Piotr Schmandt „Pruska zagadka”

Piotr Schmandt „Pruska zagadka”


Recenzowała: Joanna Kubica

Bystry policjant, okrutne morderstwo oraz sielskie miasteczko w klimacie retro. Skąd my to znamy? Czytelników, którzy poszukują w czytanych kryminałach czegoś nowego i nieszablonowego, niewiele zainteresuje w „Pruskiej zagadce”. Jednak dla tych, którzy cenią nie tyle zaskakujące zakończenia, ile niepowtarzalny klimat historii osadzonych w dawnych czasach, to może być całkiem przyjemna lektura. Niestety, przesadnie długa.

Na początek kilka słów o fabule. Jest rok 1901. Wejherowem, niewielkim nadmorskim miasteczkiem znajdującym się pod pruskimi rządami, wstrząsa odrażająca zbrodnia. Młody gimnazjalista, Johann Wenders, zostaje brutalnie zamordowany, a fragmenty jego ciała znajdywane są stopniowo przez różnych obywateli Wejherowa. Wieść o potwornej zbrodni rozchodzi się szerokim echem po całych Prusach. Do przeprowadzenia śledztwa zostaje oddelegowany inspektor Braun, słynny śledczy z Berlina. Młody policjant rusza w ślad za bezwzględnym mordercą.

Powiem szczerze: liczyłam na coś więcej. Albo inaczej – oczekiwałam czegoś kompletnie innego. Z twórczością Piotra Schmandta spotkałam się już wcześniej, ponieważ przeczytałam powieść „Gdański depozyt” jego autorstwa. Byłam wtedy zdecydowanie na tak. Dowcipny styl, przezabawne postacie, komiczne sytuacje, ciekawa intryga – jednym słowem całkiem udane połączenie. Z kolei „Pruska zagadka” była koszmarnie poważna, a książka niemożliwie długa (te 581 stron ciągnęło mi się niemiłosiernie, chociaż w sytuacji, gdy powieść poważnie wciąga, grubość książki nie ma dla mnie znaczenia). I nawet ironiczny dowcip inspektora Brauna nie ratował sytuacji.

W moim osobistym przekonaniu „Pruska zagadka” byłaby o niebo lepsza, gdyby autor skrócił ją o jakieś… dwieście stron. Domyślam się, że prawdopodobnie miał odmienną wizję powieści, stąd jej długość, dynamika i styl, jednak mnie on niestety całkowicie nie przypadł do gustu. Książka zawiera sporo dłużyzn, a całkiem intrygującej  historii jakby celowo już na wstępie ucięto pazur.

Długie opisy wielkanocnych celebracji, poboczny wątek miłosny z udziałem komisarza Brauna (na szczęście miłość nie wchodziła mu w paradę z prowadzeniem dochodzenia) – to wszystko sprawiało, że samo śledztwo schodziło niejeden raz na drugi plan. Niby zaledwie na chwilę, ale i tak powoli kiełkujące napięcie szybko szlag trafiał. W trakcie czytania ani razu nie przeszedł mnie dreszcz po plecach. I nie chodzi o to, aby autor szokował mnie i straszył – Agatha Christie nigdy tego nie robiła, a mimo to jej proza potrafiła wywołać ten swoisty dreszczyk, który sprawiał, że czytelnik z rozkoszą chłonął kolejną historię wychodzącą spod jej pióra.

Nie chcę być jednak przesadnie surowa – książka ma kilka mocnych stron. Po pierwsze, dla osób lubiących czytać powieści osadzone w dawnych czasach „Pruska zagadka” to prawdziwa gratka. Wejherowo z okresu przed pierwszą wojną światową opisane jest tak plastycznie, że człowiek potrafi je sobie doskonale wyobrazić, a jego ciekawość co do rozmaitych aspektów życia w tamtym okresie zostaje w pełni zaspokojona.

Kolejnym plusem są dobrze zarysowane postacie oraz subtelne nawiązania do ówczesnej sytuacji polityczno-społecznej. W czasach, w których inspektorowi Braunowi przyszło rozwiązywać zagadkę brutalnego morderstwa gimnazjalisty z Wejherowa, Polska nie istniała na mapie świata. Autor uwypukla ten fakt w sposób bardzo delikatny, chociaż stanowczy. W końcu powieść ma być kryminałem retro, a nie powieścią historyczną dotyczącą tragedii narodowej Polaków. Wśród mieszkańców Wejherowa znajdziemy przedstawicieli różnych narodowości, którzy rozmaicie się ze sobą asymilują. To ciekawy obraz tamtej epoki, opisywanej bez patosu i powagi znanej nam z lektur pochodzących z kanonu polskiej literatury.

Wreszcie za duży pozytyw można uznać postać samego inspektora Brauna. Policjant z Berlina czuje się Polakiem w większym stopniu niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Jego twardy charakter, niezłomna pewność siebie i dowcip szybko zjedna mu niejednego czytelnika.

Podsumowując, każdy miłośnik kryminałów w stylu retro powinien sam zasiąść do lektury „Pruskiej zagadki” i ocenić, czy książka przypadnie mu do gustu. Mnie do siebie niestety nie przekonała. Po bardzo dobrym „Gdańskim depozycie” miałam zupełnie inne oczekiwania w stosunku do kolejnej powieści i zapewne stąd wynika moje rozczarowanie. Być może część czytelników wcale się z tym nie zgodzi. I dobrze. O gustach, jak wiadomo, się nie dyskutuje.

Korekta: Aleksandra Żurekpruska-qfant

  • Autor: Piotr Schmandt
  • Tytuł: Pruska zagadka
  • Wydawnictwo: Oficynka
  • Gatunek: kryminał
  • ISBN: 978-83-64307-11-9
  • Wydanie III: Gdańsk 2014
  • Oprawa: Miękka
  • Liczba stron: 581.

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: