Robert Jordan, „Ścieżka sztyletów”, „Dech zimy”

Robert Jordan, „Ścieżka sztyletów”, „Dech zimy”


Recenzował: Łukasz Szatkowski

Od śmierci Roberta Jordana minęło już ponad sześć lat, nadal ma on jednak na całym świecie wielu wielbicieli, a jego proza wciąż żyje – również dzięki dokończeniu „Koła Czasu” przez Brandona Sandersona, które zajmuje wysokie pozycje w różnorodnych rankingach. W tegorocznym zestawieniu czytelniczego portalu Goodreads „Memory of Lights’, czternasty już tom „Koła Czasu”, ustępuje w kategorii fantasy jedynie nowej powieści Gaimana. Tymczasem jednak cofnijmy się jeszcze do tomów z numerkami osiem i dziewięć, o tytułach „Ścieżka sztyletów” i „Dech zimy”.

                Elayne, Nynaeve i Aviendha wraz z pozostałymi Aes Sedai, Poszukiwaczkami Wiatru i Kuzynkami szykują się do użycia Czary Wiatrów. Czy uda im się zniwelować wpływ Czarnego na pogodę? Tymczasem na Ebou Dar napadają niespodziewanie Seanchanie, Matowi niestety nie udaje się na czas opuścić miasta. Rand postanawia zatrzymać ich zwycięski marsz. Czy przepędzi najeźdźców z powrotem za morze? Perrin wyrusza z tajną misją zdyscyplinowania nawiedzonego Proroka mordującego niewiernych w imię Smoka Odrodzonego, naglące sprawy osobiste przyczynią się jednak do zmiany tych planów.

                Akcja z tomu na tom coraz częściej staje w miejscu, być może z powodu rezygnowania z motywu dogi, który do tej pory nieodłącznie towarzyszył cyklowi. Rand już od jakiegoś czasu kursuje tylko między Caemlyn i Cairhien. W pewnym momencie z konieczności musi porzucić osiadły tryb życia, ale o jego licznych wędrówkach dowiadujemy się wyłącznie z opisów i wtrętów po fakcie, a gdy kamera skupia się na Smoku Odrodzonym, znów osiada w jednym miejscu – tym razem jest to Far Madding. Mat z kolei już kolejny tom snuje się po Ebou Dar i choć jego wątek jest bardzo humorystyczny i dobrze się go czyta, to jednak niewiele wnosi do postępu fabuły. Owszem, Egwene wędruje z armią, ale z kolei jej historia zostaje szybko zawieszona i przez dłuższy czas nic o jej losach nie słychać – zapewne wróci w kolejnych tomach. Elayne w końcu dociera do Caemlyn i też zbyt daleko się stamtąd nie rusza. Ruch zastąpiony zostaje polityką, organizacją i siecią intryg. Taki trochę zimowy zastój i przygotowywanie się do wiosennej ofensywy. Jedynie Perrin nie narzeka na brak operacji w terenie, aczkolwiek nie da się ukryć, że umiejętność Podróżowania wiele ułatwia.

                Znaczną rolę w całym „Kole Czasu” odgrywają wszelkiego rodzaju proroctwa. Dla czytelnika stanowią pewien wgląd w przyszłe wydarzenia, a dla bohaterów są czynnikiem determinującym ich działania. Nawet jeśli jednak znamy odpowiedź na pytanie „kto zabił?” (a właściwie zabije), to droga do tego nadal stanowi pasjonującą przygodę, a w dodatku często okazuje się, że wszystko potoczyło się diametralnie inaczej, niż przewidywaliśmy. Sprzyjają temu oczywiście pewne nieścisłości w proroctwach. Każdy naród zdaje się mieć własne i choć wiele części się powtarza, to jednak w każdej wersji zdarzają się elementy nieobecne w innych. Jordan pozostawia nam zatem wątpliwości – czy wszystkie te wersje uzupełniają się wzajemnie, czy może ktoś wpływowy postanowił kiedyś zmienić ich brzmienie dla własnych korzyści i tym samym wypaczył przekaz? Zważywszy na to, jak bohaterowie na nich polegają, może to doprowadzić do katastrofy. Stuprocentowo pewne wydają się wyłącznie wizje Min, rzadko są one jednak jednoznaczne i pozostawiają pole do interpretacji – ale Rand podąża za nimi ślepo. Gdyby Min została skaptowana przez Czarnego, mogłaby bez trudu zmanipulować swojego kochanka i dowieźć zarówno jego, jak i cały świat do katastrofy, jednak nie wydaje się to prawdopodobne.dech-zimy_qfant

                Choć wspomniałem, że generalnie akcja nieco siada, to trzeba przyznać, że finał „Tchu zimy” jest prawdziwie pasjonujący i epicki. Wychodzi wręcz z tego taka mała wprawka przed Ostatnią Bitwą. Tym bardziej chce się wiedzieć, co stanie się dalej, by poznać wszystkie konsekwencje tego wydarzenia. No cóż, kilka tomiszcz jeszcze zostało.

Korekta: Aleksandra Żurek

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: