Sebastien de Castell, „Ostrze zdrajcy”

Sebastien de Castell, „Ostrze zdrajcy”


Recenzował: Łukasz Szatkowski

„Ostrze zdrajcy”, tom otwierający cykl „Wielkie Płaszcze”, jest debiutem kanadyjskiego pisarza Sebastiena de Castella. Powieść doczekała się nawet paru nominacji do nagród poświęconych debiutom, ale w żadnym zestawieniu nie znalazła się na szczycie. Rodzimi wydawcy ignorowali do tej pory twórczość Castella (ten debiut ma już trzy lata), jednak szansę postanowiło dać mu wydawnictwo Insignis. I bardzo dobrze.

Falcio, Kest i Brasti to członkowie rozwiązanej elitarnej formacji podlegającej królowi. Władca zginął jednak z rąk zbuntowanej szlachty, a jego Wielkie Płaszcze, choć uszły z życiem, muszą teraz wieść żywot pogardzanych najemników. Falcio, niegdysiejszy przywódca, próbuje przywrócić dawną chwałę, jednak nie jest to łatwe, zwłaszcza że wraz z przyjaciółmi zostaje wrobiony w morderstwo szlachcica, który miał pomóc przywrócić Płaszcze do łask.

„Ostrze zdrajcy” jest dość sztandarowym przykładem powieści płaszcza i szpady przyprawionej nutą fantasy. Bohaterowie jako żywo kojarzą się z trzema muszkieterami – mistrzowsko walczą rapierami, mają też specjalne płaszcze, będące ich znakiem rozpoznawczym. Castell przełamuje jednak po części schemat za pomocą odpowiedniego doboru czasu akcji. Okres chwały Wielkich Płaszczy czytelnik zna tylko z retrospekcji, obecnie jednak z błędnych rycerzy, trybunów rozstrzygających spory, służących nawet nie władcy, ale jedynie prawu, stali się powszechnie pogardzanymi pariasami, mieczami do wynajęcia, „obdartymi pelerynami”, jak się ich teraz nazywa. Wszystko za sprawą perfidii książąt, którzy nie tylko obalili króla z powodu tego, że próbował ograniczyć ich samowładztwo nad ludźmi zamieszkałymi w obrębie ich ziem, ale również wmówili tym samym ludziom, że król był tyranem. A ciemny lud to kupił. Wielkim Płaszczom nie pomógł też fakt, że ostateczna bitwa z książętami nie doszła do skutku, król bowiem poddał się bez walki za cenę ułaskawienia swoich ludzi. Płaszcze wyszły zatem na zdrajców, choć tylko wykonywały polecenia. Niechętnie, bo każdy ze stu czterdziestu czterech Wielkich Płaszczy był gotów oddać życie.

Główny protagonista powieści jest niejako uosobieniem cech całej tej historii. Falcio to jednocześnie idealista i profesjonalista, napuszony bohater z poczuciem humoru, charyzmatyczny przywódca miotany wątpliwościami. Choć stał się wyrzutkiem, wciąż usilnie postępuje tak, jak za czasów chwały Wielkich Płaszczy. Jest rozgoryczony, jego młodzieńcze marzenia spełniły się tylko po to, by niedługo potem zostać zdeptane, uparcie usiłuje wypełnić ostatnią wolę swojego króla, której do końca nie rozumie. Rozpaczliwie trzyma się tego celu, bo zdaje sobie sprawę, że tylko on utrzymuje go na powierzchni. Jak łatwo człowiekowi o jego umiejętnościach bojowych byłoby zostać zbirem, zwłaszcza że wszyscy najwyraźniej i tak go za takiego mają. Ile samozaparcia trzeba, by postępować szlachetnie, kiedy jedyną nagrodą będą w najlepszym razie wyzwiska. Taka jest też i ta opowieść – pełna patosu, naiwności i niczym nieuzasadnionej nadziei na lepsze jutro, ale również smutku, goryczy, tęsknoty za dawnymi czasami, słusznego gniewu i poczucia krzywdy.

Co ciekawe Castellowi udało się włożyć te wszystkie przygnębiające elementy do powieści stricte rozrywkowej, wymieszał je bowiem w odpowiednich proporcjach z dobrym humorem i całą masą akcji. To nie jest ciężka i ambitna lektura, wręcz przeciwnie, można bez problemów pochłonąć „Ostrze zdrajcy” w ciągu dwóch wieczorów. Kanadyjczykowi udało się doskonałe połączenie lekkiej rozrywki z niezniszczalnymi, atrakcyjnymi bohaterami i opisami niekiedy absurdalnych szermierczych sztuczek oraz poruszającej historii, która chwyta za gardło. Z niecierpliwością czekam na kolejne części.

Tłumaczenie: Paweł Podmiotko

Cykl: Wielkie Płaszcze

Wydawnictwo: Insignis

tytuł oryginału

Traitor's Blade

data wydania

24 maja 2017

ISBN

9788365315991

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: