Stephen King, „Łowca snów”

Stephen King, „Łowca snów”


Recenzował: Maciej Lewandowski

Złe, wredne UFO

Stephen King przyzwyczaił czytelników do pewnych stałych składowych, których należy oczekiwać po jego książkach. Tym razem pisarz postanowił trochę odpocząć od sprawdzonych chwytów i zabiegów fabularnych. Nie pojawia się m.in. motyw małego miasteczka oraz mniej lub bardziej podzielonej społeczności. Wynika to z faktu zmienienia skali z mikro na makro. Tym razem zagrożenie dotyka nie tylko głównego bohatera, ale całej ludzkości. Zagrożenie zaś nie znajduje swego źródła w ludziach, a w bezpośredniej ingerencji czynnika zewnętrznego. Dokładniej kosmitów. Złych oraz brzydkich.

„Łowca snów” to książka, która powinna ucieszyć miłośników science-fiction. Już na początku wchodzimy na głęboką wodę: książka zaczyna się nagłówkami z gazet informujących o pojawieniu się kosmitów na Ziemi. Potem zaczyna się już typowa u Kinga zabawa migawkami i przeplatanie retrospekcji z wydarzeniami aktualnymi dla czasu opowieści. Osnową fabuł jest grupa przyjaciół, którzy w młodości zdobyli się na bohaterski czyn, cementujący znajomość na długie lata. Następstwa młodzieńczej decyzji niedostrzeżenie rzucą Henry’ego, Jonesy’ego, Beavera i Pete’a w sam środek powitania ufoków, którzy nie przybyli w pokoju. Z jednej strony wojsko, z drugiej kosmici.

Książkę czyta się dobrze, choć miłośnicy pełnokrwistych horrorów raczej nie odnajdą się w tej powieści. Elementem mogącym wzbudzać wątpliwości są rozbudowane elementy, w których autor poddaje psychoanalizie swoich bohaterów. Jednym może to przypaść do gustu, podczas gdy inni poczują znużenie.

Na plus należy zaliczyć bardzo sprawne wpisanie wątku SF w fabułę powieści kuszącej o nadanie łatki powieści psychologicznej. Już samo to połączenie powinno zwrócić uwagę potencjalnego czytelnika. Do tego warto dodać zadowalającą ilość wątków pobocznych, doskonale oplatających główną oś historii. Powieść Kinga mknie przez kilka miejsc, pozwalając dodać wszystkiemu przyjemny posmak ruchu, znany miłośnikom powieści drogi. Nie bez znaczenia jest także wydźwięk książki, która nasycona jest pesymizmem. Uderzające są obrazy śmierci postaci przewijających się przez karty powieści, pokazujące przypadkowość oraz bezcelowość.

Największą wadą książki jest pewna przewidywalność. Tylko od oczytania odbiorcy zależy, jak szybko odkryje kolory kart, jakie w dłoni trzyma autor. Prowadzi to niestety do mocno przewidywalnego zakończenia, które na domiar złego może wydać się wielu czytelnikom naciągane.

Podsumowując, „Łowca snów” to świetna pozycja dla miłośników fantastyki naukowej, szukających alternatywy od kosmicznych oper oraz futuryzmów. Miłośnicy grozy raczej odejdą rozczarowani, bo mimo kilku mocniejszych scen, ciężko uznać „Łowcę” za pełnokrwisty horror. Dla kogo zatem jest ta książka? Zdecydowanie dla die hard fanów, choć tych raczej nie trzeba przekonywać. Zadowoleni powinni też być zwolennicy szeroko pojętej fantastyki mieszającej gatunki literackie.

Finalna ocena: 4/6.

Korekta: Katarzyna Tatomirlowca

  • Łowca Snów, Stephen King
  • Wydawnictwo Albatros
  • tytuł oryginału: DREAMCATCHER
  • literatura anglojęzyczna
  • tłumaczenie: Robert Lipski
  • liczba stron: 768
  • ISBN: 978-83-7885-516-3
  • oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • data wydania: październik 2014

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: