów i naprawdę dobrze się bawiliśmy. Chociaż były przerażające ilości wódki. I dużo, dużo tańczenia.

Z pewnością jeszcze tu wrócę!

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: