William Nicholson, „Pieśniarz Wiatru”

William Nicholson, "Pieśniarz Wiatru"


Autor: Natalia Bilska

Wyobraźmy sobie kraj równych szans, utopijne państwo sprawiedliwości i jasno określonych zasad, gdzie sukces zależy wyłącznie od pracy włożonej w przygotowania do kolejnych egzaminów. Wyobraźmy sobie prosty system kar i nagród. Jawność oceniania i hierarchię, przeciw której nikt się nie buntuje, bo awans zawsze jest w zasięgu ręki – żeby osiągnąć wyższy status, wystarczy podporządkować się regułom i sumiennie pracować ku chwale Imperatora i współobywateli. „Przysięgam starać się bardziej, sięgać wyżej i pracować ze wszystkich sił, by jutro być lepszym niż dziś”, powtarzają mieszkańcy Aramath przed przystąpieniem do każdego kolejnego testu. Większość z nich święcie wierzy, że świat, w którym przyszło im funkcjonować, jest najlepszym z możliwych światów.

Wyobraźmy sobie państwo, w którym nie ma miejsca na szczere relacje międzyludzkie, rywalizacja zagłusza wszystko, co dobre i prawdziwe, a odmienność jest bezlitośnie tłamszona przez władze. Wyobraźmy sobie krainę zimnych kalkulacji i do bólu poprawnych zachowań, miejsce całkowicie pozbawione swobody myśli. „Zapytajcie mnie o chmury” – prosi jeden z bohaterów powieści; „Znam każdego motyla, jakiego kiedykolwiek widziano w Aramath” – dodaje drugi, ale nikt ich nie słucha, bo Wielkiego Egzaminatora nie interesują ani chmury, ani motyle.

Utopie są piękne tylko w teorii, bo w praktyce okazują się ucieleśnionym koszmarem i niszczą wszystko, co stanie im na drodze. To nie jest dobre miejsce do życia: ani dla bibliotekarza, ani dla wrażliwego chłopca, potrafiącego wnikać w cudze uczucia, ani tym bardziej dla dziewczynki, która nie jest w stanie okiełznać emocji i ciągle pakuje się w tarapaty. Kestrel Hath, mieszkanka Pomarańczowej Dzielnicy, nienawidzi swojego miasta i wcale nie chce „sięgać wyżej i pracować ze wszystkich sił”. Marzy po prostu o radosnym i niczym nieskrępowanym dzieciństwie. Pewnego dnia, wytrącona z równowagi, inicjuje prywatny bunt, który niespodziewanie wymyka się spod kontroli i staje się iskrą w beczce prochu. W towarzystwie brata i niezbyt rozgarniętego kolegi z klasy, ucieka z rodzinnego miasta, żeby odnaleźć głos muzycznej machiny, zwanej Pieśniarzem Wiatru. Legenda głosi bowiem, że tylko głos Pieśniarza posiada moc zdolną pokonać Morah, złowrogą siłę, która przed wielu laty zawładnęła grodem Aramath i odmieniła jego mieszkańców.

„Pieśniarz wiatru” to baśniowa, przystępnie napisana historia o dojrzewaniu, rozumianym nie tylko jako proces wchodzenia w dorosłość. Bohaterowie, zarówno dorośli, jak i dzieci dojrzewają do buntu, do wolności, do miłości i przyjaźni, zdobywają nowe doświadczenia i uczą się na swoich błędach. Walka toczy się o utracony głos Pieśniarza, czyli, w mojej interpretacji, o możliwość swobodnego wyrażania myśli i emocji, o prawo do bycia innym niż wszyscy – nie lepszym czy gorszym, ale właśnie innym. Jedynym w swoim rodzaju. Niepowtarzalnym. A nie jest to proste, gdy na drodze stają organizacje lub nie do końca sprecyzowane złe moce, oferujące samotnym i zagubionym poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa…

Powieść Nicholsona można odczytywać na dwa sposoby: dosłownie i symbolicznie, jest więc przeznaczona zarówno dla młodszych, jak i nieco starszych czytelników. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Przyznaję, że rzeczywistość wykreowana przez brytyjskiego pisarza zafascynowała mnie do tego stopnia, iż spędziłam wiele czasu, rozmyślając o tym, kim jest Morah, co symbolizują Zarowie a co stare dzieci, dlaczego Imperator boi się wyjść z wieży i jakie wnioski można wyciągnąć z historii dwóch plemion, toczących ze sobą niekończącą się, bezkrwawą wojnę. Najbardziej interesujące wydało mi się jednak miasto-państwo Aramath, ta trochę Huxleyowska, a trochę baśniowa utopia, która mrozi do szpiku kości i nasuwa wiele skojarzeń, dotyczących otaczającego nas świata. Pełna niezwykłych przygód, inicjacyjna eskapada młodego pokolenia Hathów, budzi wiele emocji, ale bunt ich rodziców, chociaż mniej efektowny, zrobił na mnie dużo większe wrażenie. Wkładanie wielobarwnych ubrań (gdy każda kasta ma przypisany określony kolor i nikomu nie wolno burzyć tego porządku), głośne mówienie o niesprawiedliwościach czy ignorowanie głupich pytań na Wielkim Egzaminie nie jest, co prawda, równoważne z walką na miecze z potworami, ale drobne kamyki także bywają przyczyną lawiny. Czasami zmieniają wszystko.

„Pieśniarz Wiatru” nie jest, jak przekonuje napis na okładce, historią w stylu „Harry’ego Pottera”. To historia w stylu C. S. Lewisa, która zaprowadzi czytelnika „dalej wzwyż i dalej w głąb”, a w dodatku pozostawi po sobie niezatarte wspomnienie.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:William Nicholsonognisty_wiatr_piesniarz_wiatru_william_nicholson_qfant

Tytuł:Pieśniarz Wiatru

Data wydania:26 marzec 2010

Wydawnictwo:Fabryka Słów

Pozostałe dane:Tytuł oryginalny: Wind Singer

Przekład: Milena Wójtowicz

Cykl: Ognisty Wiatr

ISBN: 978-83-7574-137-7

Format: 340s. 125×205mm

Cena: 33 zł

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: