Niko Henrichon, Darren Aronofsky, Ari Handel, „Noe. Tom 4. Kto przeleje krew”

Niko Henrichon, Darren Aronofsky, Ari Handel, „Noe. Tom 4. Kto przeleje krew”


Recenzowała: Jagoda Wochlik

Koniec czy początek?

            Pełno jest filmowych adaptacji biblijnych historii. Tych, które trzymają się kanonu, tych, które próbują z nim polemizować, zadawać niewygodne pytana i wreszcie tych, które jedynie w niewielkim ułamku korzystają z religijnych opowieści, by ostatecznie podążyć w zupełnie innym kierunku. „Noe. Wybrany przez Boga” – tak jak każdy film, który nie trzyma się wiernie pierwowzoru – wzbudził niejakie kontrowersje. Tyle, że były to kontrowersje zupełnie niepodobne do biblijnego potopu. Burza zagrzmiała i szybko przeszła, tak że czwarty tom komiksu przyjęliśmy na rynku wydawniczym w momencie, gdy o premierze filmu z Russellem Crowe’em wszyscy już zapomnieli. A przecież tom ostatni uznać należy za najważniejszy.

            Oto Noe i jego rodzina znajdują się na arce. Mimo że prorok wysyła ptaki w poszukiwaniu lądu, te uparcie wracają z niczym. Wtedy okazuje się, że przybrana córka Noego, Ila, jest w ciąży z Semem. Noe stwierdza, że wody nie opadną, póki dziecko się nie urodzi i nie okaże się, czy to chłopiec, czy dziewczynka. W wypadku, gdyby urodziła mu się wnuczka, Noe postanawia ją zabić. Wie przecież doskonale, czego chce Pan. Bóg życzy sobie przecież, żeby wszyscy ludzie zginęli. Zatem Noe będzie musiał stanąć przed wyborem – sprzeniewierzyć się Bogu czy zabić własną wnuczkę? A tym samym zdecyduje – czy ludzkość przerwa, czy też na zawsze odejdzie w zapomnienie? Jest to przecież dramatyczna decyzja, tyle że emocji targających biblijnym patriarchą wcale nie widać.

            Autorzy komiksu zdecydowali się na ciekawy zabieg – narratorką w czwartej części „Noego” jest Ila. To ona, w odnarratorskich dymkach, opowiada czytelnikowi o swoich obawach, o oczekiwaniu na córkę, o uczuciach, które targają zarówno nią, jak i Noem. Tyle, że to wszystko jakieś takie papierowe, mało wiarygodne i zupełnie nie wzbudzające emocji. Podobnie sprawa ma się już po opadnięciu wody. Zaledwie jednym dymkiem zostaje „załatwione” odejście Chama. Owszem, wydarzenia opisane w trzecim tomie całkowicie motywują tę decyzję, ale przydałby się jakiś komentarz, rozmowa bohaterów, która wyjaśniałaby to postępowanie syna Noego. W filmie otrzymujemy zarówno emocje w rozmowach Noego z Ilą, jak i wyjaśnienie motywacji Chama. W komiksie tego brakuje, przez co staje się on mało wiarygodny.

            Rysunki trzymają poziom. Ocierają się o artyzm, tak samo jak te z poprzednich części. Dialogi, podobnie jak w poprzednich częściach, zostały ograniczone do minimum, co tym razem, jak już wspomniałam, niekiedy bywa wadą, a nie zaletą.

            „Noe. Kto przeleje krew” jest moim zdaniem najsłabszym z tych czterech zeszytów. Kto jednak poznał trzy poprzednie części, nie może sobie odmówić lektury zakończenia. Przyznam jednak, że po finalnym zeszycie spodziewałam się jednak czegoś więcej.

 

Korekta: Aleksandra Żurek

noet4

  • autor: Niko Henrichon, Darren Aronofsky, Ari Handel
  • tytuł: „Noe. tom 4 Kto przeleje krew”
  • tłumaczenie: Marta Duda-Gryc
  • wydawnictwo: Sine Qua Non
  • data wydania: 5 kwietnia 2014
  • ISBN: 9788379241743
  • liczba stron: 60
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: