Paweł Szlachetko, „Adwokat spraw ostatnich”

Paweł Szlachetko, „Adwokat spraw ostatnich”


Recenzował: Maciej Lewandowski

„Adwokat spraw ostatnich” intryguje. Głównie za sprawą przyjemnego pomieszania gatunków literackich. Na nieco ponad pięciuset stronach Szlachetko serwuje lekki koktajl kryminału oraz fantastyki. Innymi słowy mamy tu trupa w kościele, dwa duchy oraz rzeczone pięćset stron na wytropienie sprawcy całego zamieszania.

Wydawcą „Adwokata” jest Prószyński i Spółka, co gwarantuje solidną jakość wykonania w przystępnej cenie. Projekt okładki cieszy oko, choć o fajerwerkach ciężko mówić. Tyle słowem o przysłowiowych deskach.

Od strony fabularnej książka Szlachetki prezentuje się przyzwoicie. W przykrojonej na potrzeby wątków fantastycznych scenerii przewijają się charakterystyczne dla większości kryminałów postaci. Twardy i bezkompromisowy główny bohater, błyskotliwa policjantka, uciążliwy służbista i oczywiście czarny charakter w wydaniu Doktora Zła. Niestety, ilość klisz mocno wypreparowała opowieść z poczucia realizmu. Z drugiej strony taki chyba był zamysł autora i skierowanie na pulpowe, nieco przerysowane koleiny stanowi zabieg przemyślany. Przynajmniej nic innego nie tłumaczy otwierającej książkę sceny, wyciągniętej żywcem ze starego kina akcji – zabrakło tylko płonącego helikoptera oraz widowiskowego wybuchu.

Pomysł przewodni opowieści jest bardzo ciekawy i z miejsca wciąga. Jest to największy plus książki i stanowi główną zachętę do przerzucania kolejnych stron. W obliczu zamysłu intrygi losy bohaterów szybko stają się sprawą drugorzędną. Maks i Tamar nie przekonują do siebie, a ich osobista relacja drażni. Ciężko powiedzieć, czy wspomniany wątek miał zwracać uwagę na problem czy raczej grać kontrowersyjną nutę. Finalnie obciąża postacie, niewiele wnosząc do całej historii.

Styl Szlachetki zdradza jego dziennikarskie doświadczenia zawodowe. Sprawna, wartka narracja chwyta od pierwszej strony i nie pozwala się oderwać. Doskonałe tempo oraz wyważenie zdań sprawiają, że poruszanie się wraz z bohaterami pomiędzy lokacjami oraz częste przeskoki pomiędzy wątkami przebiegają płynnie. Momenty wprowadzania wiedzy specjalistycznej to zdecydowanie najlepiej przygotowane chwile w narracji, gdzie autor pokazuje swoje pisarskie umiejętności serwowania sporych dawek wiedzy w sposób jasny i przejrzysty.

Podsumowując, „Adwokat spraw ostatnich” to niezła propozycja dla miłośników lekkich kryminałów oraz fantastyki. Książka funduje odbiorcy dawkę przyjemnej, niezobowiązującej rozrywki – dokładnie jak kino akcji lat 80. i 90. Jest szybko, wartko, miejscami widowiskowo oraz zabawnie. Niestety powieść nie jest wolna od wad, z których największą jest nagromadzenie klisz. To co jest siłą książki – pulpowy klimat – jest też jej sporą wadą. W ostatecznym rozrachunku pomysł na opowieść przechyla szalę na korzyść „Adwokata”. Z przyjemnością sięgnę w przyszłości po kolejną odsłonę poczynań Maksa.

Finalna ocena 3/5.

 

Korekta: Katarzyna Tatomir

Adwokat_Kontrakt_4a

  • wydawnictwo Prószyński i S-ka
  • data wydania
  • 18 listopada 2014
  • ISBN 9788379610693
  • liczba stron 504
  • słowa kluczowe Literatura polska kategoria thriller/sensacja/kryminał
  • język polski
  • typ papier

 

Loading Facebook Comments ...
1 Komentarze
  1. Data: Styczeń 5, 2015
    Autor: Barbara Danielewska
    Przeczytałam recenzję i nie bardzo kumam. Autor sili się niby na obiektywizm, ale można odnieść wrażenie, że ponieważ przejął się faktem bycia recenzentem, więc bardzo chce się wykazać i dopieprzyć. Ale mu nie wychodzi. Coś bredzi o kliszach. (może bardziej konkretnie? Proszę pokazać mi film, książkę, lub muzykę, gdzie klisz nie ma!!!) Dalej recenzent nawija o nerwach, które go kosztowała znajomość z Tamar i Maksem. Wreszcie na koniec donosi z głośnym westchnieniem, że :"Z przyjemnością sięgnę w przyszłości po kolejną odsłonę poczynań Maksa." Dostałam rozdwojenia jaźni... :-) Ale tak to już chyba jest, gdy ktoś chce robić za krytyka. Jeśli zaś chodzi o mnie, to książka jest rewela
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: