„Podróż Enrique”, Sonia Nazario

"Podróż Enrique", Sonia Nazario


Autor: Ania Rzepecka
Korekta: Natalia Bieniaszewska.

„Odyseja dwudziestego pierwszego wieku”, „oparta na faktach historia miłości, tęsknoty i odwagi dziecka” - czytam. Światowy bestseller napisany przez zdobywczynię Nagrody Pulitzera, pierwotnie opublikowany w formie cyklu reportaży dla „Los Angeles Times”. Książka z rekomendacjami, autorka z dużym dorobkiem dziennikarskim, głównie w tematyce społecznej - z zaciekawieniem więc sięgnęłam po „Podróż Enrique”.

Zacznijmy od tego, że książka jest relacją i to z pierwszej linii frontu. Dotyczy problemów rodzin latynoskich, związanych z emigracją rodziców do USA. Autorka jednak porzuciła siedzenie za biurkiem i przeglądanie suchych statystyk, zamiast tego pokusiła się o niebezpieczną wyprawę śladami tytułowego Enrique – chłopca, który z niesłychaną determinacją dąży do odnalezienia matki. W recenzowanej pozycji mamy więc, prócz danych dotyczących emigracji, naświetlających problem od strony teoretycznej, ciekawą i wciągającą opowieść o perypetiach dzieci, pragnących odzyskać  utraconych rodziców. Cała historia, bez wątpienia, na tym zyskuje.

Mały chłopiec z Hondurasu, pozostawiony wraz z siostrą u dalszej rodziny cierpi, ponieważ nie może poradzić sobie z brakiem najważniejszej osoby w życiu dziecka – mamy. Opuściła ona syna i córkę, gdyż zdecydowała się wyjechać do „ziemi obiecanej”, „ krainy mlekiem i miodem płynącej”, by zapewnić swym dzieciom godny byt. Enrique jest, dodajmy, jednym z wielu latynoskich maluchów, znajdujących się w takiej sytuacji. Najczęściej wyjeżdżają właśnie matki, i to z reguły te, które wychowują dzieci samotnie. Z takiej właśnie, niepełnej rodziny pochodzi także bohater książki.

Autorka ze szczegółami opisała całą drogę, jaką pokonują dzieci, głównie na dachach pociągów, nie pomijając żadnego z czyhających na nie niebezpieczeństw: ze strony bandytów, złodziei i – niestety – służb emigracyjnych. Sonia Nazario osobiście rozmawiała z wieloma osobami, które spotkał na swej drodze Enrique, dowiadując się, przy okazji, różnych ciekawych rzeczy, poznając historię z rozmaitych perspektyw. Bo autorka nie poprzestała na wysłuchaniu samego chłopca, ale odtworzyła całą trasę jaką przemierzył, by potwierdzić jego opowieść i poszerzyć ją o relacje ludzi, którzy niemal codziennie spotykają i dobrze znają młodych emigrantów. I tak, dowiadujemy się o blaskach i cieniach chwilowej koegzystencji fali emigrujących nielegalnie ludzi ze społeczeństwami lokalnymi, które dla wędrowców stanowią jedynie tło ich dłuższego lub krótszego postoju. Poznajemy motywacje osób pragnących pomóc, ale też tych dotkniętych przemocą, uprzedzonych do emigrantów.

Pozytywnie zaskoczyła mnie dociekliwość Soni Nazario, która uważnie przygląda się relacjom mama-dziecko, również po pewnym czasie od ponownego połączenia. Nie zostawia nam posmaku sztampowego happy endu. Nie wszystko jest różowe, zostają pytania – dlaczego mnie zostawiłaś, czemu musiałem sam do ciebie przyjeżdżać? Ale i druga strona nie pozostaje dłużna.

Historia dziecka podążającego za wyobrażeniem matki, za bliskością i czasem, który nie zawsze da się nadrobić, historia matki stającej przed dylematem: czy zostawić dzieci, czy żyć wraz z nimi w skrajnym ubóstwie, pozbawiając je, tym samym, szans na lepsze jutro. Książka, która poruszy niejedno serce.

Autor:Sonia Nazariopodroz-enrique-sonia-nazario_qfant

Tytuł:Podróż Enrique

Data wydania:2009

Wydawnictwo:Replika

Pozostałe dane:

Stron: 342

ISBN: 978-83-7674-017-1

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: