Wit Szostak, „Sto dni bez słońca”,

Wit Szostak, „Sto dni bez słońca”,


Rezenzował: Damian Drabik

 

Wit Szostak w swojej najnowszej powieści „Sto dni bez słońca” czyni narratorem ambitnego humanistę Lesława Srebronia. W ramach wymiany uniwersyteckiej młody intelektualista trafia na Finnegany, małe, nieznane, brytyjskie wysepki, gdzie – ku jego zdumieniu – niewielka społeczność prowadzi swoje spokojne, prozaiczne życie skupione wokół pubu, kościoła i uczelni St. Bernard College. „Sto dni bez słońca” stanowi dziennik narratora opisujący cały jego pobyt na wyspach. Okazuje się, że w tym zapomnianym przez świat miejscu znalazły się największe intelektualne umysły Europy, które dzięki wspólnej, ciężkiej i żmudnej pracy mogą skierować upadającą kulturę Zachodu z powrotem na właściwe tory. Srebroń trafił do raju humanistów, gdzie długie, poważne dyskusje toczone w akademickiej atmosferze, sprzyjają duchowemu oraz naukowemu rozwojowi.

Tak przynajmniej całą sytuację widzi narrator, który niczym Don Kichote sam siebie okłamuje, tworząc sobie wyidealizowaną wizję świata. Dlatego jeśli boicie się, że „Sto dni bez słońca” będzie nudną, toporną powieścią dla intelektualistów, to odłóżcie swoje obawy na bok. Wręcz przeciwnie. Szostak kpi sobie ze skostniałych tradycji uniwersyteckich, ukrywając przed fantazjującym bohaterem-narratorem to, co czytelnikowi sugeruje od początku: Finnegany nie są rajem dla humanistów, lecz miejscem, gdzie jak na zesłaniu żyją upadli profesorowie. Gdy Srebroń porusza najważniejsze tematy, oni mówią o bólu pleców. Wraz ze swoją wizją ratunku cywilizacji Europy jest dla nich dziwakiem oderwanym od rzeczywistości.

Trzeba przyznać, że przez długi czas naprawdę zabawnie czyta się te wywody narratora, który z charakterystyczną naiwnością, przekonany co do swoich racji, wszystko wywraca do góry nogami i przedstawia w korzystnym dla siebie świetle. Wynika z tego wiele komicznych sytuacji, które dzięki świetnemu stylowi Szostaka niejednokrotnie rozbawią czytelnika. Całość podszyta jest ironią i stanowi trafną satyrę. Już sam język w jakim Srebroń prowadzi swe zapiski jest zupełnie nieadekwatny do rzeczywistości. Oprawa godna stuletnich klasyków literatury, wystylizowana polszczyzna i wybujałe metafory służą mu do opisywania takich czynności, jak korzystanie z internetu. Wszystko poprowadzone jest z ogromnym pietyzmem, jeszcze bardziej podkreślającym odchylenie Srebronia żyjącego w świecie wyobraźni i złudzeń.

Lesław Srebroń jest specjalistą od twórczości polskiego fantasty Filipa Włócznika. Praktycznie nieznany, zarówno w naszym kraju jak i zagranicą, autor jest dla Srebronia jak bóstwo – to jemu bohater chce poświęcić swoją pracę. Niejednokrotnie w swoich zapiskach przytacza i streszcza twórczość Włócznika, w jego marnej prozie doszukując się coraz to poważniejszych nadinterpretacji. Szostak wykorzystuje tę fikcyjną postać przede wszystkim do ukazania poziomu miałkości polskiej fantastyki. Ale Srebroń zachwyca się niemal każdą sytuacją, jaka go spotka. Nie potrafi odczytać prostego sedna, lecz wokół wszystkiego nadbudowuje kolejne sfery złudzeń. Jego megalomania nie zna granic.

Szostak zbudował interesujący, barwny świat, wypełniony szczegółami i żyjący własnym życiem. Jeśli zapomnielibyśmy choć na chwilę o istocie tej powieści, zapewne moglibyśmy na długo wsiąknąć w rzeczywistość pochmurnych deszczowych wysepek i zadomowić się w niezwykłej „tweedowej” społeczności. Szostak jednak na to nie pozwala, ani na moment nie daje nam szansy zapomnieć z czym właściwie mamy do czynienia. Dlatego „Sto dni bez słońca” czyta się ze sporym dystansem. Przerysowany niemal do granic możliwości, wypchany aluzjami i zaprawiony celną ironią tekst stanowi dobrą rozrywkę, która dostarcza dużo śmiechu. Tylko i aż. Nowa powieść Szostaka raczej nie odmieni waszego życia i nie pozostanie w waszej pamięci na długie lata, lecz spędzicie z nią kilka naprawdę przyjemnych godzin. To nie jest poważna literatura w starym stylu autora, jak chociażby „Fuga”, ale stanowi miłą odskocznię, przy której można się dobrze bawić.

 

Korekta: Grzegorz Hammerszostak_sto_dni_front_500

 

  • Wit Szostak
  • Sto dni bez słońca
  • Powergraph 2014
  • Liczba stron: 464
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: