Orson Scott Card, „Cień Hegemona”, „Teatr cieni”

Orson Scott Card, „Cień Hegemona”, „Teatr cieni”


Recenzował: Łukasz Szatkowski

Będzie już ze trzy lata, od kiedy, po długiej przerwie, „Saga Cienia” Orsona Scotta Carda doczekała się piątego tomu. Na „Shadows in Flight” przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać, tymczasem Prószyński i S-ka kładzie fundamenty pod jak najlepsze przyjęcie powieści Carda, wznawiając wcześniejsze tomy cyklu o Groszku, których młodsi czytelnicy mogli nie mieć okazji poznać. Zwłaszcza że przed wznowieniem poszczególne części sagi osiągały na aukcjach zawrotne ceny, więc jedyną alternatywą dla wyłożenia niemałej gotówki było udanie się do jakiejś dobrze zaopatrzonej biblioteki. Dziś przyjrzymy się części drugiej i trzeciej cyklu, czyli „Cieniowi Hegemona” i „Teatrowi cieni”.

Zagrożenie z kosmosu zostało zażegnane, dla zwycięskich uczniów Szkoły Bojowej, podobnie jak zresztą dla całej Ziemi, nie oznacza to jednak końca trosk. Z powodu braku wspólnego wroga ludzkość ponownie się dzieli, dotychczasowa polityczna równowaga chwieje się w posadach, dochodzi do starć, które szybko przeradzają się w otwarte wojny. Militarni młodzi geniusze są w cenie, co oznacza również, że znajdują się na celowniku. Achilles nie czeka z założonymi rękami – wykorzystując swoje wpływy, organizuje porwanie wszystkich członków jeeshu. Prawie wszystkich. Czy Groszek z pomocą chorobliwie ambitnego Petera Wiggina uratuje przyjaciół i przyczyni się do ponownej stabilizacji sytuacji na naszej planecie?

Akcja „Cienia Endera” toczyła się równolegle do „Gry Endera”. Był to eksperyment dość specyficzny, choć udany, jednak z przyczyn oczywistych nie został on pociągnięty dalej – Ender wyrusza w daleką podróż na odległą kolonię i w związku ze zjawiskiem dylatacji czasu niejako ucieka w przyszłość. Tymczasem pozostali członkowie jeeshu muszą sobie radzić z bezpośrednimi następstwami zwycięstwa – dla nich, po krótkim okresie suspensu, walka trwa dalej. To już jednak nie są gry komputerowe ani symulowane starcia między szkolnymi armiami. Dzieci ze Szkoły Bojowej muszą nie tylko dostosować się do planowania wojen ludzi z ludźmi, ale przekonać sceptycznych dorosłych o swoich kompetencjach. Ta druga sprawa jest zdecydowanie większym wyzwaniem – przekonani o swej wyższości przywódcy, urzędnicy i wojskowi łatwo nie zrzekną się władzy, nie w smak im scedować ją na jakieś dzieci. Choć korzystają z ich usług, to robią to jednak w ograniczonym zakresie i ostatecznie mają ostatnie słowo, przez co często psują misternie skonstruowane plany. Nie trzeba dodawać, że zasługi przypisują tylko sobie, a porażkom są zawsze winni dziecięcy stratedzy.

Inna sprawa, że na przestrzeni fabuły bohaterowie dorastają. Najbardziej, niejako symbolicznie, widać to na przykładzie Groszka – niegdyś najmniejszy dzieciak w szkole, jednak przez klucz Antona nie przestaje rosnąć, w skutek czego szybko zostaje wielkoludem. Co prawdopodobnie go w końcu zabije. Dorastanie nie wiąże się jednak wyłącznie z rośnięciem. Pojawiają się uczucia, których Groszek bez powodzenia się wystrzega, w planach są dzieci. Normalne sprawy, jednak wszystko to dzieje się w napiętej atmosferze ciągłego zagrożenia, bohaterowie desperacko usiłują być o krok przed Achillesem, co bynajmniej nie jest łatwe. Nie ma więc zbyt wiele czasu na życie prywatne, w końcu jest świat do uratowania.

„Saga Cienia” diametralnie różni się od „Sagi Endera”, Card postawił tu na zupełnie inne sprawy. W cyklu Groszka kładzie akcent na globalną politykę, wojskowość, siatki szpiegowskie. Gdyby nie specyficzny świat dzieci-geniuszy, gdyby nie tak rozbudowana warstwa psychologiczna powieści, w której centrum tkwi zmodyfikowany genetycznie bezwzględny dzieciak, mniej pozbawiony uczuć niż próbuje udowodnić wszystkim wokół, dostalibyśmy rasowego thrillera. Choć kolejnym cieniom daleko do poprzednika, to nadal są to książki, które doskonale się czyta, pełne zarówno akcji, jak i wzruszeń, tragizmu i humoru. Polecam, Card w pełnej krasie.

Korekta: Katarzyna Tatomir

Wydawnictwo: Prószyński i S-kacien_hegemona_nowe_wydanie_1409133399
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: