Richard A. Knaak, Mel Odom, „Diablo: Archiwum. Księga I”

Richard A. Knaak, Mel Odom, „Diablo: Archiwum. Księga I”


Recenzowała: Lucyna Markowska

„Zginiesz tutaj, a ja zabiorę twą duszę!”

Otwieramy cytatem z „Czarnej Drogi”, bo też o demonach będzie mowa, a zatem potrzebujemy wejścia z wykopem. Pamiętajcie o przeczytaniu powyższego wyjątkowo mrocznym głosem, gdyż Fabryka Słów uraczyła nas iście piekielną powieścią, nie zaszkodzi więc odrobina nastroju. A skoro klimat zbudowany i duszę przypilnowane, możemy zaczynać. Niniejszy tekst dotyczyć będzie „Diablo: Archiwum. Księga I” autorstwa Richarda A. Knaaka i Mela Odoma.

Na początku przyznam się, że jestem nałogowym graczem, dlatego zawsze gdy trafia mi się recenzja książki w jakiś sposób osadzonej w uniwersum gier, już sam widok tytułu budzi konkretne wspomnienia. Z komputerową serią Diablo zetknęłam się cała lata świetlne temu. Była to bodaj pierwsza gra w życiu, na której testowałam tryb multiplayer, a z której fabuły nie zrozumiałam absolutnie nic, bowiem całość trafiła do mnie po niemiecku. Bądźmy jednak poważni: nikt nie sięgał wówczas po Diablo dla fabuły. Chodziło o przygodę, zabijanie demonów, zdobywanie łupów i okazjonalne puszczenie strzały w plecy towarzysza… i tym zdaniem właściwie mogłabym podsumować również książkę. Ale oddajemy sprawiedliwość całości.

Kolejną powieść ze świata Diablo otrzymujemy w wyjątkowo interesującej formie. Zamiast jednej historii, dostajemy dwie w postaci opasłego, ponad sześciuset stronnicowego tomu. (Zabrakło trochę do 666-stronicowego.) Autora pierwszej części, Richarda A. Knaaka, raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Pan ten specjalizuje się w historiach z uniwersum gier od „Smoczej Lancy” po „Warcrafta”. Tym razem jego historia o mrocznym tytule „Dziedzictwo Krwi” opiera się na dość znanym w fantasy schemacie, dotyczącym wpływu złego artefaktu. Ot, poznajmy grupkę najemników, którzy z typową dla poszukiwaczy przygód pasją pchają się w kolejne lochy, by wyczyścić je z potencjalnych skarbów. I tu zaczyna się intryga, ponieważ zamiast bogactwa i sławy czeka ich gorzkie rozczarowanie. Norrek Vizharan staje się ofiarą przeklętej zbroi Bartuka Krwawego, a jego poczytalność przegrywa walkę z żądzą mordu. Pozostajemy więc utrzymani w niepewności, jakiż los czeka tego skazanego na potępienie człowieka, zwłaszcza iż nie wszyscy są tak samo chętni do pomocy i wiele osób pragnie po prostu pozbyć się artefaktu… z jego nosicielem i posiadaczem zarazem.

Drugi autor – Mel Odom – wybrał podejście pośrednie i w swojej opowieści poza licznymi scenami walki postawił również na zaakcentowanie aspektu psychologicznego. Oczywiście, pan ten także zasłynął na świecie z historii opartych na grach: z „Zapomnianymi Krainami” i „Shadowrunem” na czele. „Czarna Droga”, chociaż nie poraża oryginalnością, w nieco głębszym stopniu porusza wątek „zła drzemiącego w każdym z nas”. Nie zawsze bowiem potrzebujemy wielkiego demona z rogami, aby przypomnieć sobie o istnieniu mroczniejszej strony życia. (Chociaż ten i tak pojawia się później w fabule… to w końcu seria Diablo, nie?). Darrick Lang, protagonista powieści, cierpiał w dzieciństwie z powodu agresywnego ojca – miejskiego rzeźnika. Przykre doświadczenia przemocy pozostawiają w nim na zawsze piętno: nie może uwolnić się od głosu ojca i to właśnie tą słabość postanowią wykorzystać demony w nadchodzącym starciu, aby zrobić z młodzieńca kotwicę do podbicia krainy człowieka. „Czarna Droga” porusza zatem problem moralności, pragnienia zemsty, wybaczenia, lecz nade wszystko walki o przyszłość, wolnej od cieni przeszłości.

Mamy zatem dwie pozornie inne historię, które czytane jedna po drugiej, nie różnią się aż tak znacząco. Osobny akapit recenzji należałoby poświęcić niektórym zdaniom, które pozostawiają sporo do życzenia. Nie winię jednak tłumacza. Praca nad takim materiałem jak powieści oparte na grach musiała być sporą trudnością. Stąd uważam, że i tak wykonano kawał dobrej roboty, bo mimo wszystko czytało się płynnie – wyjąwszy okazjonalny chichot. Sama miałabym problemy, jak poradzić sobie z niektórymi perełkami. Osoby anglojęzyczne będą w stanie wyłapać takie miejsca, gdzie ewidentnie kłuje w oczy warsztat autora i jakby się człek nie postarał, naprawić opisu nie zdoła. Nie oszukujmy się bowiem: nikt nie oczekuje od wspomnianych pisarzy kwiecistego języka. Gdy sięgamy po tytuł z serii „Diablo”, chodzi nam o szybką akcję, walkę, demony i jeszcze więcej demonów, by człowiek poczuł się choć na chwilę tak, jakby znowu dokonywał słusznego pogromu zła przed monitorem.

Na plus zasługuje oprawa graficzna. Jest estetycznie, potwór straszy, płonące napisy wyróżniają się na czarnym tle, a charakterystyczna czcionka nie pozwoli pomylić tego tytułu z żadnym innym. Słowem, wszystko czego oczekujemy, by dobrze prezentowało się na półce bez przesadnych ozdobników, które rzutowałyby na cenie…

… a ta z kolei i bez tego mała nie jest, co prowadzi do podsumowania rozważań. Powieść z czystym sumieniem można dedykować fanom komputerowej serii, jak również wszystkim, którzy chcą się nieco rozerwać, nie wkładając w lekturę zbytniego wysiłku. Fabuła jest na tyle nieskomplikowana, że odnajdziecie się w niej łatwo, bez znajomości uniwersum Diablo. Bo chociaż „Czarna Droga” porusza nieco trudnych tematów, nie robi tego w sposób na tyle nachalny, aby zanudzić. Jeśli więc nie nastawicie się na zawiłe intrygi, a szukacie czegoś, gdzie miecze śpiewają, a nekromanci hasają, nie powinniście czuć się rozczarowani. Z drugiej strony jeśli już wyrośliście z opowieści o awanturnikach i demonach, to „Diablo. Archiwum – Księga I” nie będzie miało wam nic więcej do zaoferowania.

 

  • Tytuł: Diablo: Archiwum. Księga ITytuł oryginału: Diablo Archive
  • Autor: Richard A. Knaak, Mel Odom
  • Tłumaczenie: Dominika Repeczko
  • Wydawca: Wydawnictwo Fabryka Słów
  • ISBN: 978-83-7574-944-1
  • Liczba stron: 658
  • Format: 125 x 195 mm
  • Cena: 49,90 zł
  • Data wydania: wrzesień 2013

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: