Robin Hobb, cykl „Skrytobójca” („Uczeń skrytobójcy”, „Królewski skrytobójca”, „Wyprawa skrytobójcy”)

Robin Hobb, cykl „Skrytobójca” („Uczeń skrytobójcy”, „Królewski skrytobójca”, „Wyprawa skrytobójcy”)


Recenzował: Łukasz Szatkowski

Jest mnóstwo książek o chłopcach. Nic dziwnego, to bardzo wdzięczny temat. Patrząc na chłopca, widzimy potencjał, nie zdążył on bowiem zamknąć za sobą zbyt wielu drzwi. Ma wybór, ma moc, wciąż może wszystko. W którą stronę pójdzie, jaką obierze ścieżkę? Czemu się poświęci, kim będzie? To trochę jak z fizyką kwantową zilustrowaną kotem Schrödingera. Fascynująca sprawa, jeśli tylko pochylić się nad nią dłużej i spróbować zrozumieć wynikające z niej implikacje.

Bastard Rycerski jest niewiadomą w równaniu. Wpływa nie tylko na swoje przyszłe losy, ale stanowi siłę, która zaburza liniowość dziejów. Jest Katalizatorem. Przy tym sam nie zdaje sobie z tego sprawy, czytelnikowi zresztą również trudno w to uwierzyć, kiedy przez pierwszoosobową narrację zerka na dorastanie chłopca, a wręcz się nim staje. Wyłączając osobowości narcystyczne, nie jesteśmy bowiem zwykle dla samych siebie nikim wyjątkowym, po prostu znamy się zbyt dobrze.

Hobb za pomocą tej nietypowej, kameralnej narracji, z jednej strony ograniczonej, a z drugiej wzbogaconej percepcją dziecka, buduje niesamowity, gęsty klimat. Nie jest cukierkowo, beztrosko ani radośnie. Dominuje raczej melancholia, spokój, dystans do samego siebie i otaczającego świata. Bierze się to z tego, że choć mamy do czynienia z dorastającym chłopcem, to jednak opowieść prowadzona jest z perspektywy czasu – mężczyzna pamięta chłopca, którym był niegdyś i stara się oddać jego uczucia jak najlepiej, chociaż sporo minęło. A poza tym narrator nie może się oprzeć, by od czasu do czasu nie wyjść z ukrycia i nie dopowiedzieć czegoś na temat przyszłych zdarzeń bądź uzupełnić opis przeżyć swojego młodszego ja interpretacją, na którą wcześniej, przez brak wiedzy i doświadczenia, nie mógł się posilić. Cóż, to dość specyficzna forma narracji, ale działa doskonale i buduje ciekawą atmosferę.

Pewne oderwanie głównego bohatera od otaczającej go rzeczywistości i wynikający z tego wspomniany wcześniej dystans spowodowane są przez kilka czynników. Jak to często w fantasy bywa, w świecie wykreowanym przez Hobb niezwykle ważne są imiona. Co znamienne, przez znaczną część swojego życia główny bohater jest go pozbawiony, funkcjonuje jako „chłopiec”, ewentualnie „bękart”. Kiedy nie możesz określać się żadnym imieniem, a jedynie rolą, jaką przyszło ci pełnić, nietrudno zacząć patrzeć na siebie przez pryzmat trzeciej osoby. Ironią losu jest, że kiedy nasz bohater w końcu otrzymuje imię, nie ma ono znaczenia abstrakcyjnego, jak w naszym przypadku, kiedy imię bezpośrednio nic nie znaczy. Nie, przyjmuje imię Bastard, co ostatecznie przypieczętowuje jego los, od którego nie jest już w stanie uciec. Z drugiej jednak strony w końcu ma imię, jakie by ono nie było, co niejako zakotwicza go w sobie i przypisuje do społeczeństwa. A zresztą jest jeszcze jedna istotna sprawa – choć cytat pochodzi z innej książki, warto go tutaj przytoczyć – „jeśli dostaniesz jakieś imię, przyjmij je, uczyń je swoim, a wtedy już nigdy cię nim nie zranią”. W tym przypadku ta mądrość również się sprawdza.

Bastardowi najwięcej rozterek, poza jego pochodzeniem, przysparza zakazana magia, jaką jest obdarowany. Szybko zostaje uświadomiony, że nie tylko powinien ukrywać swoją niezwykłą więź ze zwierzętami, ale w ogóle nie powinien z niej korzystać, a najlepiej by było, jakby dało się ją wyplenić. Chłopiec przez długi czas nie rozumie, co jest złego w Rozumieniu (bo tak nazywa się ten rodzaj magii), a nawet kiedy odkrywa już niebezpieczeństwa, które się z nim wiążą, nie jest przekonany o aż tak gwałtownej potrzebie prześladowania jemu podobnych, podczas gdy ci obdarzeni innym rodzajem magii cieszą się powszechnym szacunkiem. Bastard posiada zresztą uzdolnienia w obu rodzajach znanej magii, co jest powodem dodatkowych komplikacji.

Chłopcu, a potem młodemu mężczyźnie, doskwiera fakt, że nie jest panem własnego losu. Walczą w nim dwie skrajności – pragnienie wolności oraz mocno zakorzenione poczucie obowiązku i lojalności wobec króla i jego następcy. Takie same ambiwalentne uczucia ma w stosunku do swojego skrytobójczego szkolenia. Z jednej strony lubi to, nauka sprawia mu dużą satysfakcję i ma wyraźne poczucie, że pasuje do tej roli; lecz z drugiej strony kiedy przychodzi co do czego, a więc do misji polegającej na zabijaniu ludzi, ma wątpliwości, czy postępuje właściwie, mimo że działa z rozkazu króla w ramach dyplomacji ostrza. Przy tym jego fach wymaga zachowania najwyższej dyskrecji – nikt spoza rodziny królewskiej nie ma pojęcia o jego szkoleniu i na tym tle powstają liczne konflikty z bliskimi Bastardowi ludźmi, których musi nieustannie okłamywać. Kiedy do tego wszystkiego dochodzi okres dojrzewania i problemy miłosne, a królestwo chyli się ku upadkowi zarówno od zewnątrz, jak i wewnątrz… Cóż, Bastard nie ma zbyt wiele czasu na nudę, a mimo to często użala się nad sobą, kiedy dwie targające nim sprzeczności walczą o dojście do głosu.

Tragizm w kreacji głównej postaci polega na sygnalizowanym już dualizmie. Na wyborze między szczęściem a obowiązkiem; między tym co wydaje się słuszne a rozkazem; między lojalnością do króla a miłością do ukochanej; między Mocą a Rozumieniem; między obietnicą służby rodowi królewskiemu a zapobieżeniu zdradzie jednego z jego członków. W niektórych sytuacjach nie istnieje dobry wybór, każdy w jakimś stopniu obciąży sumienie albo przysporzy komuś cierpień.

Cykl „Skrytobójca” to zajmująca i raczej smutna opowieść, skłaniająca do przemyśleń i pozostająca z czytelnikiem na dłużej. To jedna z tych sycących lektur, po której ciężko sięgnąć po kolejną książkę, gdyż za bardzo wrośliśmy w świat przedstawiony, za bardzo związaliśmy się z bohaterami i ich dylematami. Nie każdy potrafi pisać tak jak Hobb.

Korekta: Katarzyna Tatomir

Tłumaczenie: Agnieszka Ciepłowskawyprawa_front_popr2 krolewski-skrytobojca-b-iext26441951
Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 2014

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: