Seth „Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił”

Seth „Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił”


Recenzował: Karol Sus

Świadomość, że po śmierci w zasadzie nic po nas nie zostanie, potrafi złamać nawet najsilniejsze charaktery. Fakt, że wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi, jest tak samo niepodważalny, co rozczarowujący. Cóż bowiem dziwnego w tym, że chcielibyśmy zostawić coś potomnym? Bo ile pokoleń będzie o nas jeszcze pamiętać? Dwa? Trzy? Te niewesołe, ale zupełnie poważne rozmyślania mogą być brane za punkt wyjścia historii opowiedzianej przez Setha w jego nowelce komiksowej o wiele mówiącym tytule „Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił”.

Seth, amator komiksowych pasków drukowanych w starych wydaniach gazetowych, trafia pewnego dnia na kompletnie obcego mu artystę. Enigmatyczny rysownik kryjący się pod pseudonimem Kalo szybko staje się obsesją bohatera. Im mniej Seth o nim wie, tym bardziej czuje, że tajemnica rysownika musi zostać rozwiązana. Po nitce do kłębka Seth odkrywa kolejne elementy układanki składającej się na życiorys artysty.

Skomplikowane poszukiwania szczątkowych informacji dotyczących Kalo skłaniają bohatera do bardzo krytycznego spojrzenia na siebie i swoje własne życie. Przede wszystkim Seth stawia sobie pytania zasygnalizowane już we wstępie. Po Kalo zostało raptem kilka rysunków drukowanych w różnych gazetach. Fakt sprowadzenia całego życia artysty do tych kilku prac nie dość, że wprowadza Setha w melancholijny nastrój, to jeszcze prowokuje pytania w rodzaju: co zostanie po mnie?

Rozrachunek z życiem Setha wcale nie należy do najprostszych. Zamykanie się autora we własnym, hermetycznym świecie starych pasków komiksowych, sprawia, że życie umyka mu w zatrważającym tempie, mimo że Seth wciąż znajduje się w tym samym punkcie. Irracjonalny strach przed jakąkolwiek zmianą każe odwracać się od każdej kobiety, którą bohater spotyka na swej drodze. Rodzinny dom, oaza spokoju, pochłania Setha, wypluwając go jako dojrzałego maminsynka bojącego się wziąć odpowiedzialność za własne życie. Wszystko to sprawia, że Seth, zarówno jako autor komiksu, jak i bohater przedstawianej historii, jest jednym z najbardziej irytujących postaci w komiksie, z jakimi miałem od dawna do czynienia. A przez to staje się tak bardzo pełnokrwisty i autentyczny. Ogromna odwaga, z jaką autor rozlicza się z własnego życia, wzbudza we mnie niemały podziw.

Całości dopełniają proste, czarno-białe kadry Setha. Bardzo stateczne, spokojne plansze oddają nastrój towarzyszący bohaterowi podczas jego poszukiwań. Bohater zabiera czytelnika w swoje ulubione miejsca, razem z nim obserwujemy bawiące się dzieci, spacerujemy po mieście. Życie Setha pochłania czytelnika, wprawiając go w nastrój akceptacji powoli upływającego czasu i braku jakiegokolwiek oczekiwania zmian. Czasem wręcz miałem wrażenie, że Seth również stawia się w roli obserwatora własnego życia, pozwalając mu biec swoim własnym, niespiesznym tempem.

„Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił” to jeden z ciekawszych komiksów pierwszej połowy tego roku. Genialna kreacja pełnowymiarowego bohatera okraszona odrobiną czarnego humoru i świetnymi, autentycznymi dialogami to największe atuty niniejszej pozycji. Wielbiciele ambitnych, a przede wszystkim niebanalnych historii będą w pełni usatysfakcjonowani.

 

Korekta: Grzegorz Hammer

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: