Stephen King „Bazar złych snów”

Stephen King „Bazar złych snów”


Recenzował: Damian Drabik

W listopadzie na naszym rynku ukazał się najnowszy zbiór opowiadań Stephena Kinga zatytułowany „Bazar złych snów”. To zestawienie dwudziestu utworów, w większości publikowanych wcześniej, zebranych z lat 2009-2015.

W „Bazarze złych snów” Stephen King uderza w nieco sentymentalne tony. Przed każdym z utworów Mistrz Grozy na jednej-dwóch stronach przedstawia genezę opowiadania, jakąś historię z nim związaną. Często zahacza o swoje własne losy, wspomina młodość, przywołuje złe nawyki, nałogi, podejmowane decyzje. Tymczasem w samym wstępie wita się z czytelnikiem, podkreśla ich długą znajomość, akcentuje fakt, że odbiorca zna go już prawdopodobnie od wielu lat. Wielokrotnie też King zaznacza swój wiek. Jest zatem „Bazar złych snów” w pewnym sensie autorskim spojrzeniem na własną wieloletnią twórczość (ale i życie).

Poszczególne opowiadania różnią się od siebie zarówno gatunkowo, jak i stylistycznie; znajdziemy tutaj klasyczne horrory („130. Kilometr”, „Wredny dzieciak”), z jakich przecież Stephen King słynie, ale także prozę realistyczną („Premium Harmony”), a nawet poezję. Różnice pomiędzy tekstami niekiedy bywają tak drastyczne, że czytając je jeden po drugim, można nawet pomyśleć, że zostały napisane przez różne osoby. Ale przecież taka właśnie zróżnicowana jest twórczość Kinga, któremu ostatnio zdarza się nawet popełniać kryminały, lecz dopiero w jednym zbiorze ta różnorodność staje się tak wyrazista. W „Bazarze złych snów” znajdziemy naprawdę przeróżne odcienie Kinga.

Tym, co spaja ze sobą te wszystkie teksty, są motywy dotyczące moralności, życia i śmierci. W tematyce przejawia się to, o czym napisałem wcześniej – tak, jak sam King przywołuje z pamięci losy swojego życia, tak i jego bohaterowie często muszą poddać swoje życie refleksji. Dla niektórych z nich jest na to za późno, inni mają wiele czasu na rozmyślenia, wokół wszystkich krąży jednak śmierć.

Typową cechą zbiorów opowiadań jest to, że nie trzymają zazwyczaj jednego poziomu. Rzadko zdarza się, by jakaś antologia wypchana była po brzegi kapitalnymi tekstami. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego zbioru Stephena Kinga. Prawdę mówiąc próżno w ogóle szukać tutaj prawdziwych perełek, poza zamykającym zbiór utworem „Letni grom”, który pomimo banalnej wręcz fabuły, zabija posępnym klimatem i bijącym z niego niewypowiedzianym smutkiem. To jeden z takich tekstów, który dosłownie zostaje z czytelnikiem na bardzo długi czas. Pozostałe utwory charakteryzują się raczej pozbawioną wyrazu solidnością.

W przypadku tego rodzaju zbiorów mówi się, że każdy powinien znaleźć w nim coś dla siebie. „Bazar złych snów” idealnie pasuje do tego określenia, bo nawet ja, który uwielbiam Kinga w obyczajowym wydaniu, znalazłem tu interesujące teksty („Batman i Robin wdają się w scysję”, „Premium Harmony”), a okładka sugeruje, że jest to zbiór przede wszystkim dla miłośników szeroko pojętej grozy. Niech was ona jednak nie zwiedzie – choć w większości tekstów dominują jakieś wątki nadprzyrodzone, to samego horroru jest tu niewiele. Czy to dobrze czy źle – musicie określić sami, trudno bowiem o jednoznaczną rekomendację lub jej brak w przypadku tak bardzo zróżnicowanych opowiadań. To przyzwoity zbiorek, posiadający kilka mocniejszych akcentów, ale w ogólnym rozrachunku nie wzbijający się ponad przeciętność.

Korekta: Katarzyna Tatomir

Kategoria: Kryminał/Sensacja/Horror

ISBN: 978-83-8069-174-2

Tytuł oryginału: The Bazaar of Bad Dreams

Data wydania: 05.11.2015

Format: 142mm x 202mm

Liczba stron: 672

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: