Robert E. Howard „Kull: Banita z Atlantydy”

Robert E. Howard „Kull: Banita z Atlantydy”


Recenzowała: Sylwia Zazulak

Twórczość weird fiction z przełomu XIX i XX wieku to coś, co albo się kocha, albo nienawidzi. Pisarze zainspirowani romantycznym Edgarem Allanem Poe namiętnie tworzyli historie pełne grozy, mające przestraszyć ówczesnych czytelników. Pierwszy raz zetknęłam się z nimi poprzez najpopularniejszego autora tychże opowieści – H. P. Lovecrafta i wykreowanego przez niego potwora – Cthulhu. Zafascynowana każdą z historii szukałam dalej, bo czułam niedosyt. Tak trafiłam najpierw na rodzimych twórców: Stefana Grabińskiego, Józefa Dziekońskiego i Jana Huskowskiego, a niedługo potem na Roberta Howarda.

Robert E. Howard jest autorem nietuzinkowym – ojciec magii i miecza, twórca legendarnego Conana Barbarzyńcy. Rozpoczął pisanie w wieku piętnastu lat i przyjaźnił się z Lovecraftem, a spod jego pióra wyszło nawet kilka historii zainspirowanych mitologią Cthulhu. Warto jednak wiedzieć, że nie byłoby wspomnianego Cimmeryjczyka Conana, gdyby nie Kull. Kimże on jest? Zbiór opowiadań „Kull: Banita z Atlantydy” dość jasno odpowiada na to pytanie. Kojarzyć się może z Conanem, gdyż ich atletyczna, muskularna budowa jest bardzo przybliżona. Kull także jest barbarzyńcą, ale również superwojownikiem i królem Valusii. Z odwagą stawia czoła swoim wrogom i, jak się okazało, także w nietypowy sposób potrafi pomóc innym.

Jako że twórczość Howarda nie jest mi absolutnie obca, z niektórymi opowiadaniami z tego zbioru miałam już styczność. Przykładem jest „Królestwo cieni”, które po pierwszym przeczytaniu, dawno temu, sprawiło, że totalnie pochłonęły mnie dzieła tego autora. Nigdy, co prawda, nie miałam okazji sięgnąć po Conana, ale cieszę się, że to Kull pierwszy trafił w moje ręce – w przyszłości będę miała doskonałe porównanie tych obu bohaterów, tym bardziej, że Conan to „udoskonalony Kull”, powstały, gdy Howard podszlifował warsztat i rozwinął skrzydła. W antologii „Kull: Banita z Atlantydy” znalazłam źródło rozrywki. Spodobała mi się różnorodność opowiadań. Nie każde miało na celu wzbudzić lęk. Doskonałym zagraniem było umieszczenie na samym początku historii niezatytułowanej, noszącej wcześniej nazwę „Exile of Atlantis”, w której na kilkunastu stronach zaprezentowana jest siła, moc, odwaga i niezwyciężenie Kulla, ale nie ma ani krzty grozy. Nie tylko w tym, ale we wszystkich niemalże tekstach dowiadywałam się, że główny bohater jest niedościgniony i niepokonany. W moim ulubionym (w tej antologii i w ogóle) opowiadaniu „Królestwo cieni” król Valusii jako jedyny potrafi jednym ruchem miecza zabić wroga, w innym zwinnie rzuca sztyletem i trafia ze sporej odległości bez najmniejszego wahania. Howard tchnął w każde opowiadanie życie i duszę, posiadają one dzięki temu unikatowe cechy – klimat, historię i wywoływane emocje. Muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem postaci Kulla – sposób, w jaki został opisany, jest na tyle wiarygodny, że można by go wziąć za literackie odwzorowanie jakiegoś legendarnego wodza. Na początku tej antologii znajdują się cytaty o Howardzie i jego twórczości. Jeden z nich, od Davida Drake’a, będący idealnym odzwierciedleniem mojej opinii na ten temat, brzmi: „Howard szczerze wierzył w podstawowe prawdy, na których zasadzają się jego opowieści. To tak, jakby mówił: «Tak właśnie wyglądało normalne życie w tych minionych, dzikich czasach»”. I ja się w pełni z tym zgadzam.

Ciekawym dodatkiem i swego rodzaju wisienką na torcie są ilustracje wykonane przez Justina Sweeta. Chociaż dawno wyrosłam z wieku, gdzie obrazki w książce stanowiły główny obiekt zainteresowania, lubię pocieszyć oko czymś pięknym podczas czytania – czy to okładką, czy właśnie ilustracjami. W zbiorze „Kull: Banita z Atlantydy” grafiki są doskonałe, i perfekcyjnie oddają klimat historii w nim zawartych. Czarno-białe, tajemnicze, budzące lęk, respekt i grozę. Odwzorowany na nich bohater to potężny władca, genialny wojownik i silna osobowość. Te artystyczne dzieła spodobają się miłośnikom doceniającym piękne wydania książek, bo chociaż cała książka sama w sobie wygląda niepozornie, zawiera świetną treść i cudowną oprawę graficzną.

„Kull: Banita z Atlantydy” to pozycja nie tylko dla fanów Roberta E. Howarda. Posunę się o stwierdzenie, że jest to klasyka literatury z przełomu wieków. Dla znawców autora stanowić może porównanie oraz sposób śledzenia jego kariery i rozwoju. Sama bawiłam się świetnie i sądzę, że każdy, kto docenia Lovecrafta, Poe, a także podgatunek magii i miecza, doceni również Kulla i tętniące życiem historie o nim. A jak powiedział na temat Howarda Charles de Lint: „Jeśli nigdy wcześniej nie czytałeś jego utworów, to prawdopodobnie za chwilę spotka cię prawdziwa niespodzianka”.

Korekta: Grzegorz Hammerkull

  • Tytuł: Kull: Banita z Atlanty
  • Oryginalny tytuł: Kull: Exile of Atlantis
  • Autor: Robert E. Howard
  • Tłumaczenie: Tomasz Nowak
  • Wydawnictwo: Rebis Ilustracje: Justin Sweet
  • Okładka: Bogusław Jusiak
  • Data i miejsce wydania: Poznań, 11 lutego 2014
  • Ilość stron: 416
  • ISBN: 978-83-7818-491-1
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: