Siergiej Łukjanienko, Władimir Wasiljew „Dzienny patrol” („Patrole”, część 2)

Siergiej Łukjanienko, Władimir Wasiljew „Dzienny patrol” („Patrole”, część 2)


Recenzowała: Katarzyna Tatomir

Strony są dwie. Jak dzień i noc. Jasność i ciemność. Światło i mrok. „Patrole” to cykl opowiadający o ich konflikcie. Pierwsza część, „Nocny patrol”, ukazywała wydarzenia z perspektywy sił Światła. I chociaż wielokrotnie podczas lektury aż się prosiło, by posłuchać, co do powiedzenia ma druga ze stron konfliktu, autor nie dał jej dojść do głosu. Zatem aby lepiej poznać siły Ciemności dostajemy drugi tom - „Dzienny patrol”.

Spodziewałam się zachowania pewnej symetrii między obiema częściami. Tam, gdzie w „Nocnym patrolu” narratorem był Anton z sił Światła, tam w „Dziennym patrolu” chciałam przedstawiciela sił Ciemności. Tam, gdzie spotykaliśmy Jasnych, tam powinniśmy poznać Ciemnych: ich sposób działania, obyczaje, strukturę organizacyjną. Nasz główny bohater, a zarazem narrator otrzymywałby od swojego przełożonego zadania: każda sprawa tworzyłaby nową, odrębną historię, która pozwoliłaby nam samodzielnie ocenić tę drugą stronę konfliktu, jej motywy działania i pasje.

Niczego takiego nie ma w „Dziennym patrolu”. Nie ma „anty-Antona” – narratora po drugiej stronie barykady – który byłby z czytelnikiem od początku do końca, na tyle długo, by się z nim w jakimś stopniu zżył. W tym przypadku mamy za to pomieszanie z poplątaniem – raz mówi do nas w pierwszej osobie jeden z Ciemnych, a raz pojawia się wszechwiedzący, trzecioosobowy narrator. O jakimkolwiek zżyciu się nie ma mowy – za mało czasu spędzamy z jedną postacią, żeby zaprzyjaźnić się z nią tak jak z Antonem. W dodatku bohaterowie „Dziennego patrolu” wypadli o wiele gorzej niż ci z pierwszego tomu. Są nieciekawi, jednakowi, żaden nie wyróżnia się na tyle, aby grubą kreską zapisać się w pamięci czytelnika, kiedy ten przewróci ostatnią stronę.

W recenzji pierwszego tomu pisałam, że autor nie staje nachalnie po stronie Światła, mimo że tom jest właśnie o tej stronie, a główny narrator to Jasny mag. Jednak teraz odnoszę wrażenie, że wyraźnie objawiła się sympatia autora do Nocnego Patrolu, właśnie przez to, że bohaterowie drugiej części – siły Ciemności – są mniej interesujący i niedbale wykreowani. A szkoda, bo przecież czarne charaktery mają niesamowitą moc przyciągania i z łatwością kradną uwagę czytelnika, nawet jeśli to tylko postaci drugoplanowe.

Jeżeli chodzi o fabułę to „Dzienny Patrol” utrzymuje poziom części pierwszej i pod tym względem nikogo nie powinien zawieść. Trzy pozornie odrębne historie budują główny wątek odwiecznej walki Światła i Ciemności, której szefowie prześcigają się w knuciu intryg i „kłamaniu w żywe oczy”, nawet sprzymierzeńcom. Poznajemy lepiej, jak funkcjonuje trzecia siła – neutralna Inkwizycja, dbająca o równowagę między zwaśnionymi stronami. Ostatnia historia łączy w spójną całość poprzednie rozdziały, odpowiadając na powstałe w trakcie lektury pytania, ale jednocześnie stawia przed czytelnikiem szereg kolejnych. W takim przypadku nie sposób nie sięgnąć z ciekawością po kolejną część cyklu.

Na koniec chciałabym podkreślić mieszane odczucia jakie mam po lekturze „Dziennego patrolu”. Winą można obarczyć moje zbyt konkretne, ukształtowane oczekiwania lub fakt, że Łukjanienko nie stworzył sam drugiej części „Patroli”. Tak czy inaczej, bohaterowie kompletnie nie przypadli mi do gustu, jednakże fabularnie „Dzienny patrol” okazał się jak najbardziej interesującą przygodą.

Korekta: Urszula Pitura

Tytuł: Dzienny patroldzienny_patrol_d
Seria: Patrole
Autor: Łukjanienko Siergiej
Tłumaczenie: Skórska Ewa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mag
Język wydania: polski
Język oryginału: rosyjski
Ilość stron: 436
Numer wydania: III
Data premiery: 2014-09-12
Rok wydania: 2014

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: