Przemysław Borkowski – „Gra w pochowanego”

Przemysław Borkowski - „Gra w pochowanego”


Autor: Jacek Orlicz

Książkę z pewnością  może napisać każdy. Jednak równie oczywistym jest też,  że nie każdy powinien. Przed piszącym staje bowiem zadanie o wiele trudniejsze, niż tylko wyprodukowanie tekstu. Piszący powinien przelać na papier myśli nietuzinkowe, odkrywcze i absolutnie nie nudne. Piszący powinien też usunąć się w cień, kreując światy, by władzę nad słowem oddać czytelniczej wyobraźni. Takie dywagacje są naturalne – zazwyczaj chcemy z literatury wyciągnąć jak najwięcej. Na szczęście, mój początkowy sceptycyzm i nieufność szybko zgasły po zetknięciu z debiutancką powieścią Przemysława Borkowskiego. „Gra w pochowanego” to doskonała rozrywka, nieprzyziemna i zarazem niezbyt wymagająca. W sam raz na dłuższą podróż lub wieczór.

Tajemnicze zniknięcia zwłok, zagadka i kompletny brak odpowiedzi, czyli wszystko zaczyna się  standardowo. Frank Quetzalcoatl James, porucznik i detektyw, zostaje zaangażowany w dziwne, przeczące zdrowemu rozsądkowi śledztwo. I, choć jeszcze o tym nie wie, ma naprawdę niewiele czasu, by zapobiec ogólnoświatowej tragedii. Akcja powieści toczy się w niedalekiej przyszłości. Podróże międzyplanetarne stały się realne, zaś ludzkość wystawiona zostaje na nowe – stare niebezpieczeństwa. Bohater, wraz z koleżanką po fachu, Nataszą, ruszają na ratunek światu, jaki znają i jaki jest im najdroższy.

Tyle – słowem wstępu. Książka Przemysława Borkowskiego, poza oczywistym i całkiem jawnym, kryminalno-zagadkowym wątkiem, jest też jednocześnie ciekawym eksperymentem. Autor, znany głównie jako współtwórca Kabaretu Moralnego Niepokoju, żywo i sprytnie przemyca w swej powieści przyjemne fale specyficznego humoru. Już samo drugie imię głównego bohatera zdradza nam, że wcale nie mamy do czynienia z poważną lekturą. Mimo luźnej atmosfery, która sprzyja radosnemu przerzucaniu kartek, nie sposób jednak nie dostrzec poukrywanych tu i ówdzie smaczków z wyższej półki. Przemysław Borkowski rozwodzi się momentami nad całkiem poważnymi kwestiami, stara się zachęcić mózg czytelnika do pracy i pisze o... największych banałach świata. Na szczęście, udaje mu się ubrać dość oklepaną treść w ładne słowa, tworząc interesującą, przyjemną otoczkę dla znanych, oczywistych prawd.

Zarysowane w powieści postacie są wyraziste, dokładnie uwypuklone i zgrabnie ożywione, między innymi dzięki dobrym merytorycznie i proporcjonalnie opisom. Już po paru pierwszych zdaniach można poczuć sympatię do Franka Quetzalcoatla Jamesa, który mimo wad i słabości (dość powiedzieć, że nasz detektyw na ogół raczej nie grzeszy lotnością umysłu), budzi w czytelniku szczery uśmiech. To właśnie niedoróbki, pozorna fajtłapowatość i śmieszność bohatera doskonale podkreślają ten interesujący efekt.

Sama fabuła nie jest do bólu oryginalna, lecz w formie, w jakiej zaserwował nam ją autor, stanowi zaskakująco smakowite danie. Podchodziłem do tej książki sceptycznie i podejrzliwie, długo zastanawiałem się, czy aby znowu ktoś nie będzie budował sztucznego sukcesu na fundamentach dawnej chwały, lecz, dzięki bogom, gdy zasiadłem do lektury, moje obawy zostały szybko rozwiane. Wszelkie fabularne niedoróbki i mętne, porzucone wątki, które udało mi się zauważyć i które mogłyby z całą pewnością niejednego czytelnika zdrowo zdenerwować, tutaj nie okazują się nawet drobnymi wadami. Dałem się ponieść żartobliwemu, subtelnemu stylowi autora, którym ten trafił wyśmienicie w mój gust. Wszystko toczy się sprawnie, żwawo, akcja pędzi do przodu i nie pozwala odetchnąć. Są momenty krytyczne, gdy świat Franka staje na głowie, gdy dawny porządek zostaje brutalnie zaburzony, lecz po chwili autor wyciąga nas za uszy i stawia obok – bezpiecznych i zadowolonych. I robi to tylko po to, by znów z zaskoczenia uderzyć! Widać tu celowość, pięknie dozowane napięcie i przemyślaną, płynną narrację. Wszystko zdaje się być na swoim miejscu. Niestety, drobnym mankamentem, którego nie potrafiłem początkowo zignorować, była pewna niekonsekwencja w jednym z wątków. Autor narobił mi smaku, po czym brutalnie przerwał wizję niedalekiej sielanki. Ale nic to, całość wypada i tak naprawdę dobrze. Spodziewałem się katastrofy, ale jak się okazało, zupełnie niesłusznie. „Gra w pochowanego” to wartka powieść kryminalna, trochę zakręcona i zwariowana, lecz solidna i całkiem dobra. Polecam!

Korekta:
 Natalia Bieniaszewska

Autor:Przemysław Borkowskigra_w_pochowanego_qfant

Tytuł:„Gra w pochowanego”

Data wydania:2009-09-25

Wydawnictwo:Fabryka Słów Sp. z o.o.

Pozostałe dane:ISBN: 978-83-7574-125-4

Stron: 280

Oprawa: miękka

Seria: Asy Polskiej Fantastyki

Cena: 24,99 zł

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: