Terry Goodkind, „Reguła dziewiątek”

Terry Goodkind, "Reguła dziewiątek"


Autor: Olga Sienkiewicz

Ze wszystkich popularnych, współczesnych twórców fantasy, Terry'ego Goodkinda lubię najmniej. Przez jego cykl „Miecz Prawdy” przebrnęłam z trudem i z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie był porywający. Dlatego właśnie po "Regułę dziewiątek" sięgnęłam nie tylko z obawą, że się wynudzę, ale i  z niechęcią.
Spotkała mnie jednak bardzo miła niespodzianka.

Alex Rahl w dniu swoich dwudziestych siódmych urodzin dowiaduje się, że jest właścicielem sporego obszaru ziemi na odludziu. W tym samym dniu udaje mu się uchronić piękną nieznajomą przed bolesnym spotkaniem z pędzącą ciężarówką. Przeznaczenie musiało maczać w tym palce, okazuje się bowiem, że uratowana Jax pochodzi z zagrożonego zniszczeniem, magicznego świata i wedle proroctwa, tylko Alex może go ocalić. Niecodzienna misja ratunkowa staje się dla mężczyzny jednocześnie podróżą w głąb samego siebie, a walka z potężnym przeciwnikiem – swego rodzaju oczyszczeniem. I w sumie tylko tyle mogę napisać o fabule, żeby nie zdradzić rozmaitych niespodzianek, na które natknie się czytelnik.

Tym razem, inaczej niż w „Mieczu Prawdy”, Goodkind postawił na dynamikę. Powieść nie nudzi, wręcz przeciwnie: czasem akcja toczy się zbyt szybko i mniej uważny czytelnik może się w pewnym momencie zagubić w labiryncie postaci, wydarzeń i związków przyczynowo-skutkowych. A dzieje się dużo: od walk i pojedynków, po zamachy i tajemnice czające się niemal wszędzie. Wartka akcja sprawia, że książkę czyta się bardzo łatwo i przyjemnie.

Fani „Miecza Prawdy” z pewnością się nie zawiodą, gdy sięgną po „Regułę dziewiątek”. Goodkind łączy w niej elementy świata rzeczywistego oraz te, pochodzące z uniwersum znanego z sagi. Dla mnie jednak to pewne rozczarowanie, bo bardzo chętnie przeczytałabym jakąś niezależną od cyklu powieść autora, który ma naprawdę świetny warsztat i dużo ciekawych pomysłów.

Nie zostawia również dziur, ani w fabule, ani w psychologicznej budowie postaci. Zarówno Alex, jak i Jax są bardzo przekonujący, a sposób ich kreowania – konsekwentny. Obie postacie, jak również bohaterowie drugiego planu, od początku do końca zachowują się zgodnie ze swoim charakterem. Pod względem fabularnym "Reguła…" jest jedną z najbardziej przemyślanych i dobrze napisanych książek, jakie czytałam w ostatnich miesiącach. Momentami miałam jednak wrażenie, że Goodkind jest aż zbyt ostrożny i dlatego postaciom brakuje charyzmy, jaką cechowały się w cyklu "Miecz Prawdy". Nie jest to jednak zarzut, lecz spostrzeżenie, które nie zmienia zasadniczo odbioru książki.

Wielkie pochwały należą się tłumaczce, Lucynie Targosz. Zerknęłam sobie do tekstu oryginalnego i muszę przyznać, że ten przekład to kawał świetnej roboty. Nie wiem nawet, czy nie czyta się go płynniej, niż wersję anglojęzyczną, choć to pewnie zależy po prostu od czytelnika.
Wydawnictwo Rebis przyzwyczaiło mnie już do tego, że ich książki są dopracowane. Przyjemna kolorystycznie okładka, czcionka która nie męczy oka i przejrzysty układ tekstu – czyli w „Regule…” obecne jest wszystko to, co składa się na standard wydawnictwa.

Czy to jest książka dla wszystkich? Nie, z całą pewnością – nie. Fani „Miecza Prawdy” będą zachwyceni, podobnie jak wszyscy miłośnicy wciągających historii fantasy. Jednak bardziej wymagający czytelnik, szukający w powieściach czegoś więcej, niż dobry warsztat i przyjemna fabuła, może się rozczarować. Ja osobiście podchodzę do „Reguły dziewiątek” jak do odprężającej książki, z której można uczyć się sztuki konstruowania postaci: dobra robota, ale poza tym niczym się nie wyróżnia.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Terry Goodkindregula_dziewiatek_qfant

Tytuł:Reguła dziewiątek

Data wydania:12 maj 2010

Wydawnictwo:REBIS

Pozostałe dane:Oprawa: twarda w obwolucie

ISBN: 978-83-7510-429-5

Stron: 448

Wymiary: 132x202

Cena: 43,90 zł

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: