Tullio Avoledo, „Korzenie niebios”

Tullio Avoledo, „Korzenie niebios”


Recenzował: Kamil Dolik

I piąty anioł zatrąbił: i ujrzałem gwiazdę, która z nieba spadła na ziemię, i dano jej klucz od studni Czeluści. I otworzyła studnię Czeluści, a dym się uniósł ze studni jak dym z wielkiego pieca, i od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze.

- Apokalipsa wg Św. Jana, 9, 1-2 -

Zima poszła w długą, oddając władanie wiośnie (która najwyraźniej błyskawicznie zamienia się w tropikalne lato). Dni stały się dłuższe, cieplejsze, pełne słońca.

Nie dla wszystkich, moi Drodzy!

Właśnie w przeddzień nadejścia letnich dni na moim biurku wylądował przedpremierowy egzemplarz „Korzeni niebios”, najnowszej pozycji z cyklu Uniwersum Metro 2033. I chcąc nie chcąc (bardziej chcąc), musiałem porzucić światło dnia i ponownie zejść w plątaninę niekończących się tuneli, na spotkanie zmutowanych bestii i niedobitków ludzkiej cywilizacji. Zamiast zielonych łąk i pąków kwiatów na drzewach wszechobecny lepki mrok, zamiast ciepłych promieni słońca promieniowanie nuklearnych niewybuchów… właściwie też dobrze.

Znów Piter? A może powrót do Moskwy? – myślałem, zerkając na enigmatyczną okładkę (utrzymaną w stylu poprzednich, lecz – na moje oko – bardziej intrygującą). Nic bardziej mylnego – „Korzenie niebios” zabrały mnie bowiem w cieplejsze rejony naszego kontynentu – do Włoch. I z marszu rzuciły w wir problemów trapiących ocalałą tam resztkę ludzkiej populacji. Tym razem rdzeniem intrygi są poszukiwania jednego z kardynałów, a ich pozytywny rezultat może doprowadzić do wyboru nowego papieża. Co więcej, do tej niebezpiecznej misji zostaje przydzielony nie jakiś superwyszkolony stalker/rambo, a zwykły ksiądz, John Daniels, który z bronią i bezwzględną walką o przeżycie miał dotychczas do czynienia jedynie w grach komputerowych.

Jak widać, „Korzenie niebios” starają się wnieść nieco świeżości do zatęchłego świata podziemnych korytarzy i zmutowanych abominacji pełzających po powierzchni naszej planety. Nie ma jednak mowy o jakiejś nieziemskiej rewolucji – podczas czytania ciągle czuć, że to powieść ze świata Metro 2033. Jako taka jest odpowiednio mroczna (nawet bardziej niż to było w przypadku „Do światła” lub „W mrok”), przeplatająca wartką akcję z egzystencjalnymi przemyśleniami (tym razem skoncentrowanymi na istocie człowieczeństwa i roli religii w post-nuklearnym świecie). Wszystko jest w niej na właściwym miejscu – fabuła wciąga, wątki filozoficzne nie są przesadzone, bohaterowie (w większości przypadków) mają ciekawie skrojone i różnorodne osobowości, a duszna atmosfera wręcz wycieka z poszczególnych stron i oblepia Czytelnika, wywołując w nim całą gamę emocji – od przerażenia (powieść bywa drastyczna, brutalna, niekiedy wręcz obrzydliwa – na szczęście w granicach rozsądku), poprzez smutek, aż po radość.

„Korzenie niebios” to – moim zdaniem – najlepsza z powieści wydanych dotychczas w cyklu Uniwersum Metro 2033 (miejscami nawet lepsza od „Metro 2034”). Zadowoli nawet bardziej wybrednych miłośników post-apokaliptycznych klimatów oraz osób poszukujących powieść s-f, która nie tylko bawi, ale i zachęca do różnych refleksji. Polecam!

 

Korekta: Aleksandra Żurek

Autor: Tullio Avoledokorzenie_niebios_qfant

Tłumaczenie: Piotr Drzymała

Data wydania polskiego: maj 2013

Wydawnictwo: Insignis

ISBN: 978-83-63944-08-7

Wydanie: I

Strony: 608

Oprawa: miękka

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: