Richard Paul Evans, „Michael Vey: Więzień celi 25”

Richard Paul Evans, „Michael Vey: Więzień celi 25”


Recenzował: Dawid Bastek

Książki dla młodzieży od zawsze cieszą się popularnością – raz większą, raz mniejszą – i niekoniecznie tylko wśród pokolenia, do którego są adresowane. Również osoby dużo starsze często sięgają po lektury przypominające o ich dzieciństwie lub nierzadko szalonym młodzieńczym życiu, które już dawno jest jedynie odległym, słodkim wspomnieniem. Ale nic tak dobrze nie działa na czytelnika, jak cieszące się największym zainteresowaniem powieści o zbuntowanych nastolatkach lub nastolatkach, których życie nigdy nie było łatwe, lecz którzy pomimo przeciwności losu zawsze wychodzą na prostą lub stają się bohaterami dla pewnej grupy osób. Właśnie o takich osobach jest książka „Michael Vey: Więzień celi 25” autorstwa Richarda Paula Evansa, którą chciałbym wam bliżej przedstawić.

Nazywa się Machel Vey i według siebie jest najzwyczajniejszym nastolatkiem, jakich wielu wokół nas – ale to nieprawda. Są dwie rzeczy, które wyróżniają tego czternastolatka na tle innych. Po pierwsze, cierpi on na nieuleczalną chorobę, która nosi nazwę „zespołu Tourette’a”, a przejawia się tym, że osoby chore nie panują nad niektórymi swoimi zachowaniami; jedni krzyczą niezrozumiałe słowa, a inni po prostu mają tiki, przez co często wyglądają dosyć komicznie, a otoczenie nie wie, że nietypowe zachowanie to atak uciążliwej choroby. Drugim powodem, dla którego Michael Vey jest inny od swoich rówieśników, jest jego umiejętność lub też moc do gromadzenia oraz wytwarzania energii elektrycznej, która potrafi narobić niezłego bałaganu, ale również uratować naszego młodego bohatera w trudnych sytuacjach. Lecz jak tu żyć, gdy ma się supermoc i nie można się nią pochwalić przed innymi dzieciakami, a oni widzą w tobie jedynie chorego człowieka? A może jednak się da, lecz nie bez konsekwencji, które wynikną wraz z upływem czasu.

Może fantastyki w tej książce niewiele, ale za to robi ona pozytywne wrażenie – przynajmniej jak na młodzieżówkę, która została napisana bardziej ze względów komercyjnych (tak odebrałem zachowanie autora, który po napisaniu od razu pobiegł ze swoją powieścią do szkoły własnego syna i przedstawił ją jednej z nauczycielek jako propozycję lektury szkolnej, co wydaje mi się trochę nachalne i nie na miejscu). Jednak mimo tego zabiegu książka spodobała się milionom czytelników na całym świecie, w tym mnie – co mnie zaskoczyło, bo zazwyczaj komercja tworzy z dobrej literatury niezłe gnioty. Dobra, pomarudziłem sobie trochę, to teraz, skoro mi się podobało, to wypadałoby wymienić jakieś dobre cechy. Tak więc na pewno warto pochwalić autora za sam pomysł zwykłych dzieciaków z supermocami, bo kto w dzieciństwie nie marzył o czymś takim Co więcej, widać, że autor potrafi wczuć się w problemy młodzieży oraz przenieść uczucia i emocje, które towarzyszą dzieciom w wieku głównego bohatera, na papierowe strony. Duży plus należy się również za fabułę, która potrafi przykuć uwagę czytelnika poprzez odpowiednią regulację tempa akcji i dynamicznie poprowadzone dialogi, dzięki czemu nie można się nudzić.

Tak więc, jeżeli ktoś lubi opowiadania o dzieciakach z supermocami, ale takich, które mają mnóstwo własnych problemów i nie zawsze dają sobie z nimi radę, to na pewno spodoba mu się ta książka. Ale nawet jeżeli nie przemawia do was ten typ, to warto tę powieść przeczytać, żeby zobaczyć, jak człowiekowi choremu na zespół Tourette’a trudno jest żyć, a jeszcze trudniej jest mu znaleźć prawdziwych przyjaciół. Gorąco polecam!

 

Korekta: Aleksandra Żurekwiezien-celi-25_qfant

  • Tytuł: Michael Vey: więzień celi 25
  • Tytuł oryginału: Michael Vey: The Prisoner of Cell 25
  • Autor: Richard Paul Evans
  • Wydawca: Fabryka Słów
  • Tom: 1
  • Tłumaczenie: Patryk Sawicki
  • Ilustracja na okładce: Matt Kohr
  • Miejsce wydania: Lublin
  • Data wydania: 12.04.2013
  • Liczba stron: 368

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: