Wilfrid Lupano, Jean-Baptiste Andreae „Azymut #1: Poszukiwacze zaginionego czasu”

Wilfrid Lupano, Jean-Baptiste Andreae „Azymut #1: Poszukiwacze zaginionego czasu”


Recenzował: Karol Sus

Bardzo duża konkurencja na rynku komiksów frankofońskich sprawia, że każdy wydawca musi zastanowić się przynamniej dwa razy, zanim wprowadzi do księgarń kolejną serię. Ograniczone możliwości konkurencji cenowej (tylko największe hity, jak „Thorgal”, są drukowane w nakładzie pozwalającym sporo opuścić cenę) oraz podobny sposób wydania (A4, kreda, pojedyncze albumy) sprawiają, że jedynymi kryteriami pozwalającymi przekonać do siebie czytelnika jest jakość komiksu lub jego rozpoznawalność (co nie zawsze musi iść w parze). Najprostszym sposobem jest oczywiście sięgnięcie po znane i cenione nazwiska. Xavier Dorisson, Jean Van Hamme, Jean Dufaux czy Yves Sente to tylko kilka przykładów twórców, którzy przekonują do swoich komiksów już samym nazwiskiem na okładce. Na szczęście, szczególnie dla tych, którzy lubią poznawać nowych autorów, wydawcy sięgają także po zupełnie nowe, dotychczas u nas nieznane nazwiska. Najlepszym przykładem mogą być Wilfrid Lupano i Jean-Baptiste Andreae, twórcy serii „Azymut”, której pierwszy album trafił właśnie do księgarń za sprawą Wydawnictwa Komiksowego.

Lupano, scenarzysta serii, tworzy w „Azymucie” tak barwny i bogaty świat, że spokojnie starczyłoby na obdzielenie nim przynajmniej kilka komiksów. I nie jest to czcza gadanina. Dawno nie wsiąknąłem tak bardzo w żaden komiks, napawając się samym wykreowanym światem. Oscylujący gdzieś pomiędzy „Baśniami tysiąca i jednej nocy”, a Dukajowskimi „Innymi pieśniami” robi ogromne wrażenie. Nie bez kozery przywołuję nazwisko Jacka Dukaja. Krakowski autor znany jest z przemyślnych i iście bizantyjskich konstrukcji swoich powieści. W przypadku „Azymutu” sytuacja jest podobna. Chronoskrzydłe ptaki i owady, kradzieże czasu i jego zapętlanie się, znikające bieguny magnetyczne czy ostatecznie dziwoczki, tajemnicze stworzenia wykluwające się z jaj, to tylko początek szalonych pomysłów scenarzysty. Lupano zebrał w komiksie plejadę charakterystycznych postaci. Zadziwiające panoptikum w wyniku zbiegu licznych okoliczności zostanie już niedługo skazane na wspólną wędrówkę. Dokąd? A jak określić cel, jeśli północ została skradziona?

Równie zachwycające, co scenariusz, są także rysunki przygotowane przez Jeana-Baptiste Andreae. Baśniowe scenerie osadzone pośród pustynnych wydm i piaszczystych plaż zostały przez rysownika oddane w przepiękny sposób. To jeden z tych komiksów, których niemal każdy kadr nadawałby się do obramowania i powieszenia na ścianie. Kreska Andreae, lekko przerysowująca cechy bohaterów, jest zarazem delikatna i stanowcza jak pociągnięcia chirurgicznym skalpelem. Użycie bladych, mocno rozmytych kolorów dodatkowo nadaje komiksowi urok baśniowości i ulotności, przez co lektura komiksu ma w sobie coś z przeżywania fantastycznego snu.

„Azymut” ma wszelkie cechy pretendenta do jednej z ciekawszych serii frankofońskich, które pojawiły się ostatnio w Polsce. Z jednej strony jest to intrygująca i nietuzinkowa baśniowa opowieść, a z drugiej nadal pozostaje w sferze komiksu środka, trafiającego do szerszego grona odbiorców. Trudno dziwić się zatem słowom Wojciecha Szota, szefa Wydawnictwa Komiksowego, z niedawnego wywiadu udzielonemu Łukaszowi Chmielewskiemu z Alei Komiksu: „Mam też nadzieję, że seria „Azymut” znajdzie uznanie, bo dla mnie to takie oczko w głowie”. Trzymam kciuki, bo pierwszy tom zdecydowanie wzmaga apetyt na więcej.

Korekta: Katarzyna Tatomir

Scenariusz: Wilfrid Lupanoazymut01_okl
Rysunki: Jean-Baptiste Andreae
Wydanie: I
Data wydania: Luty 2016
Seria: Azymut
Tytuł oryginału: Azimut 1 - Les Aventuriers du temps perdu
Rok wydania oryginału: 2012
Wydawca oryginału: Vents d'Ouest
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 240x320 mm
Stron: 48
Cena: 44,90 zł
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
ISBN: 978-83-64638-36-7

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: