Saladin Ahmed, „ Tron Półksiężyca”

Saladin Ahmed, „ Tron Półksiężyca”


Autor: Anna Perzyńska

Baśnie są bardziej niż prawdziwe, nie dlatego iż mówią nam, że istnieją smoki, ale że uświadamiają, iż smoki można pokonać”.

– Gilbert Keith Chesterton

Dawno, dawno temu…

Szafran, kardamon, haszi, wonności wschodu – już sam ten orientalny sztafaż sprawia, że „Tron Półksiężyca” zdaje się książką przesyconą fantastyką, choć elementów tych nie jest tu wcale tak wiele.

Saladin Ahmed serwuje nam powieść specyficzną. Pod pozorem schematycznej historyjki o łowcy ghuli – trochę już zmęczonym swoim fachem – który trafia na najtrudniejsze zadanie w całej swej karierze i musi zrobić wszystko, aby uratować świat (a przynajmniej swoje ukochane miasto – Dhamsawaat), przemyca zwykłą powieść psychologiczną, ozdobioną jedynie baśniowymi motywami i fantastycznymi wątkami.

Mimo dość ciekawej zagadki fabularnej, główna część książki składa się z przemyśleń bohaterów i ich próby zmierzenia się z przerastającą ich rzeczywistością. Nie są to również postacie typowe. Niezwykle rzadko zdarza się, żeby powieść fantastyczna za bohatera nie obrała sobie młodego, przystojnego mężczyzny, któremu towarzyszyć będzie równie młoda i piękna kobieta. W „Tronie Półksiężyca” jest inaczej. Główną postacią jest starszy człowiek, Adulla Maschslud, który zna swoje ograniczenia, zdaje sobie sprawę, że każde polowanie, na które się wybiera może być ostatnim, a jego największym marzeniem jest czytać poezję i w spokoju popijać herbatę. Towarzyszą mu przyjaciele sprzed lat, trochę młodsi od niego, lecz z podobnymi problemami. Zatem Ahmed pokazuje nam historię z zupełnie innej strony, niż moglibyśmy się spodziewać, ponieważ towarzyszący Adulli młody derwisz jest tylko postacią poboczną, wspomagającą.

 Muszę jednak przyznać, że niezwykle sprawnie przedstawiona została jedna z negatywnych postaci, cień człowieka-szakala – specyficzna składnia jego wypowiedzi, jego swoista bezbronność i przywiązanie do swojego pana, składa się na niewątpliwie jeden z najlepszych portretów, z jakim się spotkałam.

Akcja rozwija się powoli, momentami wręcz ślamazarnie, a wielu wydarzeń można domyślić się zbyt wcześnie. Język powieści jest prosty, lecz nie wulgarny. Przeplatanie wypowiedzi i rozmyślań bohaterów z wersetami Niebiańskich Rozdziałów lub poezji oraz zupełnie obca nam mentalność, np. niezwykły szacunek dla osób starszych, dodaje niezwykłych kolorów tłu opowieści. Wszystko to sprawia, że nie jest to książka ani porywająca, ani zachwycająca, ma w sobie jednak coś ciekawego, coś co nie pozwala mi stwierdzić jednoznacznie, że jest to powieść dobra lub zła.

„Tron Półksiężyca” ma rozpoczynać trylogię pt. „Królestwa Półksiężyca”, cóż… pozostaje tylko pytanie, jak autor zamierza poprowadzić wątki rozpoczęte w pierwszym tomie. Ponieważ jednak książka ta jest debiutem Ahmeda istnieje spora szansa, że niniejsza historia rozwinie się w coś naprawdę porywającego, gdyż ma na to zadatki. O jednym wszakże trzeba pamiętać, zanim sięgnie się po tę książkę. To nie jest zwykła powieść fantasty, to powieść psychologiczna i trzeba być na to gotowym.

Autor: Saladin Ahmedtron_póksiezyca_qfant

Tytuł: Tron Półksiężyca

Data wydania: październik 2012

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Pozostałe dane: ISBN: 978-83-7839-373-3

Format: 125mm x 195mm

Liczba stron: 360

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: