niedziela, 04 kwietnia 2010 13:33

Wywiad z Davidem Hyde - autorem książki PINK BEAM: A Philip K. Dick Companion

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

W rocznicę śmierci Philipa K. Dicka, drugiego marca 2010 roku, wywiadu udzielił mi Dave Hyde - jeden z najsłynniejszych fanów Philipa K. Dicka na świecie. Dave organizuje w tym roku Festiwal Philipa K. Dicka, który ma być przełomowym wydarzeniem w życiu fanów PKD. Dave działa aktywnie w środowisku związanym z Dickiem od lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku. Przez wiele lat prowadził zin na temat PKD. Jego wpływ na rozwój społeczności i promocję artysty jest niepodważalny. Dave ma wiele ciekawego do powiedzenia na każdy temat związany z PKD. Najbardziej atrakcyjna jest jego wizja festiwalu. Lord Running Clum (bo pod takim nickiem Dave jest znany w Internecie) ma także bardzo interesującą teorię dotyczącą wydarzeń 2-3-74...

 

Marcin Stefański: Na początku chcielibyśmy cię bliżej poznać, powiedz parę słów o sobie.

David Hyde: Mieszkam z żoną Patti w górach Kolorado, w pobliżu miejsca gdzie odbędzie się Festiwal Philipa K. Dicka. W marcu, kiedy przypada rocznica śmierci Philipa K. Dicka (02.03), jest tutaj bardzo zimno i wszędzie leży śnieg, ale za to latem powinno być ciepło i słonecznie. Moim hobby jest obserwowanie i rysowanie ptaków. Przez okno mojego domu mogę z łatwością dostrzec sikorki górskie, kowaliki małe i inne ptaki rezydujące tutaj zimą. Ale... odbiegłem od tematu. Nie wiem, co powiedzieć o sobie; żyję i biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy zrobieni z pyłu, myślę, że nie jest tak źle.

MS: Opowiedz o swojej przygodzie z Philipem K. Dickiem. Jak wszystko się zaczęło?

DH: Po raz pierwszy zacząłem czytać Philipa K. Dicka jako 12 lub 13-letnie dziecko. Było to w Anglii, a londyńska biblioteka Royal Wanstead School posiadała wiele książek wydawnictwa Gollancz z lat sześćdziesiątych. Czytałem wtedy wszystko co mieściło się w nurcie science-fiction i wszystko wydawało mi się dobre. Myślę, że zakochiwałem się w książkach jeszcze przed ich przeczytaniem. Mój ulubionym pisarzem był wtedy Clifford D. Simak. Kilka lat później, około 1984 roku, już w Ameryce ponownie odkryłem Philipa K. Dicka. W fabryce, w której pracowałem znalazłem stare, biuletynowe wydanie „Oka na niebie”. Kiedy skończyłem czytać byłem w szoku, patrzyłem się kilkadziesiąt minut w ścianę próbując zebrać myśli. Wtedy wyruszyłem na poszukiwania innych powieści PKD. Pierwszymi książkami jakie znalazłem były: "Przez ciemno zwierciadło" i "Valis". Nie można dostać nic lepszego! Od tamtej pory moją misją było przeczytanie wszystkiego, co Dick napisał. Było to przed erą Internetu, a książek poszukiwało się w księgarniach z używanymi wydaniami. Kupiłem wszystko, co udało mi się odnaleźć.
Znalazłem adres newslettera społeczności Philipa K. Dicka (The Philip K. Dick Society Newsletter) wydawanego przez Paula Williamsa. Dołączyłem do Philip K. Dick Society w 1985 roku. Byłem wtedy bardzo szczęśliwy odnajdując kolejnych entuzjastów PKD. Zacząłem wysyłać do newslettera kolejne artykuły. Prowadziłem korespondencję z Paulem i Andym Watsonem. Następnie ja, moja żona i jej brat utworzyliśmy "jednostkę kreatywną"("creative unit"). Nazwaliśmy się "The Ganymedean Slime Mold", a ja przyjąłem imię Lord Running Clum. Wzięliśmy kamerę i pojechaliśmy do Waszyngtonu, aby dołączyć do protestu przeciwko zbrojeniom nuklearnym. Publikowaliśmy polityczny newsletter NO BULLSHEET, który dotykał Ronalda Rayguna i pierwszego George'a Busha. Robiliśmy wiele szalonych rzeczy. Przenieśliśmy nasze działania nawet do nowego Yorku, gdzie rozdawaliśmy naklejki na zderzaki podczas koncertu Grateful Dead w Madison Square Garden. Świetnie się bawiliśmy!
Doznałem szoku, kiedy później Paul Williams ogłosił zawieszenie działalności newslettera. Ale byłem już wtedy gotowy, aby publikować zin i robić te wszystkie działania z Barb Morning Child i The Reverend Dr X (Nie tylko ja wybrałem spoko ksywę w grupie Slime Mold). Nie zajęło mi długo wydanie pierwszego numeru For Dickheads Only w 1993 roku. To było bardzo trudne (żadna z tych rzeczy nie jest łatwa). Czułem się trochę wyobcowany. Żyłem w stanie Indiana, a wszystko działo się w Kalifornii. Lecz wtedy pomyślałem: Jesteśmy Ganimedejskimi Galaretniakami (Ganymedean Slime Mold), a ja jestem Lordem Biegnącym Mięczakiem (Lord Running Clam). Jestem przyjaznym telepatą i takim będę. Tak więc FDO zostało przyjaźnie przyjęte przez fanów, a ja nawiązałem znajomość z Gregiem Lee, który wydawał wtedy Radio Free PKD. Straciłem z nim teraz kontakt, ale chciałbym odnowić znajomość i zaprosić go na festiwal.
Później w 1997 nie mogłem już dłużej publikować FDO, ponieważ Ganymedean Slime Mold rozpadło się z niezależnych przyczyn. Barb i ja byliśmy w separacji, a The Rev. Dr. X został zamordowany w Waszyngtonie. Zaraz potem byłem zmuszony nauczyć się obsługi komputera i działalności on-line. W 1999 stworzyłem stronę "PKDweb" (www.philipkdickfans.com/pkdweb), którą wysłałem do Jasona Koornicka na ówczesny serwis philipkdick.com. To była ostatnia rzecz, jaką zrobiłem przed nadejściem nowego millenium w Indianapolis, gdzie o północy strzały z broni palnych rozległy się w całym mieście na ponad pół godziny! I wtedy wybuchł mój komputer!

MS: Jesteś odpowiedzialny za całe wydarzenie. Skąd w ogóle wziął się pomysł na festiwal?

DH: To bardzo dobre pytanie, ponieważ prowadzi nas do bardzo oczywistego, kolejnego pytania: Dlaczego do tej pory nie było dyskusji na temat Philipa K. Dicka podczas festiwalu? Przemyślcie to, jest wiele dużych konwentów science fiction na całym świecie, niektóre odbywają się w Stanach Zjednoczonych. Nie jestem zapaleńcem konwentów i nie wiem o nich dużo. Francuzi zrobili to w Metz w 1977, gdzie Dick zjawił się osobiście, Brytyjczycy też mieli ciche małe zebrania, a w Ameryce nie było nic.
Aby na ten fakt odpowiednio zareagować, potrzeba więcej przekazu wewnętrznych informacji dotyczących PKD pomiędzy fanami. W latach osiemdziesiątych istniały: The Philip K. Dick Society, Paula Williamsa, moje własne For Dickheads Only i Radio Free PKD Grega Lee oraz inne aktywności w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Byliśmy fanami stojącymi na czele czegoś wielkiego. My fani decydowaliśmy o tym, co się działo, PKD zyskał światową sławę, tworzone były filmy w Hollywood, jego popularność rosła wśród badaczy, cały świat skakał i śpiewał w rytm melodii Philipa K. Dicka. Ale my byliśmy pierwsi, my fani, jedyni, którzy posiadali wiarę. Teraz w 2010 każdy wie, kim jest Philip K. Dick. Jego filmy obejrzało ponad miliard widzów, a edycje jego książek pojawiły się w wielu krajach.
Nie mogłem uwierzyć, że przyszło nam świętować sukces Phila. Czuliśmy się dobrze myśląc: "Phil udało się!"; nawet pomimo, iż już nie żył. Czas leciał, logicznym momentem, aby uczcić Philipa K. Dicka, był przełom 1999/2000, kiedy weszliśmy w nowe tysiąclecie. Ale nic się nie wydarzyło. Zrozumiałem dlaczego. Czy to ważne, kto ma prawo wzywać do festiwalu? Kto posłuchałby fanów i przyjął powołanie? Jedna z byłych żon Phila mogłaby to zrobić, tak samo jak jego dzieci, jest jeszcze Total Dickhead (popularny blog) i Guy Salvidge w Australii i być może kilku innych fanów na świecie, Patrick Clark oraz ja. Lecz pierwszej konferencji/świętowaniu/festiwalowi przeznaczone było stać się dzieckiem Paula Williamsa. Byłoby właściwe gdyby to Paul Williams wezwał fanów do do udziału w Festiwalu PKD. Niestety Paulowi Williamsowi przytrafił się koszmarny wypadek w środku lat dziewięćdziesiątych i stał się niezdolny do organizacji festiwalu.
Więc wszystko spoczęło na mnie. Zajęło nam dziesięć lat, aby uświadomić sobie, że czegoś brakuje, że jest bardzo duża dziura w naszych życiach, jako fanach PKD. Osiągnęliśmy cel którego oczekiwaliśmy, o który się modliliśmy, na co pracowaliśmy w latach osiemdziesiątych i co urzeczywistniliśmy w latach dziewięćdziesiątych. Musimy świętować! PKD nie jest jeszcze wchłonięty przez struktury krytyczne tu w Ameryce, jakkolwiek niebezpieczeństwo jest zawsze obecne. Możemy wyodrębnić Dicka z jego niewygodnej pozycji w środowiskach akademickich i dać mu w końcu miejsce na własność.
Ten festiwal odbywa się o dziesięć lat za późno. To tak naprawdę festiwal Paula Williamsa (on zrobiłby to lepiej ode mnie) i festiwal fanów PKD. Jakkolwiek, jest tak jak mówisz Marcinie, jestem odpowiedzialny za ten festiwal. Lecz wezmę tę odpowiedzialność lekko, szczęśliwy mogąc zrobić to co musi być zrobione. Nie wiem nic o festiwalach czy konwentach, nie mam pieniędzy, jestem kompletnym amatorem w tych sprawach, ale to musi być zrobione. Oczywiście potrzebuję pomocy. Ale ciągle trwam w wierze.

MS: Myślę, że czasami wystarczy sama wiara we własną wizję, aby ją urzeczywistnić. Jak wygląda twoja wizja festiwalu?


DH: Mam szczęście mieszkać w Górach Skalistych Kolorado. Gdybym pozostał w Indianie wizja festiwalu nie spłynęłaby na mnie. Myślałem o tym już od długiego czasu, od około 2004 roku, ale jedynie mgliście. Moje pomysły zmieniały się wraz z moim zamiłowaniem do gór Kolorado. Mieszkam na wysokości około 3000 metrów, powietrze jest tutaj rzadkie i zimne, a zimy mogą być bardzo brutalne, ale piękno tego miejsca jest niezaprzeczalne. Tak więc uważam, że Festiwal powinien być częścią tej krainy. Latem Kolorado jest doskonałym miejscem do życia: słońce, gorąco - ale trochę wilgoci, chłodniejsze wieczory, wspaniałe widoki na góry, kolibry latające wokół tysiącami i przepiękne kwiaty. Łatwo się tu dostać autostradą łączącą nasze trzy górskie miasteczka, w których odbędzie się festiwal. Ward i Nederland są oddalone od siebie o 15 mil (około 25 km -dop.). To samo dotyczy Nederland i Black Hawk. Górskie drogi są pokrętne, a miasteczka dość małe, ale wszyscy tu są sąsiadami i przyjaciółmi. To wszystko bardzo przypomina niektóre fragmenty Człowieka z Wysokiego Zamku - powieści przewodniej głównej konferencji podczas festiwalu.

Sposób, w jaki na to patrzę jest prosty, będziemy mieli główne lokacje festiwalu, gdzie odbędą się wszelkie aktywności: dostawcy, jedzenie i picie, muzyka, wystawy, wykłady i zwołania itd. Oczywiście nasi przyjaciele i sąsiedzi zorganizują powitanie fanów, zapraszając ich do swoich restauracji, barów i miejsc prowadzenia działalności - oferujących nam miejsca, gdzie fani mogą usiąść i wypić zimny napój, posłuchać muzyki na żywo i mówić o Philipie K. Dicku. Być może wyniknie z tego wiele dobrych spontanicznych dyskusji. Są dwa miasta do rozważenia: Nederland jest małe, miasto typu hippie, przyjazne dla własnych festiwali (np. "frozen dead guy days" - "Dni zamarzniętego martwego gościa"). Więcej sklepów, restauracji, barów, i miejsc do spotkań jest tutaj. Black Hawk jest centrum hazardu w stanie Kolorado. Są tam tylko kasyna. To tylko kilka mil od miejsca gdzie mieszkam. Jeśli ktoś lubi hazard, Black Hawk zaprasza.
Moja wizja: szczęśliwi fani robiący to samo, co inni odwiedzający Kolorado. Nie możemy zapomnieć o naturalnym pięknie i turystycznych atrakcjach: wędkowanie, piesze wycieczki, jazda na rowerze, camping oraz oczywiście obserwowanie ptaków. Festiwal odbędzie się na długości trzech miast Black Hawk, Nederland oraz Ward. Znaki informacyjne i powitalne pokierują do stacji drogowych i ukrytych sklepów, spotkać będzie można wędrownych muzyków rozrywkowych wzdłuż drogi, a autobus dowiezie fanów z miejsca na miejsce, z wykładów na dyskusję panelową, na obiad i wszędzie gdzie będzie trzeba. Jest to po prostu natura terenu, w którym odbędzie się festiwal. Wieczorem odbędą się prywatne spotkania i publiczne imprezy.
Każdy może przyjechać do Kolorado i cieszyć się naturalnym pięknem oraz atrakcjami ofert turystycznych w dowolnym momencie. Najważniejsze jest to, że Philip K. Dick doczeka się tu konferencji i festiwalu. Byłem fanem PKD przez 25 lat i chcę dowiedzieć się więcej o tym, co inni fani myślą, przedyskutować z nimi znaczenie Człowieka z Wysokiego Zamku, albo kłócić się o to czy Deckard w Blade Runnerze jest androidem czy człowiekiem, porozmawiać o przyszłości i o tym co możemy zrobić wspólnie. Wreszcie chcę abyśmy zapytali siebie samych, jaki jest sens rzeczywistości i spróbowali odpowiedzieć na to pytanie. No i na koniec pomyśleć o kolejnym festiwalu.

MS: Wystartowała strona dotycząca festiwalu. Jak wygląda zainteresowanie całym wydarzeniem?

DH: Zainteresowanie festiwalem dopiero się rozpoczyna. Wiadomość o wydarzeniu szerzy się w Internecie, a także tu, w mojej okolicy. Nie wiem ile przybędzie osób, ale jesteśmy gotowi na przyjęcie każdej liczby. Jeśli osób przyjedzie mało wtedy zorganizujemy wszystko w jednej lokacji. Jeśli przybędzie spora liczba fanów, wtedy zasięgiem obejmiemy cały planowany teren. Mam wiele do zrobienia i tak mało czasu. Wiele osób pomaga mi tu na miejscu, ale brakuje pieniędzy. Mówię wszystkim, że to jest Philip K. Dick! Mamy do czynienia z główną postacią w literaturze światowej, człowiekiem, który daje ogromne uznanie literaturze amerykańskiej i samej Ameryce. On wygenerował miliardy dolarów z opowiadań i filmów, a hasło "Philip K. Dick" w Google generuje ponad 1,5 mln stron! Philip K. Dick jest WIELKI.
To moja zadanie, zorganizować ten festiwal najlepiej jak potrafię, ale przedsięwzięcie pochłonie ogromną ilość pieniędzy. Lecz wierzę, że fani PKD tu w Ameryce i biznesmeni z Kolorado przyjdą z niezbędną pomocą

MS: Co sądzisz na temat 2-3-74? Jaka jest twoja teoria wyjaśniająca to, co się wydarzyło?

DH: Myślę, że Philip K. Dick rzeczywiście miał te dziwne doświadczenia, znak ryby, różowy promień światła, radio i współcześni artyści i tak dalej. Co one znaczą? Do końca nie wiem. Najbardziej interesujące jest to, że na ich podstawie powstało Valis. Być może było tak: Zaczynasz życie, w twoim własnym domu z ogródkiem w małym mieście. Gdy dorastasz eksplorujesz bliskie otoczenie, jeśli masz szczęście, zwiedzisz cały stan lub kraj, w którym żyjesz. Więksi szczęśliwcy mają okazję odwiedzać inne kraje, i tak aż do momentu osiągnięcia globalnej perspektywy, kiedy traci się swoją prowincjonalność. Myślę, że to przydarzyło się Philipowi, ale zamiast uzyskania globalnej perspektywy w sensie geograficznym lub społecznym, zyskał (nie ma nawet na to słowa) perspektywę chroniczną (chronal perspective) (związaną z czasem, biegiem zdarzeń, chronologią - dop. MS). Znalazł miejsce poza czasem, gdzie czas sam w sobie był miejscem, w którym przebywał w rożnych lokacjach, różnych erach. Przypomnijmy sobie jego poczucie nakładania się na Orange County starożytnych czasów rzymskich i jego poczucie bycia sekretnym chrześcijaninem Thomasem. Z tej "chronicznej" perspektywy napisał Valis.

Spróbujmy rozważyć to: Na końcu Valis znajduje się "Tractates cryptica scriptura". Kiedy po raz pierwszy przeczytałeś Valis, czy zastanawiałeś się o czym Tractates są i dlaczego tam się znajdują? Myślę, że doświadczenie różowego promienia zmieniło jego wiedzę na temat znaczenia czasu. Powinniśmy szukać w Valisie i w innych powieściach ich związku z każdym aspektem postrzegania czasu. Philip K. Dick myślał na temat natury czasu w sposób, jakiego nikt do tej pory nie rozważał. Podczas festiwalu chciałbym przedyskutować tę kwestię z innymi fanami.

MS: Co sądzisz na temat gnostycyzmu?

DH:
W pewnym sensie dualistyczni filozofowie mieli na celu ustanowienie granic: początku i końca. W efekcie przypisują istnieniu arbitralność. Pomiędzy górą i dołem, kobietą i mężczyzną, dobrem i złem, życie odgrywa swoją rolę w czasie. Powstaje idea życia w równowadze.
W innych filozofiach, takich jak chrześcijaństwo (życie w wierze), czy nawet narodowy socjalizm (życie w służbie) znajdziemy różne sposoby, w których całkowitej arbitralności nadawane jest znaczenie. Dana filozofia jest tak samo dobra jak inna. Sam wybierz swoją truciznę!
Każdy student Philipa K. Dicka zmagał się z sensem istnienia. Niektórzy z nas poważnie rozważają niektóre racjonalizacje Philipa K. Dicka, nadając im sens (plazmatyczne istoty żyjące w wyższej atmosferze, trójocy najeźdźcy z Syriusza, upośledzeni demiurgowie, Bóg naprawiający rzeczy retro-aktywnie, tak byśmy nigdy nie dowiedzieli się, czy naprawił wszystko... i tak dalej). Myślę, że ludzkość w jakiś sposób, w pewnym sensie została sprowadzona na manowce.

MS: Dziękuję za wszystko.

DH: Chciałbym pozdrowić wszystkich fanów w Polsce. Wiem, że wielu z was nie jest w stanie przyjechać do USA na konferencję i festiwal. Postaram się umieścić niektóre z wydarzeń online i mam nadzieję, że będziecie w tym uczestniczyć, najlepiej jak potraficie. Wasi wydawcy zrobili kawał dobrej roboty tłumacząc Dicka na polski. Jesteśmy fanami Philipa K. Dicka. Wierzymy, że Philip K. Dick pisał dla nas i do nas. Żyliśmy życiem, które portretował w swoich powieściach. Był pisarzem ludzi. Był jednym z nas. 13, 14 oraz 15 sierpnia wznieście toast za Philipa K. Dicka! Wszystkiego najlepszego - Lord Running Clam .

Już wkrótce druga część wywiadu skupiająca się tylko i wyłącznie na wydarzeniach 2-3-74!

Powyższa rozmowa w języku angielskim ukaże się w najnowszym wydaniu PKD Otaku.

Materiał pochodzi z portalu  http://dickiangnosticism.prv.pl/wizja.html

Strona z wszelkimi informacjami dotyczącymi festiwalu dostępna jest w języku polskim pod adresem: http://philipkdickfestival.com/id20.html Serdecznie zapraszamy!



Dodaj komentarz