Simon Green,”Błękitny księżyc”

Simon Green,"Błękitny księżyc"


Autor: Jarosław Makowiecki

Korekta: Lau.

Wyobraźcie sobie odważnego księcia na białym rumaku, który przybywa, by ocalić bezbronną księżniczkę więzioną przez krwiożerczego smoka. Macie przed sobą ten obrazek? Tak? To teraz przewróćcie go do góry nogami. Macie teraz przed oczami... „Błękitny Księżyc”.

Gdy streszczałem kilkoma słowami koledze, o czym jest ta powieść, zaczął kojarzyć ją ze „Shrekiem”. Czy naprawdę można śmiało porównywać tę książkę z filmami o zielonym Ogrze? Hm...

Dawno, dawno temu...

Władca Leśnego Królestwa miał dwóch synów – Haralda i Ruperta. Gdy jego pierworodny, Harald, okazał się w pełni zdolny (czyt. zdrowy i poczytalny) do odziedziczenia tronu, młodszy syn stał się piątym kołem u wozu. Król John wysłał Ruperta na samotną wyprawę z misją znalezienia i zgładzenia smoka (o ile jeszcze jakieś istnieją...). Inaczej mówiąc, wymyślił niezły sposób, żeby się go pozbyć. Pokorny młodzieniec wsiada na swego jednorożca i wyrusza w niezapomnianą podróż, mając świadomość, że został spisany na straty. Tymczasem prawdziwe zło zbiera siły i czeka na odpowiedni moment, aby uderzyć...

Fabuła jest taka, jaka być powinna: ciekawa i wciągająca. Rzadko trafiają się fragmenty nużące. Historia pochłonęła mnie do reszty. Jedyną i dosyć poważną wadą fabuły jest niekiedy jej przewidywalność. Gdy pogłówkowałem nad podsuwanymi mi poszlakami, dałem radę skojarzyć je z pewnymi osobami; potem było zdziwienie, że bohater jest głupcem, skoro nie dostrzega tego, co ja...

...byli sobie... Hm...

Od czasu do czasu trudno było mi określić, kto jest głównym bohaterem tej fantastycznej opowieści. Wszechwiedzący narrator pokazuje czytelnikom zdarzenia oczami tylu osób, że ciężko jest opowiedzieć się za którąś z nich.

Większość postaci nie jest zła do szpiku kości albo dobra, niczym miłosierny Samarytanin, ich portrety psychologiczne są bardzo rozbudowane, ciężko stwierdzić, po której stronie barykady stoją.

Jest... bajecznie!

Autor widać wie, o czym pisze. Opisy są wiarygodne, a słownictwo, jakiego używa wskazuje, że nie obce mu dworskie zwyczaje, czy zwroty. Po raz kolejny komuś udało się stworzyć świat, w którym chciałbym się zanurzyć i nigdy nie wypłynąć! Styl jest przeciętny. Jeśli ktoś oczekuje od niego jakiejś oryginalności, to będzie zawiedziony. Mi osobiście odpowiadał. Green zabiera nas w podróż przez zamki, wieże, zielone lasy, a nawet mamy okazję pooddychać górskim powietrzem, czy przeżyć mrożące krew w żyłach chwile w Czarnohorze – krainie wiecznej nocy.

Wytwórnia atrakcji

Okładka przedstawia się całkiem dobrze. Przyjemnie się patrzy na napisy z tytułem i autorem dzieła. Jedyne, co może razić, to mieszanie ilustracji z tymi poprzednimi (np. ręka Ruperta wychodząca z pomiędzy liter). Rysunek Księcia Demonów jest wierny opisowi z książki, co cieszy.

Na dwa tomy powieści błędów w tekście jest mało, zaledwie jakaś literówka i kilka wpadek interpunkcyjnych. Jedyną wadą wydania wpływającą na komfort czytania są wymiary książki. Dla mnie była ona za wąska i przez to nie dało jej się położyć na stole, bo się zamykała; czytać, trzymając ją tylko jedną ręką za grzbiet też nie polecam. Mogła być szersza, a mieć mniej stron...

 Chcę iść z wami!

„Błękitny księżyc” jest pozycją dla tych, którzy tęsknią za starymi baśniami opowiedzianymi w oryginalny sposób. Ja jestem jej wdzięczny za zmienienie mojej opinii o imieniu Julia, bo po dramacie Szekspira nie była ona najlepsza... A co do porównań do „Shreka”, to nawet, jeśli te pierwsze skojarzenie wydaje się być słuszne, to zapewniam was, że te dwie rzeczy mają między sobą tyle różnic, że po przeczytaniu ostatniej strony, będziecie na siebie źli o swoje początkowe sądy. Bo przecież o to chodzi, żeby książki nas uczyły i dawały nauczkę na przyszłość...

 

 

6+

FABUŁA 6+

OKŁADKA 7+

WYDANIE 5+

 

+ świetna historia

+ ciekawa narracja

+ świat i bohaterowie

 

- wymiary :/

- czasem przewidywalność fabuły

- mieszanina na okładce

 

Autor:Simon R. Green

Tytuł:Błękitny księżyc

Data wydania:sierpień 2009.

Wydawnictwo:Fabryka Słów

Pozostałe dane:Tytuł oryginalny: „Blue Moon Rising”.

Tłumaczenie: Dominika Schimscheiner.

Ilość stron: 352 (Cz. 1) i 368 (Cz. 2).

Wydawnictwo: Fabryka Słów.

ISBN: 978-83-7574-108-7 (Cz. 1) i 978-83-7574-156-8 (Cz. 2).

Format: 125 x 205.

Oprawa: miękka.

Cena: 29,99 zł (jedna część).

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: