Sasza Hady, „Morderstwo na mokradłach”

Sasza Hady, „Morderstwo na mokradłach”


Autor: Ewelina Kozik

Na wstępie oddać należy sprawiedliwość tytułowi i okładce książki. Jeżeli urzekły zainteresowanych, winni wiedzieć, iż nie mają podstaw do obaw, czy rzeczywiście dalej czeka przygoda zasugerowana przez autorkę i grafika. Co prawda, klimat nie jest tak mroczny, jak lekko tchnąca grozą okładka, niemniej śmiertelnego grzechu nie popełniono. Wspominam o tym, mając dość powieści, które przy poznaniu dalej niż sięga okładka okazywały się czymś zupełnie nie dla mnie, słowem: dość przemalowywania książek przez speców od marketingu tak, by zwiększyła się sprzedaż. Cóż, taka marketingowców praca. Natomiast naszym zadaniem jest nie dać się nabrać. Jednak tym razem, nikt nie próbuje nabić nas w butelkę, więc można odetchnąć z ulgą. W przypadku urzeczonych grafiką istnieje duża szansa, iż wnętrze także przypadnie im do gustu, tym bardziej, iż jest całkiem smaczne.

Za słowem „smaczne” truchcikiem biegnie słowo „przyjemne”. Rzecz być może dziwna, biorąc pod uwagę fabułę. Tej najprawdopodobniej nie znacie, wystarczy wam jednak ponownie spojrzeć na okładkę. A jeżeli i to nie wystarczy, zerknijcie ostatecznie na tytuł. „Morderstwo” ze smacznym ani przyjemnym nic wspólnego mieć nie powinno. A jednak, tak właśnie czyta się książkę Saszy Hady. Autorka ma bardzo lekkie pióro, a i sam język powieści stoi – rzecz istotna, zważywszy, iż mamy do czynienia z debiutem – na wysokim poziomie. Skoro już wyjaśniliśmy, że okładka pasuje do treści, w środku zaś grafomaństwa absolutny brak, przejdźmy do konkretów. Zapewne ciekawi was, kto kogo zamordował i dlaczego na mokradłach. Cóż, jeżeli chodzi o kwestię tożsamości mordercy, nie śmiejcie nawet pytać. Obraziliby się na was wszyscy autorzy kryminalnych historii. Natomiast o to, kto zginął oraz gdzie wspomniane nieszczęście miało miejsce, pytać już jak najbardziej możecie.

W angielskiej miejscowości Little Fenn, w beczce pewnej kucharki, odnaleziona zostaje głowa. Co prawda napisałam wyżej, iż o tożsamość ofiary pytać nie jest grzechem, to jednak nie wspomniałam, że na podobne pytanie odpowiem. I nie odpowiem. Wystarczy wam wiedzieć, iż mamy do czynienia z potrzebą rozwiązania kryminalnej zagadki, a konkretnie tytułowego morderstwa w pewnej angielskiej wiosce otoczonej tytułowymi mokradłami. Słowem: rasowy kryminał. Kto za takimi przepada, sięgać po książkę może śmiało i już nawet nie tracić czasu na doczytanie recenzji. A kto się skrzywił i pomyślał: o matko, znowuuuu?! – niechaj czyta dalej. Jak w rasowym kryminale, do którego lgnąć winni miłośnicy Holmesa czy Poirota, jest w książce Hady sporo oryginalności. Najfantastyczniejszym pomysłem autorki jest postać londyńskiego, sławnego detektywa, który zostaje poproszony o pomoc w rozwiązaniu zagadki. Co prawda sławny, przebiegły, o ponadprzeciętnej inteligencji oraz niezawodnym nosie detektyw, to nic oryginalnego. Alfred Bendelin jednak, bo o nim mowa, nieoryginalną, sztampową postacią być zwyczajnie nie może. Taki człowiek bowiem w ogóle nie istnieje. Jak to?! – spytacie. Zamiast pytać, sięgnijcie po książkę, do czego gorąco zachęcam.

Korekta: Maja Borawska

 

Autor: Sasza Hadymorderstwo_na_mokradlach_qfant

Tytuł: Morderstwo na mokradłach

Data wydania: lipiec 2012

Wydawnictwo: Oficynka

Pozostałe dane: seria/cykl wydawniczy: ABC

ISBN: 978-83-62465-46-0

liczba stron: 382

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: