Steven Saylor „Złoczyńcy znad Nilu”

Steven Saylor „Złoczyńcy znad Nilu”


Recenzował: Damian Drabik

Steven Saylor, autor kultowego cyklu kryminalno-historycznego „Roma sub rosa” powraca na polski rynek ze swoją najnowszą powieścią – „Złoczyńcy znad Nilu”. Jego twórczość najprościej można określić mianem antycznego kryminału, zaś jego najnowsza pozycja o przygodach „detektywa” Gordianusa przenosi nas do roku 88 przed Chrystusem, do Aleksandrii stojącej u progu wojny domowej. Choć ten bohater pojawił się już we wcześniejszych książkach autora, to chronologicznie fabuła „Złoczyńców znad Nilu” wraca do początku, a sam Gordianus ukazany zostaje jako młody człowiek, którego kariera ma się dopiero rozwinąć.

Gdy Italię ogarnia polityczna zawierucha, młody Gordianus zostaje wysłany przez ojca do Aleksandrii, gdzie wiedzie spokojny żywot wraz ze swoja służącą, będącą zarazem jego kochanką. Niestety, niecodzienny splot wydarzeń sprawia, że zostaje ona porwana przez grupę złoczyńców, którzy biorą ją za kobietę bogatego kupca i chcą wymusić na nim zapłatę sporego okupu. Aby uratować swoją własność, Gordianus udaje się w deltę Nilu, gdzie swoją siedzibę ma banda Kukułczaka odpowiedzialna za to porwanie. Wyruszając w tę niebezpieczną podróż, bohater nie zdaje sobie sprawy, że zostanie wplątany w misterny plan kradzieży złotego grobowca największego przywódcy antycznego świata.

Autor, będący z wykształcenia historykiem, kolejny raz zabiera swoich czytelników w podróż w czasie, do okresu Imperium Rzymskiego, a dokładnie do Aleksandrii, w czasie gdy Egiptem nie władali już faraonowie, a potomkowie Aleksandra Wielkiego. Saylor w rewelacyjny sposób łączy fikcję z wieloma historycznymi faktami i wydarzeniami, serwując w ten sposób emocjonująco poprowadzoną intrygę, skupioną wokół porwania, kradzieży i próby przewrotu w państwie. Autor nie operuje jednak nagłymi zwrotami akcji, ani podnoszącą ciśnienie brutalnością. Skupia się raczej na wciągającej fabule, pełnej intryg i knowań, choć trzeba przyznać, że kilka razy potrafi też zaskoczyć.

Mocną stroną powieści jest także świat przedstawiony, odwzorowany w najdrobniejszych szczegółach i z ogromną dbałością o każdy detal. Barwny, intrygujący, a zarazem niebezpieczny. Poza tym przyznać trzeba, że Saylor bardzo dokładnie opisuje swoich bohaterów. Szczególnie widać to na przykładzie postaci drugoplanowych, które poznajemy po raz pierwszy. Ich przeszłość, cechy charakteru i motywy postępowania odgrywają dla autora ważną rolę. Razić jedynie może sam styl i język, jakim posługuje się Saylor. Fakt, jest on łatwy i przystępny, jednak zarazem zdaje się w ogóle nie pasować do historii rozgrywającej się w czasach starożytnych. Chwilami można odnieść wrażenie, że antyczni bohaterowie posługują się dzisiejszym językiem.

Powieść Stevena Saylora to wciągająca lektura, oferująca przyzwoitą rozrywkę, lecz brakuje jej elementów, które szczególnie mocno zaangażują czytelnika. Momentami może zachwycać dbałością o szczegóły, by za chwilę razić naiwnością. Nie jest to zła książka i z czystym sumieniem można powiedzieć, że dla fanów Saylora i Gordianusa jak najbardziej stanowi pozycję obowiązkową. Wielbiciele powieści historycznych też powinni znaleźć tu coś dla siebie.

Korekta: Katarzyna Tatomir

SERIA: Thriller zloczyncy-qfant
PRZEKŁAD: Janusz Szczepański
OPRAWA: broszura klejona ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7818-579-6
WYDANIE: 1 (2015)
LICZBA STRON: 352
FORMAT: 150x225

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: