Steven Erikson, „Myto Ogarów”

Steven Erikson, „Myto Ogarów”


Recenzował: Łukasz Szatkowski

Drogi wielu bohaterów prowadzą do Darudżystanu, który dojrzewa, by znów stać się areną dla niebagatelnych zdarzeń. Do miasta powracają dawno niewidziani Nożownik oraz kuzyni Torvald i Rallick Nom, przybywają też córki Draconusa, niepoprawny wielki kapłan Cienia z żoną oraz Mappo Konus. W podróży wciąż są: Karsa Orlong, Dassem Ultor i Kallor oraz Ogary, Tron Cienia, Kotylion i Kaptur. Nie należy też zapominać o ocalałych Podpalaczach Mostów, będących w stanie spoczynku i o jedynym w swoim rodzaju Kruppe. Dodaj do tego Tiste Andii, zamieszaj i możesz mieć pewność, że w „Mycie Ogarów”, ósmej powieści z cyklu „Malazańska Księga Poległych” Stevena Eriksona, będzie się działo.

               Owszem, w końcu będzie, bo sytuacja rozwija się nadzwyczaj wolno. Finał trwa przez około ostatnie 150 stron, a książka liczy ich ponad 800. Wcześniej nie dzieje się wiele. Wydarzenia w Darudżystanie jeszcze „dają radę”, nawet jeśli nie są istotne, to przynajmniej zabawne bądź wzruszające, ale kiedy „akcja” przenosiła się do Koralu i na piaszczyste drogi prowadzące do obu miast, to chwilami zdarzało mi się przysypiać. Tak się jakoś złożyło, że akurat nużyły mnie wszystkie sprawy związane z długowiecznymi, ponurymi i zgorzkniałymi skurczybykami. Za to długą drogę do wielkiego finału pozwoliły przetrwać wątki z byłymi Podpalaczami Mostów oraz historia małego Harlla, niechcianego syna Stonny Menackis. Dzieciak to ucieleśnienie dobroci i właśnie dlatego ma wiecznie pod górkę; z jednej strony wzbudza miłość u dobrych ludzi, z drugiej – często trafia na jakiegoś sadystę, który tak po prostu, bezinteresownie i szczerze go nienawidzi. Przyjaciele, niestety, nie zawsze są w stanie ochronić chłopca, za to wrogowie nie tylko mu dokuczają, ale i próbują zabić, gdy tylko nadarza się ku temu właściwa okazja.

               Erikson w „Mycie Ogarów” położył bardzo duży nacisk na motyw drogi. W powieści śledzimy losy dwóch wędrujących grup. Pierwsza z nich to para, Tiste Andii Nimandera i Klips, którzy zmierzają do Koralu na spotkanie z Synem Ciemności. Do drugiej grupy należą zaś: Karsa Orlong, Samar Dev i Dassem „Wędrowiec” Ultor, kierujący się do Darudżystanu. Znamienne jest to, że obie wędrówki nie zostały zwięźle opisane na kilku stronach, ale narrator często do nich powraca, przytaczając rozmowy i wydarzenia, które przytrafiają się podróżnym. I jedne, i drugie są pełne jawnych i ukrytych znaczeń, dzięki czemu bohaterowie mają czas na wyciszenie, introspekcje. Ponadto, między towarzyszami podróży dochodzi do konfrontacji, a oni sami ulegają wzajemnym wpływom. Obie wędrówki to czas zarówno działań, jak i refleksji, którym sprzyja mijany krajobraz – wszędzie inny, a zarazem mający pewne stałe elementy.

               „Myto Ogarów” poprzedza dwuksiąg – finał monumentalnego cyklu fantasy „Malazańska Księga Poległych”. Choć niezwykła konwergencja mocy w Darudżystanie kazała na siebie czekać naprawdę długo, to cały tom mogę ocenić pozytywnie. Mam jednak nadzieję, że dwie ostatnie części przyniosą nieco większe przyspieszenie akcji i nie będą kazać na siebie zbyt długo czekać, aby poznać wydarzenia wieńczące cykl.

Korekta: Urszula PituraMalaz5

 

  • tłumaczenie Michał Jakuszewski
  • tytuł oryginału Toll the Hounds
  • wydawnictwo MAG
  • data wydania październik 2013
  • październik 2013
  • ISBN 9788374803830
  • liczba stron 864

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: