Suren Cormudian, „Dziedzictwo przodków”

Suren Cormudian, „Dziedzictwo przodków”


Recenzował: Kamil Dolik

Po dłuższych wakacjach (przegapiłem gdzieś zwieńczenie trylogii Andrieja Diakowa, mea culpa, Perkele) nastała pora powrotu do postapokaliptycznego uniwersum Metro 2033 – w mrok niekończących się tuneli i odór gnijącej, zdewastowanej promieniowaniem Ziemi. Tym razem nawet się nie zastanawiałem, co może mnie tam spotkać, chociaż może powinienem – w świecie Metro brak pomyślunku kończy się najczęściej wąchaniem grzybów (kwiatów już przecież nie ma) od spodu. Przyodziałem strój stalkera, zabrałem wysłużonego AK47, kilka garści nabojów i wyruszyłem w kierunku najbliższego zejścia do podziemi.

Akcja powieści Surena Cormudiana zawiązuje się jeszcze przed nadejściem nuklearnej zimy, w Kaliningradzie. W krótkim prologu śledzimy grupkę młodocianych poszukiwaczy przygód, którzy próbują zgłębić tajemnice poniemieckiego podziemnego kompleksu. To, co miało być świetną przygodą, kończy się tragicznie – młodzi ludzie zostają uwięzieni w labiryncie tuneli. Na ironię zakrawa fakt, że gdy jednemu z nich udaje się w końcu wydostać na powierzchnię, w dali rozlega się jęk syren alarmowych, a niedługo potem cała okolica okryta zostaje radioaktywnym pyłem...

Dalej przenosimy się w nieco nam już znaną rzeczywistość roku 2033. Nowe miejsce, nowi (jakby bardziej filmowi) bohaterowie, nowe problemy (choć w gruncie rzeczy ten główny – przetrwanie w świecie szaleńców i zmutowanych abominacji – pozostaje bez zmian). Jest ostro, brutalnie, bywa też mroczno, duszno i przytłaczająco – jak to w postapokaliptycznym metrze. Nie ma jednak mowy o tym, by seria zaczynała zjadać własny ogon. Wręcz przeciwnie, „Dziedzictwo przodków” jest równie wciągające i potrafi zaskoczyć tak samo, jak jego poprzednicy. Fabuła powieści porywa i elektryzuje wyobraźnię (zwłaszcza, że zahacza o tajemnice II Wojny Światowej – mniam dla miłośników tej tematyki), raz za razem wywołując zimne dreszcze na plecach Czytelnika. Nie brak w niej i nagłych zwrotów akcji, i zapadających w pamięć postaci. Zdecydowanie najjaśniejszym punktem tomu są niezwykle wiarygodne opisy różnego rodzaju potyczek. Widać, że Suren Cormudian dysponuje ogromnym zasobem wiedzy, dotyczącym różnych rodzajów broni, ich skuteczności czy też taktyk stosowanych w walce. Dzięki znakomitemu przeniesieniu tej wiedzy w treść powieści, niejednokrotnie podczas czytania można poczuć się jak na prawdziwym polu bitwy.

Ponieważ otrzymany przeze mnie egzemplarz recenzencki znajdował się jeszcze w stanie przed finalną korektą, nie będę się tu wyżywał nad wyłapanymi w tekście błędami. Nie było ich aż tyle, by skutecznie mogły popsuć mi radość z czytania, i myślę, że w egzemplarzach, które znajdziecie w księgarniach, będą one już wyeliminowane. Ogólnie polska wersja tekstu prezentuje się tak, jak nas już przyzwyczajono – bardzo dobrze, umiejętnie oddaje niezwykły nastrój postapokaliptycznego świata.

„Dziedzictwo przodków” trzyma poziom poprzednich wydawnictw z cyklu „Uniwersum Metro 2033”, a niekiedy (opisy walk!) nawet nad nimi góruje. Warto sobie ten tytuł dokooptować do biblioteczki, szczególnie gdy lubi się postapokaliptyczne s-f o militarnym wydźwięku.

SC_TMU_cover_front_medium

  • Autor: Suren Cormudian
  • Tytuł oryginału: Наследие предков
  • Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
  • Data wydania polskiego: luty 2014
  • Wydawnictwo: Insignis
  • ISBN: 978-83-63944-34-6
  • Wydanie: I
  • Strony: 480
  • Oprawa: miękka

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: