Rob Thurman, „Świat nocy”

Rob Thurman, „Świat nocy”


Autor: Dawid Bastek

Są książki, do których człowiek podchodzi z wielkim zapałem i pozytywnym nastawieniem, ale są również takie, przez które nie przebrnęlibyście nawet do tego czasu, aż stopniałyby wszystkie lody na biegunie północnym – po prostu są nie do przeczytania. Jeżeli myśleliście, że recenzenci w tej kwestii mieli kiedykolwiek łatwiej, bo w końcu sami wybierają sobie większość książek, to radzę odłożyć całodobowe czytadło na bok i porządnie się wyspać, żeby wróciła wam jasność umysłu. Nawet nam, recenzentom – a może raczej powinienem napisać, że przede wszystkim nam – zdarza się trafić na opowiadanie, które jest niczym Mur Chiński. Godzinami musimy walczyć z treścią, która wręcz wyżera nam szare komórki oraz powoduje zaćmę, żebyście wy, drodzy czytelnicy, ufając w nasze osądy (choć nie zawsze trafne), nie musieli przechodzić przez to samo – marnując swój cenny czas. Dlatego, gdy dostałem do recenzji „Świat nocy” Roba Thurmana, wiedziałem, że to będzie tak właściwa lektura…

Stał w oknie, skąpany w świetle księżyca. Jedną rękę przyłożył do szyby, jego długie, chude palce były blade jak światło księżyca. Wąska, spiczasta twarz uśmiechnęła się do mnie tysiącem ostrych zębów, przybierając radosną minę lisa wpuszczonego do kurnika. Migdałowe oczy z pionowymi źrenicami błysnęły czerwonymi białkami, szkarłatnymi jak krew. Uszy przyciskał mocno do czaszki, a długie włosy, delikatne jak pajęczyna, lśniły w powietrzu, tworząc świetlistą koronę. Znów zastukał paznokciem w okno, aż zawdzięczało metalicznie, po czym otworzył usta. Jego głos brzmiał jak syk węża przebijający się przez szum płynącej wody, jakby ktoś płukał gardło tłuczonym szkłem. – A jak wy wyobrażalibyście sobie swojego piekielnego opiekuna, gdybyście byli nastoletnim dzieckiem? Ja zapewne podobnie.

„Świat nocy” to istna karuzela literacka, w której dynamiczna akcja przeplata się z intrygującą fabułą. Ta natomiast, mimo że rozpędza się powoli niczym ciągnąca ogromny ciężar lokomotywa i trochę przynudza przez początkowe strony, to później mknie poprzez nowojorskie ulice, pomiędzy ukrytymi w chmurach szklanymi wieżowcami, wymijając włóczące się po ulicach potwory i jak w szalonym transie porywając ze sobą czytelnika. Pisarz, jakby z zimną finezją seryjnego mordercy lub po prostu z wyrachowaniem przebiegłego demona z najgłębszych czeluści piekła, skazuje czytelnika na zabawę w kotka i myszkę, wrzucając go w wir coraz to nowych intryg z udziałem naszego młodego bohatera i jego piekielnego ojczulka – przez co cały czas ma się uczucie, jakby lada chwila coś mrocznego miało wyjść spod naszego łóżka lub szafy.

Myślę, że każdy z nas znajdzie coś dla siebie w tej pozycji fantasy, gdyż skierowana jest zarówno do miłośników mrocznego urban fantasy z demonami i potworami w roli głównej, jak i do fanów książek przygodowych, w których główny bohater stara się uciec przed własnym przeznaczeniem oraz minionymi wydarzeniami. Dlatego apeluję, żebyście ją przeczytali, nie zniechęcając się przydługim początkiem, bo później będzie już coraz lepiej i ciekawiej.

 

Korekta: Aleksandra Żurekswiat-nocy-qfant

Autor: Rob Thurman

Tytuł: Świat nocy

Data wydania: październik 2012

Wydawnictwo: Dwójka bez sternika

Tytuł oryginalny: Nightlife

Przekład: Krystyna Chodorowska

Pozostałe dane:

ISBN-13: 978-83-62432-14-1

Oprawa: miękka

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: