Terry Goodkind, „Trzecie królestwo”

Terry Goodkind, „Trzecie królestwo”


Recenzowała: Lucyna Markowska

 

Tak, proszę Państwa, cykl „Miecz Prawdy” doczekał się w Polsce czternastego tomu. Należałoby zatem zadać pytanie: czy można opowiadać o wciąż tych samych bohaterach przez postępujące po sobie, opasłe tomiszcza i nie zanudzić czytelników? Wychodzi na to, że jak najbardziej. Goodkindowi bowiem ta sztuczka się udaje – od lat przenosi nas do ciągle tego samego, wiecznie zagrożonego uniwersum, które tak doskonale znamy od czasów pamiętnego „Pierwszego prawa magii”.

Na szczęście wciąż jest to podróż na poziomie, ale aby trik w pełni się udał, potrzebny jest pewien magiczny składnik, który przyciągnie nas na dłużej do lektury. Tym razem z pomocą przychodzi „czas”. I to nie wlekący się, ale pędzący jak szalony. Protagonistom bowiem wciąż będzie go brakowało, zaś śmierć zacznie wkrótce dreptać im po piętach. Richard i Kahlan wezmą udział w metaforycznym wyścigu o życie, a ponieważ lord Rahl dodatkowo pozbawiony zostaje swoich nadnaturalnych mocy, musi zacząć (dla odmiany) polegać na doświadczeniu i sprycie, zamiast artefaktach i wrodzonych zdolnościach. (Aż zdaje się, że autor mruga do czytelnika i mówi: „nie ma tym razem tak łatwo, staruszku!” – a my, razem z nim, uśmiechamy się wrednie…).

Akcja „Trzeciego królestwa” zaczyna się wkrótce po pokonaniu Zaszytej Służki. Z miejsca zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, bowiem już z pierwszych kart powieści dowiadujemy się, że protagoniści… są śmiertelnie ranni. Dopiero pomoc młodej, utalentowanej uzdrowicielki Samanthy pozwala Richardowi, jako tako, stanąć na nogi. Nie rozwiązuje jednak najważniejszego problemu: naznaczenia śmiercią, które – sądząc po zielonym kolorze – musi mieć jakiś związek z zaświatami i duchami zmarłych. Odcięty od mocy i przyjaciół Richard staje przed trudnym zdaniem; musi ocalić Matkę Spowiedniczkę Kahlan, nim będzie za późno, a przy okazji uzdrowić samego siebie i odszukać rodzinę Samanthy. Stawia więc na szali swój honor, jedyną miłość i moce – gdy czas pozostaje bezlitosny.

A ponieważ antagoniści nie śpią, poza nadnaturalnym złem na drodze bohaterów staną też całkiem przyziemi przeciwnicy. Goodkind lubi bowiem przypominać czytelnikom, że zło to nie zawsze tajemne moce, ale – równie często – ludzka głupota i chciwość. (Można z kolei się sprzeczać, na ile dobrym pomysłem było wprowadzenie „zombie”, ale przemilczę ten temat, by nie psuć nikomu niespodzianki). Po raz kolejny będzie zatem trochę zamieszania z proroctwami (które już nie raz dały się Richardowi w kość) i pojawi się próba odpowiedzi na pytanie: czy człowiek może wygrać walkę z przeznaczeniem? Zwłaszcza, zdawać by się mogło, nieuniknionym?

Uff! To tyle w kwestii spoilerowania. Jak widzicie, dzieje się sporo. Nie trudno jednak to wszystko ogarnąć, zwłaszcza jeśli jesteście zapoznani z wcześniejszymi częściami cyklu. Powracają starzy bohaterowie, którzy zachowują się w znany i lubiany sposób. Wprowadzono także nowych, jak wspomnianą Samanthę, która wnosi ze sobą powiew młodości i świeżości do skostniałej już nieco drużyny. (Choć te ciągłe wypominanie jej wieku przez Richarda, dziewczyna ma bowiem jedynie 15 lat, może z czasem czytelnika zamęczyć… Tak, tak Richard, wszyscy wiemy, że robisz się stary… że najpiękniejsze lata masz już za sobą. Heh…). Dodatkowo, aby nie było za nudno, powieść przenosi się tym razem w nowe rejony świata, oddalając na jakiś czas od mocno wyeksploatowanego imperium D’Hary.

Podając zatem zalety książki, można by powiedzieć, że to wciąż ten sam, poczciwy, znany Goodkind. W wadach zaś – na ironię – wymienić dokładnie to samo. Podsumowując: jeśli wciąż nie macie dość Richarda oraz jego paczki, warto chyba przeżyć kolejną przygodę w ich towarzystwie i jeszcze raz pokonać panoszące się zło. Jeśli jednak nie znacie w ogóle cyklu „Miecza Prawdy” albo pogubiliście się gdzieś z fabułą we wcześniejszych tomach – to „Trzecie królestwo” nie jest dobrym pomysłem na start. Zbyt daleko zabrnęliśmy w akcji, by do wędrówki mogły dołączyć osoby niezaznajomione. „Miecz prawdy” to jednak wciąż kawał dobrego, tradycyjnego fantasy, który doskonale nawiązuje do korzeni gatunku.

Korekta: Aleksandra ŻurekTerry Goodkind, Trzecie królestwo

  • Tytuł: Trzecie królestwo
  • Tytuł oryginału: The Third Kingdom
  • Autor: Terry Goodkind
  • Tłumaczenie: Lucyna Targosz
  • Wydawca: Wydawnictwo Rebis
  • ISBN: 978-83-7818-469-0
  • Liczba stron: 420
  • Cena: 34,90 zł
  • Data wydania: 2014
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: