Paul Pope, „Wielki Escapo”

Paul Pope, „Wielki Escapo”


Recenzował: Karol Sus

Sztuka cyrkowa powoli odchodzi do lamusa. Powszechny i łatwy dostęp do rozrywki w postaci telewizji, kina i internetu oraz coraz częstszy brak akceptacji dla wykorzystywania zwierząt w przedstawieniach sprawiają, że trupy cyrkowe powoli, acz nieubłaganie, stają przed widmem bezrobocia. Znakiem czasu może być chociażby ostatnia decyzja Roberta Biedronia, prezydenta Słupska, który odmówił jednemu z większych polskich cyrków udostępnienia terenu na rozbicie swoich namiotów. Cóż, nie da się ukryć, że cyrk często traktowany jest także jako obciachowe przedstawienie dla motłochu, pełne nieśmiesznych żartów klaunów i tresowanych w podłych warunkach zwierząt. Zapomina się za to o jakże pięknej tradycji sztuki akrobacji czy uwalniania się z więzów. „Wielki Escapo” Paula Pope’a wydany przez Wydawnictwo Komiksowe przywraca należny szacunek artystom cyrkowym.

Główny bohater komiksu cenionego Amerykanina jest sławnym mistrzem ucieczki. Nie ma takich kajdan, łańcuchów i zamków, które oparłyby się Escapo. Choć w zasadzie, gdyby się dobrze przyjrzeć bohaterowi, okaże się, że są takie sidła, którym nijak nie może sprostać. Escapo bowiem zakochał się. Co gorsza, zakochał się bez wzajemności. Piękna akrobatka znacznie bardziej zainteresowana woltyżerem, nie dostrzega Escapo. Czy bohater poradzi sobie z uczuciem? A przede wszystkim jak zawód miłosny wpłynie na jego, bądź co bądź, niebezpieczną pracę?

Komiks Pope’a podzielony jest na trzy opowieści o Escapo, powiązane ze sobą i ułożone w porządku chronologicznym, choć powstałe w sporych odstępach czasowych. Jak dowiadujemy się z posłowia, bardzo możliwe, że artysta jeszcze powróci do cyrkowego bohatera w niedalekiej przyszłości. Wskazuje na to zresztą dość nagłe i nieoczekiwane urwanie się historii, pozostawiające czytelnika z uczuciem zdziwienia. Autor otwiera kilka wątków i żadnego nie zamyka. Trudno jest „Wielkiego Escapo” uznać za dzieło o otwartym zakończeniu, gdyż jakiegokolwiek zakończenia tu brak. To główny zarzut, jaki można postawić komiksowi, sprawiający, że czytelnik odnosi wrażenie, iż obcuje z dziełem nieukończonym, pasującym raczej do jakiejś antologii (gdzie zresztą komiksy o Escapo były pierwotnie publikowane).

O ile można mieć pewne zastrzeżenia do komiksu pod względem fabularnym, o tyle trudno znaleźć jakąkolwiek wadę w warstwie graficznej albumu. „Wielki Escapo” to jeden z tych komiksów, które stworzone są do podziwiania. Nawet jeśli nie jest się wielkim fanem (tak jak ja) sztuki cyrkowej. Pope tworzy bardzo dynamiczne, pełne ruchu kadry. Wrażenie spotęgowane jest przez częste zastosowanie ciekawej perspektywy. Wyraźnie widać tu wpływ wielkich mistrzów kina czarno-białego z Fellinim i jego „La Stradą” na czele. Zresztą, o pewnym pietyzmie w tworzeniu plansz świadczyć mogą słowa zawarte w posłowiu. Autor wyjątkowo długo, ale jakże barwnie, rozwodzi się w nim chociażby nad użytymi tuszami i papierem. Akcent jest zdecydowanie położony na rysunki, które górują nad scenariuszem.

„Wielki Escapo” jest komiksem, który powinien spełnić oczekiwania każdego wielbiciela ciekawych, oryginalnych kadrów. Może pod względem fabularnym nie można w tym wypadku mówić o dziele wybitnym, ale pewne braki zdecydowanie rekompensują fantastyczne rysunki Paula Pope’a, wyraźnie zainspirowanego klasyką kina.

Korekta: Katarzyna Tatomir

Scenariusz: Paul Popeokladka-450
Rysunek: Paul Pope
Wydawnictwo Komiksowe
Tłumaczenie: Daniel Gizicki
Seria: Escapo
Liczba stron: 144
Format: 220x280 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
ISBN-13: 978-83-7961-246-8
Wydanie: I
Data wydania: czerwiec 2015

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: