Stephen King, „4 po północy”

Stephen King, „4 po północy”


Recenzował: Damian Drabik

Czy zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się z minionym dniem, wydarzeniem, chwilą? Człowiek złączony jest z teraźniejszością, nie może ani względem niej zwolnić, ani jej wyprzedzić, idzie z nią krok w krok. Stephen King w pierwszej minipowieści zawartej w zbiorze „4 po północy” przedstawia  czytelnikom świat przeszłości. On istnieje. Nie ma w nim człowieka, nie ma wiatru, nie ma duszy, lecz mimo to trwa w swoim bezruchu, czekając na wymazanie. Podróżujący samolotem bohaterowie tekstu w niewyjaśnionych okolicznościach przenoszą się do tej wypłowiałej rzeczywistości i mają niewiele czasu, aby się z niej wydostać, nim ulegnie całkowitemu zniszczeniu.

Czas odgrywa istotną rolę w każdej z opowieści, choć autor podchodzi do tego zagadnienia z różnych stron. Jego postaci są przekonane, że zapomniały o przeszłości, wyparły ją ze swojej świadomości, lecz King im na to nie pozwala. Przywraca odległe demony i wydobywa na wierzch wszystko, co zdawało się być zapomniane. Jedni bohaterowie stawią czoła bezwzględnemu czasowi, który chce się cofnąć, drudzy polegną przygnieceni wskazówką własnej pamięci. Szaleństwo, rozdwojenie jaźni, załamanie nerwowe i depresja mieszają się tu z nadprzyrodzonym zagrożeniem bardziej realnym niż świat rzeczywisty i przybierającym najróżniejsze formy – od potwora-wampira karmiącego się ludzkim strachem po tajemnicze langoriery pożerające wszystko na swej drodze. Najbardziej realna jest jednak groza płynąca z lektury, a tę King potrafi wywołać w czytelniku jak nikt inny.

Choć każdy z czterech tekstów stoi na przynajmniej przyzwoitym poziomie, to jednak ich jakość jest zróżnicowana. Stephen King nie wznosi się tutaj na wyżyny swoich umiejętności, a czasem da się niestety wychwycić pewną wtórność w tworzeniu historii. Pierwszy utwór – „Langoriery” – wypada najlepiej. To interesująca opowieść, w której grupka bohaterów o odmiennych charakterach i temperamentach musi odnaleźć się w niezwykłej sytuacji. Jedni starają się zachować spokój, inni reagują zdenerwowaniem; wybuchają emocje, wzrastają niepokoje. Ścieranie ze sobą bohaterów wychodzi Kingowi znakomicie, szczególnie że jest on mistrzem w kreowaniu wiarygodnych postaci. Liczą się tu dialogi, doskonałe opisy oraz nieustanne poczucie zagrożenia unoszące się nad kartami powieści. „Tajemnicze okno, tajemniczy ogród” to z kolei historia pisarza Raineya, który zostaje zastraszony przez przybysza twierdzącego, że Rainey splagiatował jego opowiadanie. To gorzka opowieść o wygasającym uczuciu oraz próbie zapomnienia o niewygodnych czynach z przeszłości. King w dużej mierze skupia się tutaj na istocie szaleństwa, oddając w nasze ręce swojego rodzaju powtórkę z „Lśnienia”. Zmieniają się okoliczności, bohaterowie oraz wątki, ale rezultat jest niemal identyczny. Mimo to ten tekst najmocniej trzyma w napięciu, a przewidywalność wcale nie sprawia, że boimy się mniej. „Polaroidowy pies” to klasyczny horror z bardzo dobrze wyważonymi akcentami, przedstawiający historię Kevina, który na urodziny otrzymuje aparat robiący wciąż to samo zdjęcie – zdjęcie groźnego psa chcącego uwolnić się ze swojej dwuwymiarowej przestrzeni. Utwór niejednokrotnie potrafi porządnie nastraszyć, a przy okazji dostarcza wiele rozrywki. W „Policjancie bibliotecznym” groza przybiera bardzo dosłowną formę potwora wysysającego z ludzi strach. To kawał mocnego opowiadania, w którym autor nie boi się sięgać nawet po takie chwyty jak gwałt na dziecku, ale całość rozbija się niestety o brak wiarygodności. Brakuje tu klimatu, w którym można by się zanurzyć, a z rytmu wybijają odbiorcę bzdurne zachowania bohaterów. Na tle pozostałych tekstów ten utwór wypada mało poważnie, mimo że napisany jest jak najbardziej serio. Trzeba jednak oddać Kingowi, że po przeczytaniu „Policjanta bibliotecznego” czytelnik zastanowi się dwa razy, nim ponownie odwiedzi bibliotekę.

Lektura „4 po północy” jest jak balansowanie między rzeczywistością a snem, między normalnością a szaleństwem. Każdy fan Stephena Kinga powinien znaleźć tu coś dla siebie: zarówno czytelnicy traktujący go jako mistrza grozy i preferujący horror pełną gębą, jak i ci dostrzegający psychologiczne akcenty w jego twórczości. Ten zbiór nie jest najlepszym, co wyszło spod ręki Kinga, lecz to wystarczająco udane teksty, by pozostawić po sobie dobre wrażenie.

 

Korekta: Aleksandra Żurekstepking4 po północy okładka

  • Autor: Stephen King
  • Tytuł oryginału: FOUR PAST MIDNIGHT
  • Tłumaczenie: Paweł Korombel
  • Liczba stron: 784
  • ISBN: 978-83-7885-759-4
  • Oprawa: twarda
  • Data wydania: listopad 2013
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: