Wawrzyniec Podrzucki, „Mosty wszechzieleni”

Wawrzyniec Podrzucki, "Mosty wszechzieleni"


Autor: Barbara Wyrowińska

Przyznaję się bez bicia, że po przeczytaniu ostatniej strony tomu „Kosmiczne Ziarna”, z uciechy miałam oczy wielkości pięciozłotówek, a ręce aż mnie świerzbiły, by złapać kolejną część „Yggdrasill”. W głowie huczało mi: „Oj, będzie się działo!”. I oto pewnego pięknego popołudnia przyszedł! Wygnieciony przez pocztę, ukołysany monotonnym krokiem listonosza, jeszcze w formie luźno wydrukowanych kartek. Dziewiczy, bez okładki, świeży jak bułeczka wyciągnięta przed chwilą z pieca.

I co, działo się? - spytacie.

Zdecydowanie tak!

...tylko nie to, czego się spodziewałam.

Im głębiej pogrążałam się w lekturze, tym bardziej mnie ona zadziwiała. Jest to ogromny plus, bo nastawiałam się na wyświechtany pojedynek dobra ze złem, grupę przyjaciół po raz kolejny ratujących świat przed zagładą, słodki happy end, lub totalną masakrę. Nie sądziłam, że autor będzie w stanie mnie zadziwić. Myliłam się. Finał „Yggdrasill” nie ma w sobie nic wyświechtanego i oklepanego. Wydarzenia spadają na bohaterów i, co za tym idzie, na czytelnika, jak grom z jasnego nieba. Książka po prostu wgniata w fotel, pozostawiając w głowie lawinę myśli i wątpliwości. Pośród narastającego chaosu rodzą się fundamentalne pytania. Czym jest człowieczeństwo? Czy człowiek może zostać sprowadzony do ciągu zer i jedynek? Czy jesteśmy w stanie stawić czoła wieczności? A może to właśnie śmierć i jej nieuchronność czyni z nas ludzi? Pytania, próby odpowiedzi, rozważania... To największy sukces pisarza, gdy czytelnik, zamknąwszy powieść, nie może, ot tak, po prostu przejść nad nią do porządku dziennego, lecz wciąż o niej myśli, myśli, myśli...

Podobnie jak w poprzednich częściach serii, w „Mostach Wszechzieleni” wszelkie przedstawione sytuacje i składające się na nie elementy mają swoją symbolikę oraz ukryty sens. Na przykład scena, gdy Helen śpiewa wśród strzelaniny piosenkę Lennona Imagine (której osobiście nie znoszę), wydała mi się w pierwszej chwili bardzo naciągana, wionąca typowo amerykańskim patosem. Nabiera ona jednak zupełnie nowego znaczenia, gdy poznamy treść ostatnich stron powieści, kiedy to czytelnik staje twarzą w twarz z nowym Farquahartem. Podrzucki każe nam bowiem aż nadto dosłownie wyobrazić sobie ów idylliczny świat Lennona, i pyta, czy człowiek pozbawiony nadziei nieba i groźby piekła, odarty z popędów, nadziei i bólu, człowiek idealny i doskonale racjonalny nadal jest człowiekiem?

Jedyne, co mogę zarzucić trzeciej części „Yggdrasill”, to zbyt szybkie zakończenie. Mimo wszystko, chciałabym wiedzieć cokolwiek o losach głównych bohaterów, o wyborach, jakich musieli dokonać, i jak zachowali się w obliczu zaistniałej sytuacji. Rozczarowuje również okładka; o ile grafika w „Ukrytym Archiwum” była niezła, w „Kosmicznych Ziarnach” – świetna, to „Mosty Wszechzieleni” nie utrzymały tej tendencji zwyżkowej. To najsłabsza graficznie okładka w całej serii i bardzo nad tym ubolewam.

„Mosty Wszechzieleni” łączą w sobie zalety wcześniejszych tomów – są tu elementy przygodowe, dopełnione politycznymi rozgrywkami i doprawione filozoficznymi rozważaniami na temat istoty człowieczeństwa. Ta powieść to nie tylko doskonała rozrywka, ale również zmuszająca do refleksji, ponura wizja przyszłości powstałej w wyniku ewolucji. A ta przebiegła najmniej spodziewanymi ścieżkami.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Wawrzyniec Podrzuckimosty_wszechzieleni_qfant

Tytuł:MOSTY WSZECHZIELENI

Data wydania:30.03.2010 r.

Wydawnictwo:Runa

Pozostałe dane:Seria: Yggdrasill, t. 3

ISBN: 978-83-89595-60-7

Liczba stron: 336

Wymiary: 125x185 mm

Okładka: miękka

Planowana data wydania: 30.03.2010 r.

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: