Robert J. Szmidt, „Apokalipsa według Pana Jana”

Robert J. Szmidt, „Apokalipsa według Pana Jana”


Autor: Anna Perzyńska

Ludzie ludziom zgotowali ten los…

Od bardzo dawna wyobraźnia ludzka

malowała sobie obrazy Piekła,

ale dopiero dzięki świeżo uzyskanym możliwościom

potrafi swoje dawne wyobrażenia urzeczywistnić”.

– Bertrand Russell

Władze w Phenianie ostrzegły, że każda prowokacja w pobliżu lądowej i morskiej granicy z Koreą Południową doprowadzi do »konfliktu na szeroką skalę i wojny jądrowej«”. Bynajmniej nie jest to cytat z recenzowanej przeze mnie książki „Apokalipsa według Pana Jana”, chociaż bardzo podobne wydarzenie ma miejsce na pierwszych jej stronach. Słowa te można przeczytać na portalu gazety „Rzeczpospolita”. Przerażające słowa – zwłaszcza chwilę po zakończeniu lektury (wydanej po raz kolejny) powieści Roberta J. Szmidta. Będąc tuż po zakończeniu „Apokalipsy…”, ta informacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czyżby autor rzeczywiście przewidział wybuch trzeciej wojny światowej? I czy rzeczywiście będzie ona miała tak dramatyczny przebieg…?

Nie po raz pierwszy – i wcale nie przez przypadek – zatytułowałam recenzję niniejszymi słowami: ludzie ludziom zgotowali ten los. Tak. Bez wątpliwości świat, jaki widzimy w powieści, po dwóch latach od zakończenia wojny, nie jest już tym samym miejscem, które znamy. Wyniszczeni ludzie, gruzy zamiast miast, zorganizowane bandy łupiące wszystko, co jakimś cudem ocalało, a na tym tle: Pan Jan – budujący w ruinach Wrocławia zalążek nowej Rzeczpospolitej. Zadanie, jakie sobie postawił, wcale nie jest łatwe, jednoczenie kraju jest pierwszym palącym problemem, który jednak schodzi na dalszy plan, kiedy okazuje się, że z dalekiego wschodu idzie ku nam żółta fala.

Robert J. Szmidt roztacza przed czytelnikami przekonujący obraz postnuklearnej rzeczywistości. Próby odbudowy społeczeństwa, a później państwa, są trudne, ale – jak się okazuje – możliwe, jeśli tylko dysponuje się odpowiednimi umiejętnościami, takimi jak: dalekowzroczność, dążenie do celu po trupach, a przede wszystkim retoryka. Oparta na szczególe – zwłaszcza szczególe wojskowym – narracja momentami mnie nudziła, podejrzewam jednak, że jest to raczej wina mojego „nieprzystosowania” do powieści postapokaliptycznych niż jakichś „błędów w sztuce” autora. Pochwalić należy również końcówkę książki, nie zdradzę jednak dlaczego, gdyż mogłoby to popsuć efekt. Powiem tylko, że warto było zapoznać się z całą powieścią, by doczekać takiego końca. Kolaż barwnych postaci przeplatających się na kartach powieści oraz naturalność ich wypowiedzi sprawia, że historia ta jest nie tylko ciekawa, lecz także prawdziwa, a dokładniej mimetyczna. I choć można zarzucić fabule odrobinę naiwności, całość nie kłóci się z husarską fantazją Polaków i wizji państwa od morza do morza.

 

Korekta: Iga Pączek

 

Autor: Robert J. Szmidtapokalipsa_według_pana_jana_qfant

Tytuł: Apokalipsa według Pana Jana

Data wydania: 19 marca 2013

Wydawnictwo: Rebis

Pozostałe dane: Oprawa: broszura szyta ze skrzydełkami

ISBN: 9788375109726

Liczba stron: 344

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: